Wyspa Robinsona Crusoe cz.3 – Wojtek Dabrowski – Robinson Crusoe Island, part 3 (X2Robinson3.htm)


R
obinson

Crusoe Island is a national park area. Government institution CONAF takes care

of the Park. In

San Juan Bautista, on the upper part of the settlement are established CONAF

headquarters. Inside, there are interesting exhibitions, dedicated  not only

to the flora and fauna,

but also the history of the archipelago. There

also is worth a look here to watch how they grown in the greenhouses endemic

plants. Admission

is free.


Wyspa Robinsona Crusoe to teren parku narodowego.

Parkiem opiekuje się rządowa instytucja CONAF. W San Juan Bautista, w górnej

części osady mają swoją siedzibę, a w niej ciekawą ekspozycję, poświęconą

nie tylko florze i faunie, ale także historii archipelagu. Warto tam zajrzeć

także po to, aby obejrzeć hodowane w szklarniach endemiczne rośliny. Wstęp

jest bezpłatny.

In the exhibition room you will also see CONAF 3-D visual map of

the island. Only when the traveler

will look closely at such a model he will be surprised that Robinson Island is actually

a big undulating mountain protruding from the ocean:

W salce ekspozycyjnej CONAF można także obejrzeć plastyczną mapę wyspy.

Dopiero kiedy wędrowiec popatrzy z bliska na taką makietę zdaje sobie sprawę,

że Wyspa Robinsona to właściwie wystająca z oceanu wielka, mocno pofałdowana góra:

XRobin664mapaplast.jpg

I decided to make three walking trips: to the Centinela and

Salsipuedes view points on the eastern coast and then walk through the main

trail of the island – Sendero de Chile from Bahia del Padre near the

airstrip via Mirador Selkirk pass to the settlement.

Planowałem

trzy samotne wycieczki, których cele zaznaczyłem na zdjęciu.  Na

Mirador Salsipuedes i Centinelę zamierzałem wspiąć się  dla pięknych

widoków wschodniego wybrzeża. Prawdziwym wyzwaniem miała być jednak wędrówka

z Bahia del Padre koło lądowiska głównym szlakiem wyspy – Sendero de Chile –

do osady. Najwyższą kulminacją na tej trasie (565 m npm)jest przełęcz, z której niegdyś

osamotniony Robinson wypatrywał statków – Mirador Selkirk. 

Zacząłem

jednak od wycieczki na punkt widokowy Salsipuedes. Wlałem do butelki zapas

wody pitnej przegotowanej z użyciem nieocenionej grzałki. Na szczęście mają tu w sieci

napięcie 220 V. Zapakowałem także do torby dwie

kanapki oraz moje kamery i ruszyłem w górę poprzecznej ulicy, która wspina się do

podnóża górskiego grzbietu. 

Beginning of the Salsipuedes trail – trailhead.

 

Na końcu ulicy przy takim oto

drogowskazie rozpoczynała się leśna ścieżka. Okazało się potem, że ten

właśnie szlak jest najlepiej utrzymaną turystyczną marszrutą na wyspie. 

XRobin612big.jpg
Cumberland Bay from Salsipuedes trail.

 

 

Po dwóch kwadransach wspinaczki

otworzył się piękny widok na Zatokę Cumberland. Po przeciwnej stronie zatoki

za małym skalistym cyplem widać w dali najlepszą miejscową instytucję

hotelowo-restauracyjną – Hosteria El Pangal – goście mają tam nawet do

dyspozycji mały basen. Pokój kosztuje 110 USD.

Z góry, z użyciem zoomu można

sfotografować wysoki, skalisty przylądek, zamykający zatokę od wschodu. To

gdzieś tutaj u jego stóp w tej granatowej głębi spoczywa wrak niemieckiego

krążownika “Dresden” zatopionego podczas I wojny światowej. 

 

With a good zoom you can take a rocky cape at the bottom of

Centinela.

Zoom pozwala także sfotografować

centralny punkt osady. Zielone dachy w centrum zdjęcia to hosteria

Martinez-Green, gdzie mieszkałem. Czerwone dachy nieco powyżej to biura

administracji wyspy.

