Nie wszyscy zaproszeni
goście mogli przybyć na jubileuszowe przyjęcie ze względu na sezon urlopowy,
sprawy osobiste i ważne zajęcia. Tym bardziej doceniam obecność tych, którzy
przyjechali. Oto moi goście:
Ograniczona pojemność i
raczej kameralne wnętrze Wojtkówki sprawiło niestety, że listę gości
musiałem ograniczyć…

Od lewej: Jacek, Ela, Krystyna, Włodek, Michał, Ania, Ewa (z
tortem palce lizać) i Kazimierz.
Goście pojawili się z prezentami.
Niektóre już w chwilę potem wspólnie degustowaliśmy, inne były praktyczne i
przeznaczone nie tyle dla mnie, co dla Jubilatki. Wojtkówka dostała na
przykład nową, piękną deskę – na wymianę takiej, która po 25-latach pracy w
trudnych warunkach w końcu zbutwiała. Prezent odebrał właściciel…


Potem gospodarz serwował
szampana i wznosiliśmy toast za kolejnych 25 lat rozwoju Wojtkówki…
Moi mili goście zadbali
nawet o to, abym miał komplet 25 świeczek do dmuchania – udało się za
pierwszym razem!



Potem Ewa, która potrafi
robić świetne pierogi uraczyła nas tym typowo polskim daniem, które ja tak
dobrze pamiętam z mojego rodzinnego domu – były dwa rodzaje: z jagodami i z
twarogiem. I do tego jak podane – zwróćcie uwagę na dekorację!
grządkach i degustacja plonów – zielony groszek akurat dojrzał do
jedzenia…


kalarepkę – wyrosła wyjątkowo duża.
Malin w tym roku było
niewiele, ale były wyjątkowo dorodne. A kto zjadł tą czwartą? Za
to czerwonych i czarnych porzeczek oraz agrestu starczyło dla wszystkich – i
jeszcze dużo zostało… :))


Róże obok domku w upalne
dni rozwijały się i przekwitały bardzo szybko. Znacznie dłużej można było
cieszyć oczy czerwonymi petuniami. które jak co roku ozdabiały taras
Wojtkówki.
W otoczeniu kwiatów trwały
pogaduchy, oglądanie starych, archiwalnych zdjęć, wizyty ogrodowych
sąsiadów… Czas mijał nam szybko…


Towarzyszyła nam
sympatyczna, odpowiednia do sytuacji muzyka. Degustowaliśmy kalarepkę, która
wyrosła w Wojtkówce, a potem Ela poczęstowała nas upieczonym przez siebie
smakowitym plackiem z rabarbarem, który też rośnie w rogu Wojtkówki…
Pogoda nam bardzo dopisała.
Po upalnym dniu mieliśmy wyjątkowo ciepły wieczór. Świecił pełny księżyc.
Dla moich gości przygotowałem letnie kino, zaimprowizowane na świeżym
powietrzu przed Wojtkówką. Długo w noc oglądaliśmy na dużym ekranie filmy z
początków Wojtkówki, a potem – zgodnie z wyborem gości – z podróży po
Południowej Ameryce. Na tańce na parkiecie wewnątrz Wojtkówki pozostało już
niewiele czasu…

Na
zakończenie była niespodzianka: obdarowałem moich gości pamiątkowymi
kubeczkami z wizerunkiem Wojtkówki, przygotowanymi w limitowanej ilości
specjalnie na tą okazję:

Mam nadzieję, że podobnie
ja na długo zapamiętają nasze jubileuszowe spotkanie i będą często wracać do
Wojtkówki…
