St Helena is welcoming tourists. The local
tourist information office issued a series of maps and brochures that show
the greatest attractions of the island and hikes. I decided to go alone one
to the of them. It goes from the capital of the island to a small cape:
Munden’s Point. On the picture below ( taken from the stairs of Jacob’s
Ladder) the path can be seen on the slope – that’s where this trail
goes …
Święta Helena to wyspa przyjazna turystom. Tutejsze
biuro informacji turystycznej wydało szereg map i broszurek pokazujących
największe atrakcje wyspy i szlaki piesze. Postanowiłem samotnie wyruszyć jednym z
nich. Prowadził ze stolicy wyspy do małego przylądka Munden’s Point. Na
zdjęciu poniżej (zrobionym ze schodów tzw. Drabiny Jakuba) widać biegnącą po
zboczu ścieżkę – to właśnie ten szlak…


To nie była łatwa wędrówka.
Z bliska okazało się, że ścieżka jest zaniedbana, w wielu miejscach zasypana
kamieniami zsuwającymi się po stromym zboczu.
It was not an
easy walk. In many places covered with stones sliding down a steep slope.
Wokół roztaczał się krajobraz wyschniętych zboczy, a w nim – kaktusy…
Wybrzeże Świętej Heleny ma bardzo mało opadów. W górzystym wnętrzu wyspy
jest ich więcej i tam jest bardziej zielono…


During this
lonely walk I had a chance to enjoy many wonderful views. On the picture
above you can see the characteristic cone of the Sugar Loaf – mountain
forming the northern tip of the island. Closer – the little cape behind
which is the entrance to the Ruppert Bay. Below you can see the close-up of
the ruins of Munden’s Battery.
Podczas tej samotnej wędrówki miałem możliwość podziwiania wielu wspaniałych
widoków. Na zdjęciu powyżej charakterystyczny stożek na najdalszym planie to
Sugar Loaf – góra tworząca północny przylądek wyspy. Bliżej – na cyplu za
którym jest wejście do Ruppert Bay widać ruiny Munden’s Battery – Baterii
Mundena. Tak wyglądają te ruiny w zbliżeniu:

W miarę pokonywania kilometrów jakość ścieżki pogarszała się gwałtownie.
Szło mi się coraz trudniej, kończyła się woda w butelce. Słońce coraz
szybciej opadało ku zachodowi. Musiałem zawrócić…
Wyspę można
zwiedzać także w inny sposób. Za 80 funtów można w Jamestown wynająć
taksówkę na całodzienną wycieczkę, która pozwala obejrzeć miejsca związane z
pobytem Napoleona. Sieć drogowa Świętej Heleny na poniższej mapce zaznaczona
jest na żółto.


Z Jamestown do głównych atrakcji wyspy nie jest daleko. Trzeba tylko
pamiętać, że odległości podawane są w milach, a nie w kilometrach.
O dziwo na małej Świętej Helenie istnieje także coś takiego jak publiczna
komunikacja. Takie minibusy jak na zdjęciu obok kursują niestety z niewielką
częstotliwością. Jeśli skrzyknie się grupę, to można je wynająć na wycieczkę
za pośrednictwem biura turystycznego.


Zaraz za rogatkami miasta droga wspina się na zbocze wąwozu i pozwala
zajrzeć na dziedziniec szkoły.
Dalej w dole obok drogi widać posiadłość Briars, gdzie Napoleon
mieszkał podczas pierwszych dwóch miesięcy swojego pobytu na wyspie. W
zajmowanym przez niego pawilonie urządzono izbę pamięci.


Jeszcze dalej, u krańca wąwozu normalnie można zobaczyć wodospad o kształcie serca
(Heart-shape Waterfall). Niestety dotarłem na Świętą Helenę w okresie
długiej suszy: w pionowej skały ściekała tylko wąska stróżka wody. Może wy
będziecie mieli więcej szczęścia! :))
Wewnątrz wyspy koloryt krajobrazu zmienia się diametralnie: jest zielono.
Problemem Świętej
Heleny jest deforestacja, na wyspie pozostało bardzo mało lasów… Sytuację
ma poprawić wdrażany obecnie program sadzenia drzew, tzw. Project Millenium.


