Moje osiągnięcia podróżnicze – Wojciech Dąbrowski (s4plosiag.htm)

To przyszło najtrudniej…

Osiągnięcia,

które najwyżej cenię

HH01461A.gif (2388 bytes)

Transafricana – podróż od krańca do

krańca Afryki (Ceuta – Cape Town) była jedną z najdłuższych (prawie 4 miesiące) i

najtrudniejszą, jak dotąd ekspedycją mojego życia. Wytrawni globtroterzy

wiedzą, że Afryka to najtrudniejszy kontynent do podróżowania, ale

przynoszący jednocześnie na szlaku najwięcej niezwykłych  wrażeń,

przygód i niespodzianek.  Wcześniej wyjeżdżałem do Afryki już

siedmiokrotnie, przemierzając między innymi ciekawe i trudne trasy od

Tanzanii do Egiptu czy od Nigerii do Senegalu.  Pomysł ekspedycji podczas

której mógłbym przemierzyć Afrykę “od krańca do krańca” dojrzewał przez

wiele lat.  Wyruszyłem jednak dopiero w 2005 roku.  Wiedziałem

doskonale, że przede mną stało największe być może  wyzwanie mojego

podróżniczego życia: trasa poprowadzona przez te najtrudniejsze i rzadko

odwiedzane przez turystów afrykańskie kraje, których jeszcze nie widziałem,

te które były dla mnie wciąż wielką niewiadomą… Udało się… Relację z tej

wyprawy znajdziecie tutaj.

Translatina – tak nazwałem samotną podróż z

plecakiem, którą odbyłem w 1984 roku w poprzek południowoamerykańskiego kontynentu.

  Widziałem argentyńską pampę, jezuickie ruiny w Missiones, słynne wodospady

Iguazu, plaże Rio i Brasilię, boliwijskie Antiplano, Jezioro Titicaca i Machu

Picchu.    Wobec braku wiarygodnych źródeł wiedzy o warunkach

podróżowania po tym kontynencie było to w dużej mierze przecieranie turystycznych

ścieżek.  Podczas tej podróży odwiedziłem cztery najciekawsze kraje Ameryki

Południowej.  Więcej o tej eskapadzie – opowieści oraz zdjęcia z Argentyny,

Brazylii, Boliwii i Peru znajdziecie w osobnym serwisie: TRANSLATINA.  

KilimWD.jpg (31043 bytes)

Śniegi Kilimandżaro o których marzyłem przez wiele

lat i do których wbrew wszelkim przeciwnościom udało mi się dotrzeć w 1976 roku.

Była to samotna wędrówka z ograniczoną ilością pieniędzy i skromnym zasobem

informacji… I udało mi się wspiąć aż na Uhuru Peak!


To moje jedyne zdjęcie ze szczytu na tle

zbocza pokrytego wulkanicznym żużlem i legendarnych śniegów, które okazały się

lodowcami… I które już ponoć już stopniały. Więcej o mojej wspinaczce na najwyższy szczyt Afryki przeczytacie na

stronie: KILIMANDŻARO.

KalaPWD.jpg (33536 bytes)

Ta skalna piramida w centrum zdjęcia to najwyższy

szczyt naszego globu – Mount Everest. Wspinaczka na szczyt przekraczała oczywiście moje

możliwości kondycyjne, a przede wszystkim finansowe. Pragnąłem jednak choć popatrzeć

na niego z bliska – “twarzą w twarz”.   Takie możliwości daje

przejście słynnego Everest  trek – szlaku pieszego prowadzącego z Jiri na turnię

Kala Patar zawieszoną ponad Everest Base Camp.   Zdjęcie obok zostało

wykonane właśnie na tej turni, po 10 dniach forsownego marszu przez Himalaje. 

Moją relację z tego trekingu znajdziecie w serwisie “Tramp” pod tym linkiem:

ZOBACZYĆ  EVEREST


Samotne ekspedycje wokół globu…

Moich dwanaście samotnych podróży dookoła

świata – każda inna trasą, przez nowe, ciekawe kraje. Więcej o nich i o organizacji

takiej podróży na osobnej stronie “Dookoła świata”   Mapy

ostatnich – szóstej, siódmej, ósmej, dziewiątej, dziesiątej, jedenastej i

dwunastej możecie obejrzeć już tutaj:

7RTWmap.jpg
8RTWmap1.jpg
9RTWmap.jpg
10rtwMAPA.jpg
11RTWmap.jpg
12rtwMAP760.jpg
Vice-

Zawsze z rezerwą podchodziłem do wszelkiego rodzaju

konkursów, szczególnie w dziedzinie podróżowania, zdając sobie sprawę z tego, że

niezwykle trudno ustalić sprawiedliwe kryteria oceny podróżniczych dokonań.  A

jeszcze trudniej skompletować jury takich konkursów. Bo czy np. juror który  nigdy

nie był w Afryce Zachodniej albo nigdy samotnie nie wędrował przez świat z plecakiem

może rzetelnie ocenić dokonania trampa, który przemierzył tą część

świata?  

Gdy redakcja prestiżowego magazynu

“Podróże” ogłosiła konkurs na podróżnika roku 2000 przyjaciel zgłosił

moją kandydaturę – za samotną podróż przez 11 krajów Afryki Zachodniej, którą

odbyłem właśnie w roku 2000. Obszerne sprawozdanie z tej podróży znajdziecie tutaj: AFRICA2000.   Jury (wyznam, że nie wszyscy jego

członkowie są dla mnie autorytetami) przyznało mi drugą nagrodę

w kategorii “świat”.  Pierwszą lokatę jury przyznało (podobno

jednogłośnie) podróżnikom którzy “gazikiem” przejechali przez Rosję i dawne

republiki radzieckie do Mongolii.  Chylę czoła…      A

za moje osiągnięcie uważam oczywiście zrealizowanie tej trudnej, samotnej podróży, a nie tą

dyskusyjną nagrodę…