Zanzibar – Wojciech Dšbrowski – relacja z podróży, zdjęcia i informacje cz.I (Zanzibar1_pl.htm)

Zan116tyt.jpg

tanz_mpc.jpg (21921 bytes)Zanzibar – Wojciech Dabrowski

To właœciwie wcišż jeszcze równikowa

Afryka – od Czarnego Kontynentu dzieli wyspę Zanzibar tylko 50 kilometrów: 4 godziny

żeglugi sfatygowanym stateczkiem. A jednak już pierwsze kroki wœród tłumu

zgromadzonego na nabrzeżu dowodzš, że to nieco inny kraj – choćby dlatego, że czarnoskórzy tubylcy pozdrawiajš się tu nie

popularnym w niedalekiej Kenii czy Tanzanii “Dżambo!” ale muzułmańskim “Salam

alejkum!”.  Więcej kobiet niż w stolicy nosi tradycyjne, czarne muzułmańskie

szaty zakrywajšce niewiastę od czubka głowy do kostek.  A na głowach mężczyzn

często pojawiajš się okršgłe czapeczki, typowe dla obyczajowoœci islamu.

zan114.jpg (15624 bytes)

Barwne dzieje tej tropikalnej, koralowej wyspy przypominajš

“Baœnie z tysišca i jednej nocy”. Przycišgajš dziœ nielicznych wcišż jeszcze

turystów. Niegdyœ wabiły tu odkrywców, handlarzy i poszukiwaczy przygód. Bywali tu w

różnych okresach dziejów Asyryjczycy, Egipcjanie, Hindusi i Persowie, Portugalczycy,

Arabowie, Holendrzy i Anglicy. Niemal wszyscy pozostawili

na wyspie zachowane do dziœ œlady swojej bytnoœci.

zan115.jpg (17754 bytes)

Miasto

– stolica wyspy zwrócone jest w kierunku morza.  Statki wchodzšce do niewielkiego

portu defilujš przed patrzšcymi w ocean oknami dawnych sułtańskich pałaców.

Znakomita większoœć przybywajšcych na Zanzibar turystów dociera tu drogš morskš. Na

nadbrzeżu na wysiadajšcych ze statków i wodolotów czekajš kramy, w których

czarnoskórzy przekupnie sprzedajš pamištki: afrykańskie rzeŸby, naszyjniki z zielonego

malachitu będšce zdaje się miejscowš specjalnoœciš i muszle.

zan94.jpg (24480 bytes)

Zamknięty na głucho zabytek z epoki

sułtanów – piętrowy pałac z kolumnadami na kilku kondygnacjach: Beit el Ajaib – Dom

Cudów.

Sš w kramach także T-shirty z

nadrukowanš w języku swahili miejscowš maksymš: “hakuna matata” – nie przejmuj się, nie ma problemu.  Stosownie do

tej zasady życie na wyspie płynie niespiesznie i bez emocji…  

Zanzibar znany

był żeglarzom z Europy od wielu wieków, ale tak naprawdę zyskał œwiatowš sławę

dopiero w XIX stuleciu, gdy za panowania Arabów z Omanu rozwinięto na wyspie uprawę

goŸdzików, a jeden z synów sułtana tak upodobał

sobie to miejsce, że awansował Zanzibar do rangi swojej stolicy.

zan91.jpg (17607 bytes)

Najbardziej reprezentacyjne budowle Zanzibaru zgrupowane sš przy

nadbrzeżnej ulicy biegnšcej od portu na kraniec cypla, na którym ulokowały

się hotele.

Skręciwszy po przekroczeniu portowej bramy w prawo, dotarłem wkrótce do “old

dispensary” – budowli o koronkowej architekturze, łšczšcej niegdyœ funkcje szpitala

i apteki. Rankiem, gdy tu byłem słońce

œwieciło niestety z przeciwnej strony kryjšc w cieniu urodę tej pięknej budowli…

zan92.jpg (21203 bytes)

Kilkaset metrów dalej wyróżnia się znacznie niższy, biały

budynek dawnego sułtańskiego pałacu. Wyglšda na to, że wewnštrz mieszczš się

obecnie instytucje oœwiatowe i kulturalne. Do pałacu niemal przylega stary portugalski

fort o wysokich kamiennych

murach, za którymi zamknięte sš dwa dziedzińce. Na jednym z nich urzšdzono amfiteatr

otoczony półkolem sklepików z pamištkami. Z reguły tylko częœć z nich jest

otwartych, chyba że właœnie przypłynšł statek z turystami…

zan93.jpg (11299 bytes)

Będšcy częœciš Tanzanii Zanzibar, nazywany także przez

miejscowych Ungudżš majšc obszar 1.659 km kwadratowych uważany jest za największš

wyspę spoœród tych, które rozsiane sš wzdłuż wschodnich wybrzeży Afryki. Na jej

płaskiej niemal powierzchni mieszka dziœ około 350 tysięcy ludnoœci, głównie

pochodzenia afrykańskiego. Oprócz Murzynów żyjš tu także Arabowie i Azjaci,

stanowišc jednak tylko 20 procent społeczeństwa.  Dominuje islam.

