Wyspa Świętej Heleny – Wojtek Dabrowski – Saint Helen Island (StHelena2.htm)

St Helena is welcoming tourists. The local

tourist information office issued a series of maps and brochures that show

the greatest attractions of the island and hikes. I decided to go alone one

to the of them. It goes from the capital of the island to a small cape:

Munden’s Point. On the picture below ( taken from the stairs of Jacob’s

Ladder) the path can be seen  on the slope – that’s where this trail

goes …


Święta Helena to wyspa przyjazna turystom. Tutejsze

biuro informacji turystycznej wydało szereg map i broszurek pokazujących

największe atrakcje wyspy i szlaki piesze. Postanowiłem samotnie wyruszyć jednym z

nich. Prowadził ze stolicy wyspy do małego przylądka Munden’s Point. Na

zdjęciu poniżej (zrobionym ze schodów tzw. Drabiny Jakuba) widać biegnącą po

zboczu ścieżkę – to właśnie ten szlak…

sth667BIG.jpg

 

 

To nie była łatwa wędrówka.

Z bliska okazało się, że ścieżka jest zaniedbana, w wielu miejscach zasypana

kamieniami zsuwającymi się po stromym zboczu.

 

It was not an

easy walk. In many places covered with stones sliding down a steep slope.

Wokół roztaczał się krajobraz wyschniętych zboczy, a w nim – kaktusy…

Wybrzeże Świętej Heleny ma bardzo mało opadów. W górzystym wnętrzu wyspy

jest ich więcej i tam jest bardziej zielono…

 


sth712BIG.jpg

During this

lonely walk I had a chance to enjoy many wonderful views. On the picture

above you can see the characteristic cone of the Sugar Loaf – mountain

forming the northern tip of the island. Closer – the little cape behind

which is the entrance to the Ruppert Bay. Below you can see the close-up of

the ruins of  Munden’s Battery.

Podczas tej samotnej wędrówki miałem możliwość podziwiania wielu wspaniałych

widoków. Na zdjęciu powyżej charakterystyczny stożek na najdalszym planie to

Sugar Loaf – góra tworząca północny przylądek wyspy. Bliżej – na cyplu za

którym jest wejście do Ruppert Bay widać ruiny Munden’s Battery – Baterii

Mundena.  Tak wyglądają te ruiny w zbliżeniu:

sth714BIG.jpg

W miarę pokonywania kilometrów jakość ścieżki pogarszała się gwałtownie.

Szło mi się coraz trudniej, kończyła się woda w butelce. Słońce coraz

szybciej opadało ku zachodowi. Musiałem zawrócić… 

Wyspę można

zwiedzać także w inny sposób. Za 80 funtów można w Jamestown wynająć

taksówkę na całodzienną wycieczkę, która pozwala obejrzeć miejsca związane z

pobytem Napoleona. Sieć drogowa Świętej Heleny na poniższej mapce zaznaczona

jest na żółto.

sth_map.gif

Z Jamestown do głównych atrakcji wyspy nie jest daleko. Trzeba tylko

pamiętać, że odległości podawane są w milach, a nie w kilometrach.

 

 

 

O dziwo na małej Świętej Helenie istnieje także coś takiego jak publiczna

komunikacja. Takie minibusy jak na zdjęciu obok kursują niestety z niewielką

częstotliwością. Jeśli skrzyknie się grupę, to można je wynająć na wycieczkę

za pośrednictwem biura turystycznego.

 

Zaraz za rogatkami miasta droga wspina się na zbocze wąwozu i pozwala

zajrzeć na dziedziniec szkoły.          

 Dalej w dole obok drogi widać posiadłość Briars, gdzie Napoleon

mieszkał podczas pierwszych dwóch miesięcy swojego pobytu na wyspie. W

zajmowanym przez niego pawilonie urządzono izbę pamięci.

 

 

Jeszcze dalej, u krańca wąwozu normalnie można zobaczyć wodospad o kształcie serca

(Heart-shape Waterfall). Niestety dotarłem na Świętą Helenę w okresie

długiej suszy: w pionowej skały ściekała tylko wąska stróżka wody. Może wy

będziecie mieli więcej szczęścia!   :))

 

 

Wewnątrz wyspy koloryt krajobrazu zmienia się diametralnie: jest zielono.

Problemem Świętej

Heleny jest deforestacja, na wyspie pozostało bardzo mało lasów… Sytuację

ma poprawić wdrażany obecnie program sadzenia drzew, tzw. Project Millenium.

