
Cz. I – Highlandy –
Goroka Part
one: The Highlands – (Goroka)
Od wielu lat szukałem możliwoci odwiedzenia tego kraju…
Kraju owianego nimbem egzotyki, niedostępnoci i prymitywizmu. Realizację zamierzenia
utrudniała nie tylko duża odległoć dzielšca nasz kraj od Papui, ale także brak
korzystnych taryf na przelot do Port Moresby. Dzi, po zebraniu wielu dowiadczeń wiem,
że dla Polaków wybierajšcych się do PNG najkorzystniejszym wariantem jest przelot
według specjalnych taryf do Brisbane lub Cairns w Australii i dokupienie drugiego biletu
z Australii na Papuę – najlepiej w formie airpassu. Air Niugini – narodowy przewonik
PNG włanie zapowiedział otwarcie dla ruchu międzynarodowego drugiego poza
stolicš lotniska: Mt Hagen, co pozwoli jeszcze bardziej obniżyć koszt
dolotu. Ja postanowiłem wpleć Papuę razem z pozostałymi krajami
nieznanej mi dotychczas Melanezji w trasę mojej czwartej podróży dookoła
wiata. Samolotem, który lata tylko dwa razy w tygodniu przylecielimy do Port
Moresby na Papui z Honiary na Wyspach Salomona przecierajšc dla polskich trampów kolejny
szlak…

Papua
Papuę trzeba zdać sobie sprawę z komunikacyjnych realiów tego kraju: stolica leży na
południowym wybrzeżu, a najciekawsze regiony turystyczne w rodku wyspy i na
północnym wybrzeżu. Między południowym i północnym wybrzeżem nie ma dotšd żadnej
drogi – przelot samolotem staje się koniecznociš. Jedyna w miarę dobra droga, którš
można wykorzystać to tzw. Highlands Highway wiodšca z portu Lae w góry. Nieco dziurawy
asfalt kończy się jednak na niej już w połowie drogi między Mt Hagen i Tari. Ciekawš
opcjš dla tych, którzy majš dużo czasu jest krótki przelot do Popondetty i
skorzystanie ze stateczków żeglugi przybrzeżnej kursujšcych stamtšd aż do
Wewak. Trudnš, ale możliwš opcjš wjazdu do PNG jest przypłynięcie stateczkiem
z indonezyjskiej częci wyspy (z Jayapury do Vanimo). Podobno już po mojej wizycie
otwarto w tej relacji szutrowš drogę i funkcjonuje na niej przejcie graniczne…
rodkiem komunikacji wewnštrz PNG pozostanš jednak jeszcze długo małe samoloty…
Na szczecie Air Niugini oferuje zagranicznym turystom szereg korzystnych
air-passów. Jeden segment lotu kosztuje w tym wariancie 60-70 USD.
Postanowilimy zostawić sobie stolicę kraju na sam koniec pobytu i po przylocie do Port
Moresby zmienić tylko samolot, udajšc się prosto do Goroki w Highlandach. Szło
dobrze… Nasz samolot z Honiary przyleciał planowo. Na lotnisku bez problemu dostalimy
wizy turystyczne, a następnie boarding passy na lot krajowy. Zarejestrowano nam ponownie
i zabrano bagaż. Zasiedlimy w klimatyzowanej poczekalni nowiutkiego
terminalu: po to, by po godzinie dowiedzieć się, że… samolot nie poleci (z
przyczyn technicznych). Podobno na Papui takie sytuacje sš codziennociš. W
powietrzu znalelimy się dopiero następnego dnia w południe…

Widok z Mt Kis
Goroka –
stolica prowincji Wschodnich Highlandów leży w górskiej kotlinie, zerodka której wyrasta spory pagórek nazywany potocznie Mt Kis (podobno całujš się
tam papuaskie nastolaty). Metropolia ma 20 tysięcy mieszkańców – (jak na Papuę
to sporo) i opinię najładniejszego miasta w Highlandach. Wprost z lotniska wychodzi się
na centralne ulice miasta. Trampy zatrzymujš się tu najczęciej w schowanym za
pocztš Lutheran Guest House. Warto rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, bo miejsce ma
powodzenie!