Tu, wśród bananowców i egzotycznych kwiatów turysta nareszcie
przypomina sobie, że przecież jest w tropiku.
Kwiaty Świętej
Heleny


Warto zostawić
samochód na głównej drodze przy tym właśnie drogowskazie i pomaszerować około 300
metrów wgłęb kotlinki do grobu Napoleona.
It is worth to leave the car
on the main road at this particular road sign and to walk about 300 meters
down the valley to the tomb of Napoleon.
Napoleon
został pochowany w zwykłym grobie w Sane Valley – zacisznej i malowniczej
dolince, którą sam sobie wybrał na miejsce wiecznego spoczynku. Kronikarze
odnotowali, że wartownicy pilnowali także jego grobu. Dopiero w 1840 roku
prochy cesarza wydano Francuzom, którzy umieścili je w Paryżu, w budynku
Les Invalides.


The tomb in
Sane Valley is now empty, but tourists still visit this place. The
French flag flies over it, like on other sites related to the residence of
Napoleon: Briars and Longwood House. It is because the British handed over
in a gesture of courtesy, these three objects of the French Republic.
Grób w Sane
Valley jest dziś pusty, ale mimo to turyści odwiedzają to miejsce. Powiewa
nad nim francuska flaga, podobnie jak nad innymi miejscami związanymi z
pobytem Napoleona: Briars i Longwood House. Bo
Brytyjczycy w kurtuazyjnym geście przekazali te trzy obiekty Republice
Francuskiej…

Tam, gdzie kiedyś był grób, dziś jest tylko zwykła, betonowa płyta bez
żadnych napisów.
Ten pan opiekuje się miejscem. Brytyjczycy nie mieli powodu, aby kochać
Napoleona. Ale na Świętej
Helenie mieszkają troche inni Brytyjczycy, a poza tym to właśnie Napoleon
rozsławił w świecie ich wyspę.


ruszyliśmy dalej. Z drogi do Longwood otwiera się ładny widok na Flagstaff Hill
Flagstaff
Hill
Inny szczyt pojawiający się w
polu widzenia nazywa się The Barn czyli Stodoła.
The Barn

Wkrótce dotarliśmy na płaskowyż
Deadwood Plain na którym położona jest osada Longwood. Zmierzaliśmy
oczywiście do słynnego Longwood House, gdzie mieszkał i gdzie zmarł
Napoleon. Oto on:

Longwood House
where Napoleon spent his last six years…
Wyczytałem gdzieś, że na początku była to tylko obora dla bydła. Następnie
obiekt zaadoptowano na rezydencję, która mogła pomieścić 20 osób
towarzyszących Napoleonowi na zesłaniu.


Dziś w Longwood House jest muzeum wnętrz i pamiątek po Napoleonie.
W mrocznych pokojach zgromadzono autentyczne meble i pamiątki po cesarzu.
Są tu obrazy, rękopisy, przedmioty codziennego użytku i stroje z tamtej
epoki.
Today in Longwood House is a museum of interiors and
Napoleon’ souvenirs. In the dark rooms they gathered authentic furniture
and memorabilia of the emperor. There are paintings, manuscripts and
costumes from that era.
Stosunki Bonapartego z
gubernatorem wyspy były bardzo złe. Napoleon był pilnowany przez wartowników
i patrole i mógł opuszczać Longwood tylko w towarzystwie brytyjskiego
oficera. I pośmiertna maska cesarza. Dom otwierany jest rzadko – tylko dla
turystów.


wielki Bonaparte.
gipsu wydobywanego na wyspie.


Wśród dokumentów są listy
Napoleona. Przed wysłaniem z wyspy korespondencja cesarza podlegała
ocenzurowaniu.
Opiekun
domostwa (smutny jegomość z sylwetką cesarza na T-shircie) twierdzi, że wieczorami po
pokojach snuje się cień Napoleona, któremu, jak niektórzy twierdzą ktoś z
otoczenia systematycznie serwował małe dawki arszeniku, co miało doprowadzić
do choroby i śmierci cesarza
.