 


Aerial view of the central San Juan

Baptista

Jeśli podnieść głowę wyżej, to

widać piętrzący się nad osadą zielony wierzchołek Cerro Piramide, a za nim

wynurza się z chmur masywny El Yunque – najwyższy szczyt wyspy , mający 915

metrów. El Yunque jest niedostępny – ze względu na bardzo strome ściany nie

prowadzi tam żaden szlak.

 


El Yunque – the highest peak of the

island (915 m above sea level) – in the clouds.

A to już Mirador Salsipuedes.

Punkt widokowy znajduje się na wąskim górskim grzbiecie. Władze parku

narodowego zainstalowały tu barierki zabezpieczające.

 

 


Mirador Salsipuedes

view point

A dramatic view from Mirador Salsipuedes to the north:

 

Na Salsipuedes warto się wspiąć

już chociażby dla takiego wspaniałego widoku wybrzeża, otwierającego się w kierunku

północnym:

XRobin622.jpg

From

Mirador Salsipuedes you can climb the ridge further up foe such a view of

the Mirador Salsipuedes and the path:

Niestety najbliższa skała

przesłania na zdjęciu powyżej widok Puerto Ingles. Ale turystyczna ścieżka

nie kończy się na punkcie widokowym. Ambitni podróżnicy, którzy mają jeszcze

zapas sił mogą powędrować dalej grzbietem w górę, by docenić zupełnie inny

widok – wsteczny, na którym widać także ścieżkę, którą się przyszło:

XRobin629big.jpg

Jeszcze dalej ustawiono na

grzbiecie punkt bezobsługową stację meteorologiczną, zasilaną ze słonecznej

baterii. To ona przekazuje do światowej sieci informacje o kierunku i sile

wiatru nad wyspą. 

 

 

 


Meteo station on the ridge.

The

ridge with the meteo station on the right.

Ścieżka prowadzi grzbietem

jeszcze wyżej, postanowiłem więc  iść dalej. Stacja meteo, widoczna w prawej

części zdjęcia została w dole…

XRobin634big.jpg

 

View to the interior of the island with distant and cloudy El Yunque – the

highest peak on the island:

 

Warto z tej ścieżki popatrzeć

także w kierunku do wnętrza – otwiera się z niej wspaniały widok na zbocz

gór pokryte grubym kobiercem zielonego lasu. W dali odsłonił się na chwilę

El Yunque – najwyższy szczyt wyspy… Wokół snują się chmury.

XRobin635big.jpg

On the next morning I started to

climb the hill on the opposite side of the bay. Just at the beginning there

was a good chance to see the picture of the ridge climbed yesterday:

Nasyciwszy oczy widokami wróciłem

szczęśliwie pod chłodny prysznic w mojej kwaterze. Potem było “pescado

grande” czyli wielka smażona ryba na kolację. Zaś kolejnego ranka znów

wyruszyłem w góry. Zaraz na początku trasy udało mi się zrobić zdjęcie z

drugiej strony zatoki pokazujące w całej okazałości grzbiet, którym

wędrowałem poprzedniego dnia. Prezentuje się bardzo efektownie, popatrzcie:

XRobin684big.jpg

Cumberland Bay and San Juan

Bautista (above) 

Zatoka Cumberland i San Juan

Bautista. Z prawej strony na wybrzeżu przed przylądkiem widać maleńką

latarnię morską.

Tym razem celem wędrówki było

wzgórze Centinela. Początkowo ścieżka wyznaczona niskimi palikami (zdjęcie

obok) prowadziła przez eukaliptusowy las.

 


Trail marker.

Gdy las się skończył

przekroczyłem anemiczny potoczek w wąwozie Quebrada Pangal. Za nim u stóp

zerodowanego zbocza stała drewniana brama parku narodowego (zdjęcie obok).

 

National Park

gate.