że u luteranów nie ma dla nas miejsca zadzwonilimy do nowootwartego “Holiday
Lodge” – przyjechali po nas i zawieli do ukwieconego ogrodu gdzie przy końcu
pasa startowego. Za ciasny twin room ze niadaniem i łazienkš
na korytarzu zapłacilimy 70 kina. Papua jest droga!… W
centrum miasta (na zdjęciu) stoi luksusowy jak na tutejsze warunki hotel “Bird of
Paradise”, gdzie spotyka się miejscowa elita i gdzie można kupić najładniejsze
pocztówki… tam płaci się nawet 200 kina…

tak – pisze się i wymawia przez jedno “s” – Papuasi znakomicie upraszczajš
sobie angielski!) wzbudzajš zainteresowanie turysty wzniesione w narodowym stylu
“budynki” Raun Raun Theatre. Podobno zespół teatralny z Goroki odnosi sukcesy
i to nawet za granicš! A na wielkim trawiku przed teatrem trwa nieustanny piknik.
Tam po raz pierwszy mielimy okazję pogadać z takimi przygodnymi Papuasami – i było to
bardzo sympatyczne spotkanie…
i cieszš się, jeli widzš, że sš obiektem rzeczywistego zainteresowania przybysza, a
nie tylko egzotycznym obiektem do którego biały celuje ze swojego aparatu, aby za
chwilę bez słowa uciec… Miasto też robi miłe wrażenie. Gdyby jeszcze nie te
zwieńczone kolczastym drutem płoty, solidne bramy i kraty w oknach wielu domów!..
To wszystko przypomina, że ten kraj wciaż jeszcze się cywilizuje. A potomkowie
wojowników, którzy jeszcze w dzieciństwie nosili spódniczki z trawy gotowi sš dzi
dla zdobycia trunków i wspaniałych gadżetów przyniesionych do tego kraju przez
cywilizację białych uciekać się do niezbyt pokojowych metod…


kina, znaczek do Polski – 1 kina. Jeden kina to także wartoć sporej kupki sałaty czy
garci orzeszków ziemnych… Wymieniajšc pienišdze warto zaopatrzyć się w dużš
iloć drobnych banknotów, bo tutejsi “przedsiębiorcy” często nie majš
reszty… Na miejscowy targ (zlokalizowany o dwa kroki od centrum
miasta) trafilimy dopiero pod wieczór, gdy przekupki powoli zwijały już swoje
rozkładane na cały dzień na ziemi płachty. Można jednak było jeszcze
przyjrzeć się ich kolorowym strojom…
Kupić
tu można słodkie ziemniaki (kaukau), taro, yams, banany… Ale artykułem prawdziwie
pierwszej potrzeby sš w Papui orzechy betelowe – owoce niepozornej betelowej palmy
rosnšcej często przy domach. Orzechy można tu kupić na każdym targu i to w wielu
kramach. Buai – taka jest lokalna nazwa – żujš tu wszyscy: od kilkuletnich dzieci do
staruszków. Efektem, oprócz odurzajšcego działania sš poczerniałe na stałe zęby
dorosłych i nieco odrażajšcy widok tubylców spluwajšcych linš czerwonš jak
krew. Brrr..
Duży ananas kosztuje 1,50 kina, za 1 kina
dajš 10 bananów lub 5 pomarańcz. Obok warzyw i owoców na targu można kupić
używanš odzież przysyłanš tu w dużych ilociach z pobliskiej Australii – to
na te rzeczy zamienili swoje malownicze “ludowe” stroje Papuasi. W
osobnych kramach sprzedajš włóczkę, z której tutejsze kobiety dziergajš wzorzyste
torby – tzw. bilumy. Wród przekupniów wałęsajš się psy i winie…


Tradycyjne
stroje na ulicach Goroki można zobaczyć już teraz tylko raz do roku – gdy w połowie
wrzenia odbywa się Goroka Show. Impreza ma charakter kilkudniowego folklorystycznego
festiwalu, na który cišgajš Papuasi z całej prowincji, przybrani i wymalowani tak
jak przed laty. Poszególne grupy popisujš się tańcami i demonstrujš sprawnoć w
tradycyjnych konkurencjach. Na show przyjeżdża wielu zagranicznych turystów – trudno w
tym okresie o zakwaterowanie…
Z
czego żyjš mieszkańcy Wschodnich Highlandów? Przede wszystkim z uprawy
kawy!.. Żeby było miesznie Papuasi uprawiajš odmianę “arabica”. Jest
to jeden z tych artykułów, które bez problemu można tu dostać nawet w wiejskich
sklepikach. Kawa jest aromatyczna, krzepišca i “stawia na nogi”
szczególnie po chłodnej nocy. Bo trzeba pamiętać, że Goroka leży na wysokoci 1600
metrów npm i choć podczas dnia słońce operuje tu bardzo silnie, to nocami temperatura
może spać nawet do 10 stopni C. A tak wyglšda papuaska
“arabica” na krzaku >>>