 

 

 

Tu, wśród bananowców i egzotycznych kwiatów turysta  nareszcie

przypomina sobie, że przecież jest w tropiku.

 

 

Kwiaty Świętej

Heleny

 

 

Warto zostawić

samochód na głównej drodze przy tym właśnie drogowskazie i pomaszerować około 300

metrów wgłęb kotlinki do grobu Napoleona.

 

It is worth to leave the car

on the main road at this particular road sign and to walk about 300 meters

down the valley to the tomb of Napoleon.

Napoleon

został pochowany w zwykłym grobie w Sane Valley – zacisznej i malowniczej

dolince, którą sam sobie wybrał na miejsce wiecznego spoczynku. Kronikarze

odnotowali, że wartownicy pilnowali także jego grobu. Dopiero w 1840 roku

prochy cesarza wydano  Francuzom, którzy umieścili je w Paryżu, w budynku

Les Invalides.

 

 

sth582BIG.jpg

The tomb in

Sane Valley is now empty, but  tourists still visit this place. The

French flag flies over it, like on other sites related to the residence of

Napoleon: Briars and Longwood House. It is because the British handed over

in a gesture of courtesy, these three objects of the French Republic.  

Grób w Sane

Valley jest dziś pusty, ale mimo to turyści odwiedzają to miejsce. Powiewa

nad nim francuska flaga, podobnie jak nad innymi miejscami związanymi z

pobytem Napoleona: Briars i Longwood House. Bo

Brytyjczycy w kurtuazyjnym geście przekazali te trzy obiekty Republice

Francuskiej…

 

Tam, gdzie kiedyś był grób, dziś jest tylko zwykła, betonowa płyta bez

żadnych napisów.

 

 

Ten pan opiekuje się miejscem. Brytyjczycy nie mieli powodu, aby kochać

Napoleona. Ale na Świętej

Helenie mieszkają troche inni Brytyjczycy, a poza tym to właśnie Napoleon

rozsławił w świecie ich wyspę.

 

 

Wkrótce

ruszyliśmy dalej. Z drogi do Longwood otwiera się ładny widok na Flagstaff Hill  

 

Flagstaff

Hill 

Inny szczyt pojawiający się w

polu widzenia nazywa się The Barn czyli Stodoła.

 


 The Barn

 

Wkrótce dotarliśmy na płaskowyż

Deadwood Plain na którym położona jest osada Longwood. Zmierzaliśmy

oczywiście do słynnego Longwood House, gdzie mieszkał i gdzie zmarł

Napoleon. Oto on:

 

sth614BIG.jpg

Longwood House

where Napoleon spent his last six years…

 

Wyczytałem gdzieś, że na początku była to tylko obora dla bydła. Następnie

obiekt zaadoptowano na rezydencję, która mogła pomieścić 20 osób

towarzyszących Napoleonowi na zesłaniu.

sth613BIG.jpg

Dziś w Longwood House jest muzeum wnętrz i pamiątek po Napoleonie.

W mrocznych pokojach zgromadzono autentyczne meble i pamiątki po cesarzu.

Są tu obrazy, rękopisy, przedmioty codziennego użytku i stroje z tamtej

epoki.

 


Today in Longwood House is a museum of interiors and

Napoleon’ souvenirs. In the dark rooms they gathered authentic furniture

and memorabilia of the emperor. There are paintings, manuscripts and

costumes from that era.

 

Stosunki Bonapartego z

gubernatorem wyspy były bardzo złe. Napoleon był pilnowany przez wartowników

i patrole i mógł opuszczać Longwood tylko w towarzystwie brytyjskiego

oficera. I pośmiertna maska cesarza. Dom otwierany jest rzadko – tylko dla

turystów.

Na tym łożu z baldachimem zmarł

wielki Bonaparte.

Maskę pośmiertną cesarza odlano z

gipsu wydobywanego na wyspie.

Wśród dokumentów są listy

Napoleona. Przed wysłaniem z wyspy korespondencja cesarza podlegała

ocenzurowaniu.

Opiekun

domostwa (smutny jegomość z sylwetką cesarza na T-shircie) twierdzi, że wieczorami po

pokojach snuje się cień Napoleona, któremu, jak niektórzy twierdzą ktoś z

otoczenia systematycznie serwował małe dawki arszeniku, co miało doprowadzić

do choroby i śmierci cesarza

.

