Zanzibar – Wojciech Dšbrowski – relacja z podróży, zdjęcia i informacje cz.II (Zanzibar2_pl.htm)

Zan110_tyt2.jpg

Zanzibar – Wojciech DabrowskiiZanzi_isl_mp.jpg (25677 bytes)

S

ułtanat Zanzibaru pozostawał brytyjskim

protektoratem aż do 1963 roku, kiedy to uzyskał niepodległoœć. Na krótko.

    Rok póŸniej w drodze zamachu stanu sułtana obalono, by wkrótce

utworzyć ludowš republikę i  zjednoczyć się z Tanganikš, tworzšc państwo

Tanzania.  Jeszcze i dziœ jak w kolonialnych czasach Zanzibar nazywany jest często

“Spice Island” czyli Wyspa Korzeni, Wyspa Przypraw. A to dlatego, że jak

dawniej sš tu wcišż jeszcze plantacje z których pozyskuje się goŸdziki, gałkę

muszkatołowš i cynamon. Wyspa Przypraw ma rozmiary mniej więcej 15 na 40 kilometrów i

bardzo kiepskie drogi po których nieregularnie kursujš sfatygowane minibusy i furgony

dalla-dalla – odpowiedniki kenijskich matatus…

zan105.jpg (21505 bytes)

To

co mnie zachwyciło na tej wyspie to odrzwia starych domów – prawdziwe arcydzieła

arabskiej snycerki. Często bardzo zaniedbane, ale wcišż budzšce podziw dla

niezwykłego kunsztu tutejszych rzemieœlników.  Błšdzšc w labiryncie Stone Town

można znaleŸć ich jeszcze sporo.

Turyœci mogš zamieszkać w sšsiedztwie tych wspaniałoœci –

w jednym z kilku  guesthouses, gdzie za pokój ze œniadaniem, wiatrakiem i

moskitierš płaci sie od 10 USD (single) do 15 USD (double). Podczas mojego pobytu na

wyspie wymagano, aby za noclegi płacić w dolarach amerykańskich, a nie w miejscowych

szylingach…

zan110.jpg (33475 bytes)

Najlepsze i w miarę

puste plaże znajdziecie na wschodnim wybrzeżu. Przy niektórych można spać w

prymitywnych (bez œwiatła) guesthousach.   Na obszarze wyspy rozrzuconych jest
także sporo ruin – np Maruhhubi Palace – dawny harem i jaskinie, gdzie

przetrzymywano niewolników. Ale zwiedzać wyspę poza samym miastem Zanzibar jest trudno

ze względu na kiepskš komunikację – rozsšdnie chyba dołšczyć do jednej z

organizowanych wycieczek, podczas których oprócz ruin i jaskiń zwiedza sie także

plantacje goŸdzików i innych przypraw. Taka wycieczka kosztuje tu 20-30 USD…

zan101.jpg (37831 bytes)

Mnie

Zanzibar kojarzył się zawsze z goŸdzikami.  Niegdyœ był największym w œwiecie

ich producentem – szacowano, że aż 75 procent œwiatowej produkcji z pochodziło tej

właœnie wyspy. Gdy w Indonezji powstały konkurencyjne plantacje tej przyprawy i popyt

na goŸdziki zmalał  na Zanzibarze zaczęto rozwijać także produkcję kopry,

cynamonu, pieprzu, cukru trzcinowego i cytrynowej trawy. Dzięki temu nazwa “Spice

Island” jest wcišż prawdziwa.   Wyruszam przez miasto w kierunku bazaru z

nadziejš że właœnie tam znajdę produkowane tu słynne korzenie.

zan99.jpg (24610 bytes)

Przeciętnemu Polakowi goŸdziki kojarzš się

zazwyczaj z tylko z kompotem, lub zupš owocowš, do której nasze mamy wrzucały garœć

aromatycznych “korzeni”.  Okazuje się jednak, że goŸdziki z Zanzibaru po przetworzeniu stosowane sš

także jako zapachowy dodatek do papierosów, perfum, mydeł toaletowych i pasty do

zębów. W chwili obecnej największe iloœci tego pachnšcego towaru eksportuje się do

Indonezji, gdzie starte na proszek stosowane sš jako aromatyczny dodatek do

tytoniu.

zan100.jpg (47495 bytes)

Wędrujšc dalej wzdłuż Creek Road w kierunku północnym

docieram do stacji autobusów. Ta dumna nazwa jest mylšca – tutejsza Bus Station to zaledwie wyboisty plac zastawiony furgonetkami, które na

skrzyni majš dwie twarde ławki umocowane wzdłuż burt i chłopaka – konduktora, który

wisi podczas jazdy na tylnym zderzaku.       Złożone obok oczekujšcych

samochodów w obłokach kurzu leżš tu przeznaczone na sprzedaż snopki trzciny cukrowej,

papaje i sterty obranych kokosów. Czarni chłopcy z koszy umocowanych na rowerach

sprzedajš bułki.