Z tablicy eksponowanej obok

dowiedziałem się, że jestem na terenie rezerwatu biosfery UNESCO. Dalej

pisało, czego w parku robić nie wolno. I… koniec. Znaki się skończyły,

ścieżka też. Kierując się intuicją wdrapałem się  trawiasty grzbiet

przeciety licznymi osypiskami piasku. Zrozumiałem dlaczego trawa wyskubana

jest wszędzie na pół centymetra, gdy zobaczyłem stadko krów.

 


UNESCO declared National Park The Reserve

of Biosphere.


They graze the cattle on the slopes:

To był już bardziej swojski

krajobraz, z Cerro Salsipuedes na drugim planie:

XRobin689big.jpg

I was fascinated by the views. Before I

visited all the insular states of the Pacific Ocean, over a hundred beautiful

islands and no one had offer such a views. There

is no such vantage points on the famous island of Bora Bora. I

remember also my climbing through the scrub on the mountain slope on Kosrae in

Micronesia in the hope of a wonderful panorama. None of

this – through the wall of lush vegetation it was hard to see the ocean and 

I ended up

watching Japanese shelter from the second war …

Nie ukrywam, że byłem urzeczony

tymi widokami. Zanim dotarłem do tego niezwykłego miejsca na Pacyfiku odwiedziłem wszystkie wyspiarskie państwa

Oceanu Spokojnego, ponad setkę pięknych wysp i żadna nie oferowała

podróżnikowi takich pejzaży. Nie ma takich punktów widokowych

nawet na słynnej wyspie Bora Bora.  Pamiętam, jak wspinałem się przez

chaszcze na górskie zbocze na Kosrae na Mikronezji z nadzieją na wspaniałą

panoramę. Nic z tego – przez ścianę bujnej roślinności niewiele mogłem

zobaczyć i skończyło się na obejrzeniu japońskiego schronu z czasów wojny…

A tu widoki były jak z pocztówek:

XRobin695big.jpg

 

Centinela Mountain is 362-meters

high. Here you can see the view to the east: 

Wzgórze Centinela ma wysokość 362

metrów. W kierunku wschodnim otwiera się z niego widok na ostrą

poszarpaną grań zawieszona nad oceanem. Teoretycznie nie wolno tam chodzić,

bo szlak dla indywidualnych turystów kończy się na Centineli. Praktycznie –

ponieważ na szlaku nie spotkałem żywej duszy można by tam pójść. Zabrakło

jednak mi jednak czasu.

XRobin698big.jpg
Isla Robinson Crusoe

Na szczycie zaskoczył mnie bardzo

silny wiatr, momentami wydawało mi się, że zdmuchnie mnie z tego grzbietu.

Stoją tam ruiny dawnej radiostacji chilijskiej marynarki, która funkcjonowała od

1909 roku do drugiej wojny światowej.

The ruin of the  navy radio

station on Centinela Hill.

Gdy patrzeć z Centineli w

kierunku Puerto Frances to widać utworzony przez naturę mały, trawiasty

płaskowyż zawieszony na urwisku jakieś 200 metrów nad oceanem. Jeśli uważnie

popatrzycie, to zobaczycie na nim małe stadko bydła:

XRobin706big.jpg

W przeciwnym kierunku, w zatoce

Cumberland silne powiększenie pozwala dostrzec centrum osady z wyraźnie

zaznaczoną poprzeczną ulicą biegnącą w górę. Ta ulica to główna droga

ucieczki na wypadek zagrożenia falą tsunami.

 

 

 

Szczelnie zapięty kaptur

zabezpieczał moją czapkę przed niechybnym zerwaniem. Goniony silnymi

podmuchami wiatru wkrótce zacząłem schodzić po zerodowanym zboczu.  Na

zdjęciu obok widać, jak postępuje erozja pozbawionego roślinności zbocza.

 

 

Ponad zatoczką Pangal na skraju

lasu odkryłem pole namiotowe z piknikowymi stołami, a na nim dwie biwakujące

młode rodziny. To nie byli wcale turyści z kontynentu, ale miejscowi z

osady, którzy w ten sposób – przy ognisku spędzali swój urlop, popijając nie

tylko soki, ale i mocniejsze napoje. To pole namiotowe może być tanią

alternatywą dla tych spośród was, którzy przyjadą tu z własnym namiotem…

Raczej statkiem – ze względu na limitowany bagaż w samolocikach.