Flex fibre
till 1966 was the main source of income…
W krajobrazie Świętej Heleny często można zobaczyć całe poletka zarośnięte
rośliną przypominającą tatarak. To pochodzący z Nowej Zelandii flex – len
nowozelandzki lub po polsku tęgosz. Z
tej rośliny produkuje się długie włókna i w efekcie – sznurki. Flex do 1966
był głównym źródłem dochodów mieszkańców wyspy. Sznurek kupowała brytyjska
poczta, używając go w dużych ilościach do wiązania paczek listów. W 1966
roku poczta przeszła na sznurek nylonowy pozbawiając Świętych z dnia na
dzień rynku zbytu na ich główny produkt. Od tego dnia na wyspę wróciła
bieda…
Święci chętnie uśmiechają się,
ale wcale nie żyje im się łatwo. Brak pracy. Aż 60% zatrudnionych to
pracownicy rządowi. Główne dochody wyspy pochodzą dziś z obsługi ruchu
turystycznego (ale turystów przybywa zaledwie około 1000 na rok, bo na wyspę
mogą w zasadzie dotrzeć tylko pocztowym statkiem), dochody dają także mała fabryka konserw z
tuńczyka, produkcja kawy na niewielką skalę i filatelistyka.
Now they live
from the tourism, tuna fishery, coffee and postal stamps…

Going further west from Longwood you will
found yourself in the vicinity of the highest peaks of the island. If you
have a little more time, you can easily climb them… The highest peak –
Diana’s Peak is 818 meters high.
Jadąc dalej z Longwood w kierunku zachodnim znaleźliśmy się w sąsiedztwie
najwyższych szczytów wyspy. Jeśli ma się nieco więcej czasu, to bez trudu
można je zdobyć… Najwyższy szczyt – Diana’s Peak ma 818 metrów.

In the
southern part of the island you can admire strongly eroded, colored hills.
Behind them opens wide, blue ocean.
W południowej części wyspy podziwiać można silnie zerodowane, kolorowe
wzgórza. Za nimi otwiera się błękitny ocean.

Perhaps the most picturesque corner of St
Helena Bay is Sandy Bay on the south coast. In the picture below you can see
it from the air. The characteristic rocks in the foreground is the biblical
Lot.
Bodaj najbardziej malowniczym zakątkiem Świętej
Heleny jest zatoka Sandy Bay na południowym wybrzeżu. Na zdjęciu poniżej
widać ją z lotu ptaka. Charakterystyczna skała na pierwszym planie to
biblijny Lot.

A
little bit further, at the
beginning of the coastal ridge is a sharp rock pillar – it is Lot’s wife
turned into a pillar of salt (photo below)

Nieco dalej na początku nadmorskiego grzbietu stoi skalny filar – to
zamieniona w słup soli żona Lota (fotka obok).
Do plaży w
Sandy Bay doprowadzona jest droga (kilkaset ostatnich metrów to szuter). I
jest to jedyna droga docierająca do południowego wybrzeża wyspy. Przy plaży
w Sandy Bay zbudowano kiedyś niewielki fort z kilkoma armatami na murach –
jego fragment widać na zbliżeniu, na zdjęciu poniżej.


Jadąc dalej wśród zboczy porośniętych flexem dotarliśmy w końcu do
rezydencji gubernatora wyspy. Plantation House stoi osamotniony w bardzo
pięknej dolince. Pałacyk wzniesiono w 1792 roku. Nie można go zwiedzać, bo
wciąż zamieszkuje w nim gubernator, można jednak bez przeszkód wejść do
ogrodu przed pałacykiem…
Plantation House –
Residence of the Island’s Governer, built in 1792:

In
the palace garden giant tortoises are the great tourist attractions:

Magnesem, który przyciąga
turystów do ogrodu gubernatora są gigantyczne żółwie lądowe. Mieszka ich tam
kilka i przyzwyczaiły się już do tego, że od czasu do czasu otaczają je
turyści. Nie chowają się i nie uciekają…
Najstarszy w grupie jest Jonathan, mający podobno aż 200 lat. Gdyby urodził
się na Świętej Helenie to mógłby pamiętać Napoleona (sugerują to niektórzy
przewodnicy). Ale prawda jest taka, że przywieziono go już jako dorosłego
osobnika z
Mauritiusa.
Jonathan, the
giant tortoise is 200 years old (they say…) It was taken here from
Mauritius…

Sędziwy żółw jest bardzo cierpliwy, można mu dosłownie zajrzeć do oczu:

From
The Plantation House is not far to the largest fortification on the island –
High Knoll Fort built at the end of 19th century:
Z Plantation House nie jest już
daleko do największej fortyfikacji na wyspie.