    Muzułmańskim obyczajem tutejsze kobiety, szczególnie te starsze

zakrywajš niestety twarze…

zan98.jpg (21875 bytes)

Przy szerokiej Creek Road, która jak cięciwa odcina stare miasto od

reszty wyspy  w starym budynku o białych kopułach mieœci się małe i nieco

zaniedbane Muzeum Narodowe, gdzie za dolara lub odpowiadajšcš mu sumę w tanzanijskich

szylingach można obejrzeć stare mapy i fotografie oraz kupić najtańsze na wyspie

pocztówki. Turyœci fotografujš się przy ustawionych przed wejœciem kotwicach starych

żaglowców…...

zan97.jpg (30025 bytes)

W

zaułkach Stone Town – Kamiennego Miasta schowane sš meczety, chrzeœcijańskie

koœcioły, a także hinduistyczna œwištynia.  Budowle te, może z wyjštkiem

meczetów sš niestety zaniedbane – państwu brak tu œrodków na ich odnowienie.   A

na zdjęciu obok mamy  jeszcze jeden zabytek – bodaj budynek dawnego sšdu. 

Zanzibar wcišż ma znacznš autonomię. Pamiętam że gdy w latach siedemdziesištych po

raz pierwszy byłem w Tanzanii aby wyjechać na Zanzibar trzeba było uzyskać specjalne

dodatkowe zezwolenie.  Teraz już nie ma takich wymagań.

zan96.jpg (22589 bytes)

W

epoce wielkich odkryć geograficznych Zanzibar był bazš dla ekspedycji wyruszajšcych do

wnętrza Afryki. Po aklimatyzacji na wyspie, gdzie mniejsze było ryzyko malarii odkrywcy

przeprawiali się na kontynent – do Bagamoyo by stamtšd wyruszyć w głšb tajemniczego

kontynentu. Jeszcze dziœ pokazujš turystom na Zanzibarze  dom, w którym mieszkał

David Livingstone. Ale ten dom i zaniedbane sułtańskie pałace to już tylko wspomnienie

po czasach dawnej œwietnoœci.

zan95.jpg (28148 bytes)

Z

niewielkiej plaży obok dawnego brytyjskiego urzędu celnego odpływajš motorowe łodzie

na widocznš na horyzoncie maleńkš Prison Island, na której można zobaczyć ruiny

więzienia i wielkie, lšdowe żółwie. -Sir, to tylko pół godziny w jednš stronę!

  Nie ma więcej chętnych, ale zawiozę pana samego za ulgowa opłatš: za jedne 20

dolarów! – nagabywali mnie wytrwale

miejscowi rybacy.  Taki turysta to dla nich szansa dodatkowego zarobku. A

możliwoœci zarobkowania na Zanzibarze nie ma zbyt wiele…

Zanztown_mp.jpg
zan109.jpg

zan108.jpg (27722 bytes)

Wprost z bazaru wchodzi się w plštaninę uliczek starego miasta – Stone

Town – jak nazywajš tutejszš starówkę. Domy stojšce naprzeciw siebie niemal stykajš

sie dachami. Uliczki sš tu zbyt wšskie, aby pomieœcić jakiekolwiek pojazdy oprócz

ręcznych wózków i rowerów. A istny labirynt, które one tworzš pełen jest bawišcych

się dzieciaków, mężczyzn przesiadujšcych

bezczynnie na progach i wspaniale rzeŸbionych, drewnianych drzwi – prawdziwych arcydzieł

snycerki, z której słynie Zanzibar. Gdzieœ wysoko ponad dachami unosi się zawodzenie

muezzina. Pod murami przemykajš czarno ubrane

muzułmanki…

Ale to jeszcze nie koniec opowieœci.   

Kliknij na tym obrazku aby przejœć do drugiej częœci mojej relacji z Zanzibaru :

Zan110_tyt2.jpg (57209 bytes)