 

Campsite over

Pangal.

My walking tour lasted just over four hours. Only

after went down the road to San Juan I stopped on a slope and I took the

following picture, realizing that two hours ago, I was up there, crowning

the band on the back of jagged rocks … Before

you in all its splendor is Cerro Centinela!

Moja piesza  wycieczka

trwała nieco ponad cztery godziny. Dopiero po zejściu na dół, na

drogę do San Juan przystanąłem na skarpie i zrobiłem poniższe zdjęcie,

uświadamiając sobie, że dwie godziny temu byłem tam wysoko, na grzbiecie

wieńczącym pasmo poszarpanych skał… Przed wami w całej okazałości Cerro

Centinela!

XRobin718big.jpg


The next day I decided to walk the main

trail of the island – “Sendero

de Chile” from Bahia el Padre through the airstrip, a narrow peninsula Tierras

Blancas, Villagra and Mirador Selkirk to the settlement. It is 5-7-hours walk. A

convenient option is to take the boat ride with the passengers sailing in

the morning for the plane and to

start walking from the opposite end of the trail back to the settlement. They

agreed to take me by the boat  to Bahia el Padre for free…

Kolejnego dnia postanowiłem

przejść główny szlak wyspy – “Sendero de Chile” od Bahia el Padre przez

lądowisko, wąski półwysep Tierras Blancas, Villagrę i Mirador Selkirk do

osady. To w jedną stronę 5-7 godzin marszu. Wygodną opcją jest zabranie się

z pasażerami płynącymi rano na samolot i rozpoczęcie wędrówki z przeciwnego

krańca. Zgodzili się zabrać mnie do łodzi nieodpłatnie… Szlak “Sendero de

Chile” oznaczony jest na poniższej mapce numerem 8.

RobinsonMapSmall.jpg

Can you see Sendero de Chile on

the map?


Boat departed in the morning, passing

high Cerro Alto (650m) rising from the ocean.

Płynąłem tym razem jako jedyny

pasażer w łodzi wypełnionej kartonami z krabami. Po drodze, gdy dopływaliśmy do

Puerto Ingles otworzył się piękny widok na Cerro Alto. To ten wyniosły

szczyt pionową ścianą wyrastający z morza. Ma 650 m. Gdy tylko go minęliśmy

ocean przypomniał mi, że potrafi mieć złe humory: fale były znacznie wyższe,

sypnęło na łódź słonymi bryzgami… Szyper rzucił mi starą kurtkę od

sztormiaka i okryty nią, skulony przesiedziałem na twardej ławce, aż weszliśmy do Bahia el

Padre.


After landing in Bahia I took a 20-min

walk to the airstrip:

Marynarze zabrali się do

wyładunku krabów, a ja raźno pomaszerowałem w górę by po 20 minutach

przeciąć pas lądowiska:  

XRobin736big.jpg


Park gate on the other side of the

runway. It is the trailhead for Sendero de Chile trail.

Za nim, na wyraźnej ścieżce

majaczyła raczej symboliczna brama Parku Narodowego

Ta część wyspy nie bez powodu

nazywana jest Tierras Blancas, Białe Ziemie. Mało tu opadów. Za to wiatry

bardzo silne. W efekcie szata roślinna jest bardzo uboga i jej brak odsłania

fragmenty zerodowanych, spłukanych zboczy. Część spośród nich ma biały

kolor.


Can you see the path at the top of the

ridge?

 

Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie

moją lekko nachyloną ścieżkę biegnącą pod górskim grzbietem.

XRobin739big.jpg


Fur seal colony on the eastern side of

the island.

Jeśli spojrzeć w dół na wschodnie

wybrzeże to widać setki wylegujących się na skałach fok-uchatek. Na

przełomie XVIII i XIX wieku Archipelag Juan Fernandez był prawdziwym foczym

zagłębiem. Uchatki zabijano tu tysiącami dla skór i tłuszczu. Ktoś obliczył,

że tylko w latach 1788-1809 łowcy z 74 amerykańskich statków uśmiercili

około pięciu milionów uchatek. O ochronie środowiska nikt wtedy nie myślał.