zan102.jpg (23979 bytes)

Właœciwy

targ mieœci się w pokrytym rdzewiejšcš blachš,  starym i przysadzistym budynku, w którego jednym skrzydle

handlarze oferujš ryby, a w drugim mięso. Przechodzšc pospiesznie przez duszne wnętrze

podziwiam, jak mogš wytrzymać wœród rojów much i niesamowitego fetoru bijšcego od

rozkładajšcego się w upale towaru.  Umykam przed tš woniš na dziedziniec – do kramów z warzywami i owocami. Te

pierwsze reprezentowane sš przez rozłożonš na płachtach paprykę i korzenie kassawy

czyli manioku, które piecze się tu w ulicznych grillach jak u nas kiełbaski.

zan104.jpg (29068 bytes)

Dalej leżš kiœcie bananów i koszyki wypełnione cytrusami. Na

targu kupić oczywiœcie można także i przyprawy: pakowane w foliowe woreczki zwitki

cynamonowej kory, laski wanilii i goŸdziki. Ale

korzenie nie sš tu wcale artykułem pierwszej potrzeby i straganów oferujšcych taki

pachnšcy towar jest zaledwie kilka. W godzinach

przedpołudniowych bazar jest na pewno najbardziej ruchliwym punktem miasta. Wzdłuż

kramów przesuwa się sznur kupujšcych: kobiety w czarnych strojach arabskich i barwnych

afrykańskich kangach, mężczyŸni w białych, haftowanych czapeczkach i często w

długich, sięgajšcych ziemi koszulach.

Zanztown_mp.jpg (37507 bytes)

 zan117.jpg (31157 bytes)

Ludzie pospiesznie

odwracajš się, widzšc wycelowany w siebie obiektyw aparatu – przywieziona przez dawnych

władców z Omanu muzułmańska obyczajowoœć wcišż ma jeszcze duży wpływ na tutejszy

styl bycia

zan111.jpg (29787 bytes)

Poza bazarem jest w Zanzibarze jeszcze drugie

miejsce, które tętni życiem…. Niewielki porcik pełni rolę ważnego węzła

transportowego, przez który przepływa zaopatrzenie przeznaczone nie tylko dla samej

wyspy, ale i dla mniejszych skrawków lšdu rozsianych wzdłuż wybrzeża Tanzanii. Worki,

skrzynie i kartony wędrujš najpierw ze statków na ciężarówki, a następnie do

składu. Często jednak taka stara lora skręca tuż za portowš bramš ku nabrzeżom innego

basenu – do dhow harbour. Okazuje się bowiem, że o krok od portu handlowego wcišż

egzystuje tu przystań starych, pękatych arabskich łodzi o drewnianych kadłubach i

daszkach z grubej warstwy palmowych liœci pokrywajšcych ich miniaturowe ładownie.

zan112.jpg (35960 bytes)

 

Po angielsku nazywajš je dhows. Niegdyœ na ich pokładach odpływały na północ

słoniowe kły i kosze z przyprawami. Dziœ półnadzy i spoceni robotnicy ładujš na nie

worki z cukrem i mškš, płaty blachy używanej na dachowe pokrycia i deski. Głoœna

muzyka płynšca z tranzystorowych odbiorników miesza się z okrzykami kulisów i

nadzorców liczšcych worki. Pod względem malowniczoœci dhow harbor w Zanzibarze można

porównywać chyba tylko ze starym portem Sunda Kelapa w Dżakarcie.

zan113.jpg (21117 bytes)

Na skraju Stone Town znajdował się kiedyœ targ niewolników, na

którym pojmanych we wnętrzu Afryki Murzynów sprzedawano arabskim handlarzom. Ze starych

kronik wiadomo, że w połowie XIX wieku przepływało ich rocznie przez Zanzibar około

40 tysięcy. Proceder praktykowano aż do końca XIX wieku, kiedy ukrócili go Brytyjczycy

wznoszšc następnie w œrodku targowego placu wielkš, pustš dziœ katedrę. W piwnicach

jednego z przyległych budynków turyœci mogš oglšdać ciasne pomieszczenia, w których

przetrzymywano “żywy towar” przed wystawieniem go

na sprzedaż.

zan116.jpg (11241 bytes)

Po zniesieniu niewolnictwa i zbudowaniu na poczštku naszego

stulecia dużych portów w pobliskiej Mombasie i Dar-es-Salam Zanzibar nigdy już nie

odzyskał swojego dawnego znaczenia. Ale mimo tego wcišż pozostaje jednym z najbardziej fascynujšcych miejsc na wschodnim

wybrzeżu Afryki…

I tak oto dobrnęliœmy do końca

opowieœci o mojej podróży do egzotycznego Zanzibaru. Mam nadzieję, że moje zdjęcia i

informacje pomogš Wam podjšć decyzję:     Tam warto pojechać!

Wojciech Dšbrowski