Flex fibre

till 1966 was the main source of income…

W krajobrazie Świętej Heleny często można zobaczyć całe poletka zarośnięte

rośliną przypominającą tatarak. To pochodzący z Nowej Zelandii flex – len

nowozelandzki lub po polsku tęgosz.  Z

tej rośliny produkuje się długie włókna i w efekcie – sznurki. Flex do 1966

był głównym źródłem dochodów mieszkańców wyspy. Sznurek kupowała brytyjska

poczta, używając go w dużych ilościach do wiązania paczek listów. W 1966

roku poczta przeszła na sznurek nylonowy pozbawiając Świętych z dnia na

dzień rynku zbytu na ich główny produkt. Od tego dnia na wyspę wróciła

bieda…

Święci chętnie uśmiechają się,

ale wcale nie żyje im się łatwo. Brak pracy. Aż 60% zatrudnionych to

pracownicy rządowi. Główne dochody wyspy pochodzą dziś z obsługi  ruchu

turystycznego (ale turystów przybywa zaledwie około 1000 na rok, bo na wyspę

mogą w zasadzie dotrzeć tylko pocztowym statkiem), dochody dają także mała fabryka konserw z

tuńczyka, produkcja kawy na niewielką skalę i filatelistyka.

 

Now they live

from the tourism, tuna fishery, coffee and postal stamps… 

 


Going further west from Longwood you will

found yourself in the vicinity of the highest peaks of the island. If you

have a little more time, you can easily climb them… The highest peak –

Diana’s Peak is 818 meters high.

 

Jadąc dalej z Longwood w kierunku zachodnim znaleźliśmy się w sąsiedztwie

najwyższych szczytów wyspy. Jeśli ma się nieco więcej czasu, to bez trudu

można je zdobyć… Najwyższy szczyt – Diana’s Peak ma 818 metrów.

sth620BIG.jpg

In the

southern part of the island you can admire strongly eroded, colored hills.

Behind them opens wide, blue ocean.

W południowej części wyspy podziwiać można silnie zerodowane, kolorowe

wzgórza. Za nimi otwiera się błękitny ocean.

sth619BIG.jpg


Perhaps the most picturesque corner of St

Helena Bay is Sandy Bay on the south coast. In the picture below you can see

it from the air. The characteristic rocks in the foreground is the biblical

Lot.

Bodaj najbardziej malowniczym zakątkiem Świętej

Heleny jest zatoka Sandy Bay na południowym wybrzeżu. Na zdjęciu poniżej

widać ją z lotu ptaka. Charakterystyczna skała na pierwszym planie to

biblijny Lot.

sth626BIG.jpg

A

little bit further, at the

beginning of the coastal ridge is a sharp rock pillar – it is Lot’s wife

turned into a pillar of salt  (photo below) 

Nieco dalej na początku nadmorskiego grzbietu stoi skalny filar – to

zamieniona w słup soli żona Lota (fotka obok). 

 

Do plaży w

Sandy Bay doprowadzona jest droga (kilkaset ostatnich metrów to szuter). I

jest to jedyna droga docierająca do południowego wybrzeża wyspy. Przy plaży

w Sandy Bay zbudowano kiedyś niewielki fort z kilkoma armatami na murach –

jego fragment widać na zbliżeniu, na zdjęciu poniżej.

sth624BIG.jpg

 

 

 

Jadąc dalej wśród zboczy porośniętych flexem dotarliśmy w końcu do

rezydencji gubernatora wyspy. Plantation House stoi osamotniony w bardzo

pięknej dolince. Pałacyk wzniesiono w 1792 roku. Nie można go zwiedzać, bo

wciąż zamieszkuje w nim gubernator, można jednak bez przeszkód wejść do

ogrodu przed pałacykiem…

Plantation House –

Residence of the Island’s Governer, built in 1792:

sth632BIG.jpg

In

the palace garden giant tortoises are the great tourist attractions:

Magnesem, który przyciąga

turystów do ogrodu gubernatora są gigantyczne żółwie lądowe. Mieszka ich tam

kilka i przyzwyczaiły się już do tego, że od czasu do czasu otaczają je

turyści. Nie chowają się i nie uciekają…

Najstarszy w grupie jest Jonathan, mający podobno aż 200 lat. Gdyby urodził

się na Świętej Helenie to mógłby pamiętać Napoleona (sugerują to niektórzy

przewodnicy). Ale prawda jest taka, że przywieziono go już jako dorosłego

osobnika z

Mauritiusa.