Na szczęście szczególny gatunek tutejszych uchatek przetrwał pogromy i ich

liczba na archipelagu podobno rośnie.  

XRobin740big.jpg

Na początku ścieżki, przy

lądowisku ustawiona jest tablica obwieszczająca, z od przełęczy na której

znajduje się Mirador Selkirk dzieli nas 3, 5 godziny marszu, a zejście z

przełęczy do osady zabiera kolejne 1,5 godziny. Najbliższe źródło pitnej

wody znajduje się w Dolinie Villagra – trzy godziny marszu od lądowiska.

Zabierzcie odpowiedni zapas!

Mnie marsz z

Bahia el Padre na przełęcz zabrał z krótkimi przystankami na zdjęcia aż 4,5

godziny. Na całej, 6-godzinnej trasie nie spotkałem ani jednego wędrowca,

dopiero przed samą osadą dogoniłem dwójkę chilijskich turystów schodzących z

przełęczy na którą z osady wspinali się 2 godziny…

Szyper z łodzi miał rację

ostrzegając mnie, że tam na górze jest “viento muy fuerte” – bardzo silny

wiatr. Rzeczywiście,  wiał ostry wiatr, zacinający piachem. Bez skafandra z

kapturem trudno by było iść. W kilku miejscach, gdzie w grzbiecie były

szczerby mogłem opierając się wiatrowi spojrzeć w dół, na strome i

niegościnne zachodnie wybrzeże (zdjęcie po prawej).

 

 

 

Niebo niestety tego dnia było

pochmurne. Ale i tak nie narzekałem, bo nie padało. W końcu doszedłem do

ustawionej przez CONAF tablicy obwieszczającej, że tu kończą się “Białe

Ziemie”. Spojrzałem za siebie… To był piękny widok na południowy cypel

wyspy i bezludną wyspę Santa Clara:

XRobin753big.jpg
No single man

in this lovely landscape… (except me)

 

Przyznacie, że to wspaniały

krajobraz, szczególnie, że nie widać w nim żadnego śladu działalności

człowieka…

Na krańcach małych półwyspów

rozdzielających zatoki Tierras Blancas, Chupones i Villagra władze parku

narodowego wybudowały małe altany,  które mogą być schronieniem na

wypadek nagłego deszczu (wokół nie ma przecież ani jednego drzewka). Ale

tylko tyle, bo gdy chciałem zrobić sobie popas na skromny lunch to okazało

się, że wewnątrz nie ma nawet małej ławeczki, na której można usiąść.

 

There are two

little rain shelters on the tips of the peninsulas

XRobin759big.jpg

Chupones Bay

with El Yunque in the back Buenos Aires

Bahia Chupones, za tym skalistym

półwyspem otwiera się Bahia Villagra, a po jej drugiej stronie strzela w

niebo widoczny na zdjęciu El Yunque – najwyższy szczyt wyspy.

Po dwóch godzinach marszu w

niemal pustynnym krajobrazie przy ścieżce nareszcie pojawiła się zieleń. A

na trawie – króliki, przywiezione niegdyś przez osadników z Europy. Dziś

żyją tu dziko i są (jak niegdyś w Australii) plagą wyspy. Śmigają tak

szybko, że nie sposób je sfotografować. Dzikich kóz o których opowiadał

Selkirk nie widziałem, ale pkaźne ich stado żyje podobno na bezludnej

bliźniaczej wyspie Alexander Selkirk.

 

 

Islote Vinillo – maleńka skała

wyrastająca z oceanu u wejścia do Zatoki Villagra. Podobno wystaje na 56

metrów ponad wodę.

 

Islote Vinillo

– little islet at the entrance to Villagra Bay

Osadnicy przybywający na wyspę

przywozili ze sobą rośliny europejskie, które rozprzestrzeniały się tu

łatwo, wypierając często miejscową florę. Ze znanych mi roślin zapamiętałem

obecność niezapominajek i krzewów jeżyn.  