Najbardziej
typowy domek – strzecha z palmowych lub pandanusowych lici, ciany z bambusowej
plecionki. W wioskach Wschodnich Highlandów chaty sš okršgłe, w odróżnieniu od
okolic Mt Hagen, gdzie najczęciej spotyka się domostwa prostokštne. Bambusy rosnš
wszędzie na wyciagnięcie ręki, więc z budulcem nie ma kłopotów. Wokół bujna
rolinnoć, gdyby nie trzebić jej bez przerwy maczetš chata szybko by zarosła
zieleniš…

około 20 kilometrów od Goroki na trasie do Mt Hagen leży wie Asaro. Według podania
okoliczni mieszkańcy podczas wielodniowych walk z innym szczepem wpadli na pomysł, aby
przestraszyć wroga pojawiajšc się na polu walki w wykonanych z gliny upiornych maskach
i malujšc ciała występujšca tu jasnš glinš. Podobno straszenie okazało się
skuteczne. A dzi mieszkańcy Asaro i okolicznych wsi za drobnš opłatš
demonstrujš turystom maski i sposób podchodzenia wroga…
skradania się trwajš jaki kwadrans. Potem turyci mogš do woli robić zdjęcia…
Wszystko to jest bardzo skomercjalizowane, ale jednoczenie trzeba mieć wiadomoć,
że czego takiego nie zobaczycie gdzie indziej. Wizyta w wiosce błotnych ludzi –
Mud Men (w naszym przypadku była to wie Komonive) jest także okazjš do obejrzenia
chat i ukwieconych ogrodów, które je otaczajš. Zobaczylimy też, jak można
rozniecić ogień bez użycia zapałek (przecišgajšc bambusowš cieciwę owiniętš
wokół kawałka twardego drewna) i jak celnie mieszkajšcy w chacie pod strzechš
staruszek potrafi strzelać z łuku…
Do Asaro
dotarlimy z Normanem Carverem – wlšcicielem małej agencji w Goroce (PNG Highlands
Tours – tel. 732 1602) specjalizujacej sie w organizowaniu wycieczek i trekkingów dla
zachodnich turystów. Proponuje on między innymi wspinaczki na najwyższy szczyt Papui
Nowej Gwinei – Mt Wilhelm – 4509 m npm. i kilkudniowe trekkingi do górskich wiosek.
Drogo!


oglšdalimy 23 kwietnia – w dzień w. Wojciecha… Już kilka razy zdarzało mi się
“obchodzić” swoje imieniny daleko od kraju – na trasie podróży. Z
reguły w samotnoci; z daleka od domu i przyjaciół. Nie ukrywam że w takich
momentach, jeżeli w wirze wydarzeń jest czas na chwilę refleksji to jest trochę
smutno. Ale tym razem było inaczej – miałem przy boku wspaniałego kompana, który
pamiętał o moim więcie. Wieczorem wznielimy papuaskim piwem toast za zdrowie
wszystkich Wojtków, szczególnie podróżników !
w warkoczyki, małe dziecko na rękach i nieodłšczny, kolorowy bilum na ramieniu:
papuaska mama ze redniej wielkoci miasteczka…
Ludzie sš tu bardzo sympatyczni, a sama Goroka ma opinię bezpiecznego miasta, gdzie
spacerujšc ulicami cudzoziemiec nie czuje zagrożenia. Podobno miejscowy komendant
policji bardzo radykalnie rozprawia się z miejscowymi chuliganami, których tu nazywa
się rascals. Rascals – działajšce w grupach gangi
wyrostków to poważny problem Papui, szczególnie w dużych miastach takich jak
stolica. Czasem i poza miastami potrafiš zatarasować drogę kłodami i wymuszać haracz
na pasażerach przejeżdżajšcych pojazdów. Tak zdarza się na przełęczy Daulo
Pass (2450 m npm), którš musielimy pokonać kierujšc sie dalej do Mt
Hagen. -Ale i tak odcinek Goroka – Mt Hagen to
najbezpieczniejszy obecnie fragment Highlands Highway! – usłyszałem od
miejscowych. Zdecydowalimy się zatem (nie bez odrobiny emocji) skorzystać z
PMV…


rodkiem komunikacji kołowej w Papui jest PMV (pi-em-vi – public motor vehicle).
Pod tym uniwersalnym skrótem kryje się wszystko co jedzi i
zabiera pasażerów. Od autobusu, poprzez różne odmiany minibusów i
mikrobusów do starego landrovera i cieżarówki z twardymi ławkami na skrzyni. Takim
włanie PMV (ale w odmianie – minibus) ruszylimy z Goroki do Mt Hagen…
Papuasów z bliska
zobaczyć możecie na stronie Twarze
Papui, gdzie umieciłem kilkanacie zdjęć
portretowych zrobionych w Highlandach.