 

 

 

Jonathan, the

giant tortoise is 200 years old (they say…) It was taken here from

Mauritius…

 

Sędziwy żółw jest bardzo cierpliwy, można mu dosłownie zajrzeć do oczu:

sth640BIG.jpg

From

The Plantation House is not far to the largest fortification on the island –

High Knoll Fort built at the end of 19th century:

 

Z Plantation House nie jest już

daleko do największej fortyfikacji na wyspie.

High Knoll Fort zbudowano w XIX wieku. Północny bastion fortu widoczny jest

wysoko na skale z drogi tuż za Jamestown (zdjęcie obok).

Wynajętym minibusem lub taksówką

można dojechać aż do bramy fortu. Wstęp jest bezpłatny…

Budowa

kilkuset metrów wysokiego muru była pracochłonnym przedsięwzięciem, a że na

wyspie nie było nadmiaru siły roboczej, to sprowadzono robotników z Chin – i

to oni budowali fort.

 

Construction of several hundred

meters long wall was an arduous undertaking, and because on the island was

not an excess of manpower, they  brought workers from China – and they

built a fort.

 

W południowym krańcu dziedzińca znajdują się dawne koszary dla załogi. Dziś

zupełnie puste…

 

Barracks in the southern end of

the fort

Na północnym

krańcu owalnego fortu wzniesiono okrągły bastion. To właśnie z murów tego

bastionu otwiera się najlepszy widok na całą wyspę. Kilka ładnych zdjęć

zrobionych z tego miejsca prezentuję poniżej…

 

On the

northern edge of the oval fort was built a round bastion.   From

this bastion’ walls opens the best view of the entire island. A few nice

pictures taken from this place I present below:

Idyllic landscape of the

green interior of Saint Helena:

Sielski krajobraz

zielonego wnętrza Świętej

Heleny:

sth648BIG.jpg

 

W

kronikach Świętej Heleny zapisano romantyczną, ale prawdziwą historię

miejscowego Robinsona.

Portugalia

miała w XVI wieku kolonie na terenie Indii, w których miejscową muzułmańską

ludność traktowano bardzo brutalnie. Nie chcąc mieć w tym udziału szlachcic

Fernando Lopez zdezerterował z armii. Schwytanego zbuntowanego oficera

wysłano na statku do Lizbony. Statek zawinął po drodze dla uzupełnienia

zapasów na bezludną jeszcze wówczas Wyspę Świętej Heleny. Lopez podczas

postoju uciekł i ukrył się na wyspie, bojąc się surowej kary w metropolii.

Marynarze

znający jego historię zostawili mu odpływając trochę żywności, odzieży i

narzędzia. W następnych latach wieść o dobrowolnym Robinsonie rozeszła się

we flocie i każdy ze statków zawijających na wyspę w geście współczucia

wspierał samotnika. Aż wreszcie któryś z nich przywiózł list z królewskim

wybaczeniem jego czynów. Lopez wrócił do Portugalii. Szybko jednak zatęsknił

do swojej wyspy, wrócił na nią i mieszkał tam ponad 20lat – aż do śmierci w

1545 roku.

 

 

Flagstaff Hill

view:

Widok na Flagstaff Hill:

sth653BIG.jpg

Hollow Halftree settlement and

the part of the high coast to the west of Jamestown:

Osada

Halftree Hollow i fragment wysokiego brzegu na zachód od Jamestown:

sth650BIG.jpg

In the evening I enjoyed beautiful sunset from the terrace of

Donny’s Place.

Gdy wróciłem z fortu do Jamestown słońce opadało już ku horyzontowi. O tej

porze dnia miejscowi mężczyźni gromadzą się w pubie Donny’s Place przy

krótkiej nadmorskiej promenadzie by delektować się zimnym piwem (najtańsze

to z Południowej Afryki) i podziwiać zachód słońca.

sth724BIG.jpg

 

After dinner “Maryshev”

set sails to Ascension Island. But this is already another story… My hot

news from this expedition (in English) you can read in my travel log: 

www.globosapiens.net/travellog/wojtekd 

 

Ja też podziwiałem, tyle że bez

piwa… A potem popłynąłem ostatnim zodiakiem na statek. Po kolacji

podnieśliśmy kotwicę i wzięliśmy kurs na Ascension – Wyspę Wniebowstąpienia.

Ale to już temat na osobną opowieść…  Notatki robione “na gorąco” na

trasie podróży (po angielsku) można przeczytać w moim 

dzienniku podróży w serwisie globosapiens.net