 

Settlers from

the mainland and Europe brought to the island many species of flora.

European wild rabbits are the plague of the islands. I did not see here wild

goats mentioned by Selkirk but they say there are plenty of them on

Alexander Selkirk Is.

 

XRobin777big.jpg
Picturesque

Villagra Bay Point you can see on Google maps:

coordinates:
33  39  57,34 South         78  55  16,94 West

 

Przy wejściu do Zatoki Villagra

ścieżka szlaku wykuta jest w stromym zboczu. To bardzo malownicze miejsce.

Ten punkt można łatwo odnaleźć

np na mapie Google Earth –

współrzędne: 33  39 

57,34 South    78  55  16,94 West

XRobin779big.jpg


This is Villagra Bay – the largest bay on this side of the island. It

is very

picturesque because of the multi-colored dunes and eroded slopes of

the mountains. The biggest gap in

the ridge on the other side of the bay is the pass through which the trail

goes to

Cumberland Bay and on which the Mirador Selkirk is located.

Zatoka Villagra – największa

zatoka po tej stronie wyspy. Bardzo malownicza – także ze względu na

wielobarwne osypiska i zerodowane stoki gór. Największa szczerba w górskim

grzbiecie po drugiej stronie zatoki to przełęcz, przez którą przechodzi się

do Zatoki Cumberland i na której znajduje się Mirador Selkirk.

XRobin792big.jpg
Eroded slopes

around Villagra Bay. El Yunque summit is in the clouds…

 

Silnie zerodowane zbocza wokół Zatoki Villagra. Wierzchołek El Yunque (po lewej) tonie w chmurach.

W końcu, po 3,5 godzinach marszu

od przystani w Bahia el Padre dotarłem do małej doliny Villagra z maleńkim

schroniskiem CONAF. To tu jest woda (lepiej przed piciem uzdatnić ją

tabletkami) i tu w lutym odbywa się wyspiarskie święto “Rodeo de Villagra”.

 

After 3,5

hours walk I reached Villagra Valley where little CONAF shelter is located.

This is the place where Rodeo the Villagra takes place in February.

From the airstrip to Villagra I walked by
comfortable, though sometimes overgrown path. From

Villagra onward I wade through the true thickets :

 

Od lądowiska do Villagry szedłem

wygodną, choć miejscami zarośniętą ścieżką. Za Villagrą przyszło mi się

przedzierać przez prawdziwe chaszcze:

XRobin799big.jpg
Only here could see a wealth of subtropical vegetation.

Each of these large leaves could serve as an umbrella …

 

Dopiero tutaj widać było całe

bogactwo subtropikalnej roślinności. Każdy z tych wielkich liści mógłby

służyć za parasol…

Wspinającą się w górę ścieżka

była zarośnięta – to był widomy znak, że mało kto tedy chodzi. Bo i po co?

 

 

 

The path climbing upward  was overgrown – that was a clear sign that 

very few people use it.

Cause and for what?

Szlak trawersował to strome,

gęsto zarośnięte zbocze. W wielu miejscach było mokro, na błotnistej ścieżce

łatwo się było poślizgnąć. To podejście (prawie 500 metrów w górę!) okazało

się dla mnie najtrudniejszym odcinkiem Sendero de Chile.

 

 

Then the trail

traversed a steep, densely overgrown slope.

In many places it was wet, on the muddy path was easy to slip.

This approach (almost 500 meters up!) proved to be for me the most difficult section

of Sendero de Chile trail.

 

To zdjęcie może pomóc wyobrazić

sobie, jak wyglądał kolejny odcinek ścieżki wspinającej się z Villagry na

Mirador Selkirk.

 

 

 

Next section

of the trail – the path became rocky.

I to już słynny Mirador Selkirk – punkt widokowy

na przełęczy ukazał się zupełnie niespodziewanie, gdy zasapany wyszedłem w

końcu spod parasoli drzew. W ciągu kilku godzin wdrapałem się z poziomu
oceanu na 565 metrów…

 

 

 

Little view

point on Mirador Selkirk.