High Knoll Fort zbudowano w XIX wieku. Północny bastion fortu widoczny jest
wysoko na skale z drogi tuż za Jamestown (zdjęcie obok).
można dojechać aż do bramy fortu. Wstęp jest bezpłatny…
Budowa
kilkuset metrów wysokiego muru była pracochłonnym przedsięwzięciem, a że na
wyspie nie było nadmiaru siły roboczej, to sprowadzono robotników z Chin – i
to oni budowali fort.
Construction of several hundred
meters long wall was an arduous undertaking, and because on the island was
not an excess of manpower, they brought workers from China – and they
built a fort.


W południowym krańcu dziedzińca znajdują się dawne koszary dla załogi. Dziś
zupełnie puste…
Barracks in the southern end of
the fort
Na północnym
krańcu owalnego fortu wzniesiono okrągły bastion. To właśnie z murów tego
bastionu otwiera się najlepszy widok na całą wyspę. Kilka ładnych zdjęć
zrobionych z tego miejsca prezentuję poniżej…
On the
northern edge of the oval fort was built a round bastion. From
this bastion’ walls opens the best view of the entire island. A few nice
pictures taken from this place I present below:

Idyllic landscape of the
green interior of Saint Helena:
Sielski krajobraz
zielonego wnętrza Świętej
Heleny:

W
kronikach Świętej Heleny zapisano romantyczną, ale prawdziwą historię
miejscowego Robinsona.
Portugalia
miała w XVI wieku kolonie na terenie Indii, w których miejscową muzułmańską
ludność traktowano bardzo brutalnie. Nie chcąc mieć w tym udziału szlachcic
Fernando Lopez zdezerterował z armii. Schwytanego zbuntowanego oficera
wysłano na statku do Lizbony. Statek zawinął po drodze dla uzupełnienia
zapasów na bezludną jeszcze wówczas Wyspę Świętej Heleny. Lopez podczas
postoju uciekł i ukrył się na wyspie, bojąc się surowej kary w metropolii.
Marynarze
znający jego historię zostawili mu odpływając trochę żywności, odzieży i
narzędzia. W następnych latach wieść o dobrowolnym Robinsonie rozeszła się
we flocie i każdy ze statków zawijających na wyspę w geście współczucia
wspierał samotnika. Aż wreszcie któryś z nich przywiózł list z królewskim
wybaczeniem jego czynów. Lopez wrócił do Portugalii. Szybko jednak zatęsknił
do swojej wyspy, wrócił na nią i mieszkał tam ponad 20lat – aż do śmierci w
1545 roku.
Flagstaff Hill
view:
Widok na Flagstaff Hill:

Hollow Halftree settlement and
the part of the high coast to the west of Jamestown:
Osada
Halftree Hollow i fragment wysokiego brzegu na zachód od Jamestown:

In the evening I enjoyed beautiful sunset from the terrace of
Donny’s Place.
Gdy wróciłem z fortu do Jamestown słońce opadało już ku horyzontowi. O tej
porze dnia miejscowi mężczyźni gromadzą się w pubie Donny’s Place przy
krótkiej nadmorskiej promenadzie by delektować się zimnym piwem (najtańsze
to z Południowej Afryki) i podziwiać zachód słońca.

After dinner “Maryshev”
set sails to Ascension Island. But this is already another story… My hot
news from this expedition (in English) you can read in my travel log:
www.globosapiens.net/travellog/wojtekd
Ja też podziwiałem, tyle że bez
piwa… A potem popłynąłem ostatnim zodiakiem na statek. Po kolacji
podnieśliśmy kotwicę i wzięliśmy kurs na Ascension – Wyspę Wniebowstąpienia.
Ale to już temat na osobną opowieść… Notatki robione “na gorąco” na
trasie podróży (po angielsku) można przeczytać w moim
dzienniku podróży w serwisie globosapiens.net