Kilkanaście metrów od widokowego

tarasu w skalną ścianę wmurowana jest żeliwna tablica pamiątkowa odlana w

XIX wieku w Valparaiso. Tablicę ufundowali oficerowie z brytyjskiego okrętu

wojennego “Topaze” – umieszczono ją tutaj już w 1863 roku.  Myślę, że

dla podróżnika jest to jedno z tych kultowych miejsc jak szczyt

Kilimandżaro, Pitcairn czy Udżidżi nad Jeziorem Tanganika… Muszę wam

wyznać, że dotarcie tam było dla mnie dużym przeżyciem… Tym bardziej, że

byłem na tym pustkowiu tylko sam jeden – jeśli nie liczyć hulającego wokół

oceanicznego wiatru. Z tego samego miejsca przez kilka lat patrzył na pusty

horyzont książkowy Robinson – Aleksander Selkirk.

 

 

Iron plaque on

Mirador Selkirk founded by the officers from HMS Topaze in 1863.

View of

Cumberland Bay from Mirador Selkirk:

Z punktu widokowego otworzył się

piękny widok na Zatokę Cumberland. Akurat tego dnia zawitał na wyspę rzadki

gość – statek wycieczkowy “Amsterdam”. Z braku odpowiedniego nabrzeża

pasażerów przewożono na ląd motorówkami…

XRobin805big.jpg

I was

tired and hungry so soon I  started to descend to the village. Apparently

was very close, but really it was still some 1.5 hours walking.

Byłem zmęczony i głodny więc

nacieszywszy oczy widokiem zacząłem schodzić gliniastą ścieżką do osady.

Pozornie była bardzo blisko, ale naprawdę było to jeszcze jakieś 1,5 godziny

marszu.

Po obu stronach szlaku rosły

piękne, wysokie paprocie. Ale ścieżka nie była zbyt wygodna ze względu na

liczne strome odcinki. Na szczęście z tej strony grzbietu było sucho. Gdyby

padało, mógłby by to zjazd po śliskiej glinie…

Gdzieś w połowie zbocza

zatrzymałem się przy ławeczce z tabliczką “ostatnia woda”. Większość spośród

tych nielicznych podróżników którzy docierają na wyspę wchodzi na Mirador

Selkirk od strony osady. Zabiera to 1,5 do 2 godzin. To dla nich jest to

punkt uzupełnienia zapasu wody…

 

 

Last water on

the trail from settlement to the mirador.

 

Do mojej “hosterii” dotarłem

dopiero o 19.30.  Gospodyni gratulowała mi sukcesu – mało kto spośród

gości porywa się na przejście Sendero de Chile, do tego w pojedynkę…

Należał mi sie wypoczynek i wielkie, smażone “pescado” na kolację.

Następnego

ranka była wspaniała pogoda – na zdjęciu poniżej widać, że najwyższy szczyt

wyspy – El Yunque całkowicie się odsłonił. A ja nareszcie mogłem stwierdzić,

że nazwa szczytu jest bardzo trafna (el yunque oznacza kowadło).

 

On the next

clear morning the highest summit of the island – El Yunque was not covered

by clouds. It really reminds el yunque – the anvil:

XRobin837big.jpg

I took a

short, 3-kms walk from the settlement to the Plazoleta del Yunque, expecting

even better views of the highest summit… But sorry, the trail ends at the

picnic site (bottom picture) with tables and benches. There is also a little

exhibition of the National Park.

Wybrałem się z osady na krótki,

3-kilometrowy spacer do miejsca nazywanego Plazoleta del Yunque oczekując

jeszcze bardziej efektownych widoków tego najwyższego (915 m) szczytu wyspy.

 

Niestety, gdy doszedłem na

miejsce spotkało mnie rozczarowanie. Plazoleta okazała się miejscem

piknikowym ze stołami i ławkami umieszczonymi w cieniu wysokich drzew. Obok

jest ekspozycja Parku Narodowego z umieszczonym na tablicach opisem fauny i

flory wyspy. A jedyny widok na El Yunque, otwierający się przez “okno” w

koronach drzew wyglądał tak:


 Slopes of El Yunque from Plazoleta

(right column photo)

 

Swego rodzaju “zabytkiem” który

można obejrzeć na Plazoleta są fundamenty domu Hugo Webera – marynarza z

zatopionego u brzegów wyspy niemieckiego krążownika “Dresden”. Weber tak

upodobał sobie wyspę, że postanowił tu osiąść. Zbudował dom z dala od osady,

sprowadził żonę – też Niemkę i mieszkał tu przez 12 lat. Aż jakiś durny

dziennikarz rzucił podejrzenie, że Weber jest niemieckim szpiegiem

operującym na dalekiej wyspie. Weberowi nic nie udowodniono, ale go po

prostu zaszczuto. Wyjechał…

Remains of Hugo Weber (sailor from “Dresden”) house on Plazoleta

 

 

Will it come

today or not?…  When the day of my farewell came  in the morning was

not yet known about the plane. The good news came later and the third time I

sailed a around the northern cape aboard small “Pelusa”. The wind was

favorable and the landing came much earlier than was necessary. I had time

to go to the cliff above the beach of El Arenal:

Przyleci, nie przyleci?… Gdy

przyszedł dzień mojego pożegnania z wyspą rano nic jeszcze nie było wiadomo

o samolocie. Potem przyszła dobra wiadomość i po raz trzeci popłynąłem małą

“Pelusą” wokół północnego przylądka wyspy. Wiatr był pomyślny i na lądowisko

dotarłem dużo wcześniej niż było trzeba. Miałem czas, by przejść jeszcze na

urwisko nad plażą El Arenal:

XRobin877big.jpg

El Arenal –

the only sandy beach on the island during the high tide is covered by waves:

 

Pora wyjaśnić, że na wyspie

Robinsona jest tylko jedna piaszczysta plaża – El Arenal koło lądowiska.

Schodzi się na nią wąską ścieżką po zboczu klifu. Tyle tylko, że w porze

przypływu (jak to widać na zdjęciu obok) plaża jest w całości zalewana przez

fale.

XRobin887big.jpg
Santa Clara

Island

 

W pobliżu na stoku jakiś artysta

ustawił na podeście swoje dzieło: to rzeźba grupy osadników patrzących w

ocean – w kierunku bezludnej wysepki Santa Clara, która wyrasta z

granatowych wód za wąskim przesmykiem.

 

Samolocik przyleciał, zapakowano

szybko 5 pasażerów i ze dwadzieścia kartonów z krabami. Wzbiliśmy się w

powietrze nurkując szybko w chmury. Po chwili zobaczyłem jeszcze 

wystający ponad obłoki wierzchołek El Yunque. I to było moje ostatnie

spojrzenie na wyspę Robinsona Crusoe… Wyspę z moich chłopięcych snów…

 

Time to say

goodbye… El Yunque summit from

our piper airplane – last view of the island.

 

Postscript: after my departure from the island, on February 27,

2010 tsunami wave caused by an earthquake in Chile, crashed into the island,

sweeping round to the sea apparently all houses on the lower terrace. I

do not know how San Juan Bautista looks today. I

believe that my friends from the island survived the disaster and rebuild

their estates… If you go there,

write to me how the legendary island looks like today…

Postscriptum: po moim wyjeździe z

wyspy, 27 lutego 2010 fala tsunami wywołana trzęsieniem ziemi w Chile

uderzyła w wyspę, zmiatając podobno do morza cały dolny taras osady. Nie

wiem, jak dziś wygląda San Juan Bautista. Podobno zginęło 8 osób. Wierzę
jednak, że moi przyjaciele z wyspy

przetrwali kataklizm i odbudowują swoje osiedle… Jeśli tam pojedziecie,

napiszcie proszę do mnie jak wygląda dziś ta legendarna wyspa…

 

About my

further adventures on the 10th Round the World Voyage you can read  in my travel log:

www.globosapiens.net/travellog/wojtekd 

 

Po powrocie do Santiago

kontynuowałem moją Dziesiątą Podróż Dookoła Świata. Notatki robione “na

gorąco” na trasie można przeczytać w prowadzonym na

trasie

dzienniku podróży.