Wojtek Dabrowski – Pamir i Syberia 2015 cz.1 (PamirSib1.htm)

My English-speaking readers

are kindly requested to use google translator to translate this page. Sorry! 


lleż to razy

przelatując nad ośnieżonymi szczytami Pamiru w drodze do Południowo –

Wschodniej Azji obiecywałem sobie, że kiedyś popatrzę z bliska na te

wyniosłe góry!.  No i w końcu przyszedł ten czas. Studia, zebranie

niezbędnych informacji, przygotowanie optymalnego planu i negocjacje zabrały

mi ponad pół roku.

Wiedziałem, że

to nie będzie

łatwa podróż. Miała to być wyprawa podwyższonego ryzyka – już chociażby z tego

względu, że jej trasa na Pamir Highway ociera się na długim odcinku o

granicę Afganistanu.
Kluczową sprawą było wynajęcie na

miejscu terenowego samochodu z

lokalnym kierowcą którym miałem dotrzeć najpierw w malownicze Góry Fańskie, a potem

jedną z najwyżej przebiegających szos świata – Pamir Highway czyli Szosą

Pamirską na drugą stronę wysokich gór – do Osz w Kirgistanie. 

W końcu jednak wyruszyłem – leciałem przez Rosję do

Duszanbe – stolicy Tadżykistanu. Już na początek pojawiły się niespodziewane

trudności: na dwa tygodnie przed wylotem mało wiarygodne, ale tanie Ural Airlines odwołały jeden z lotów. Plan podróży udało mi się jednak “uratować”

zmieniając (nie bez kłopotów) datę i routing. Takie widoki towarzyszyły nam,

gdy samolot zbliżał się do stolicy Tadżykistanu:

PamirSib237big.jpg

W Duszanbe z

wyprzedzeniem zarezerwowałem noclegi w Green House Hostel – instytucji

noclegowej, którą teraz nie zawaham się nazwać najlepszym hostelem

Centralnej Azji. Z lotniska doszedłem tam w ciągu 20 minut pieszo – główną

ulicą w kierunku centrum i pierwszą uliczką w lewo za skrzyżowaniem ze

światłami. Małe podwórko schowane za wysoką, metalową bramą oblepioną

naklejkami. Nie ma tu żadnych szyldów. W piętrowym domu do dyspozycji gości

jest kilka pokojów z piętrowymi łóżkami i lockerami, duże wspólne łazienki i

przestronna, dobrze wyposażona kuchnia. Bardzo sympatyczna i dyskretna

obsługa. 15 minut pieszo do największego stołecznego bazaru, gdzie można

kupić wszystko. Za jedną noc brali 13 USD.

Adres: 98a Khusravi Dekhlavi street.

Duszanbe

niewiele się zmieniło. Tadżykistan to najbiedniejsza z dawnych republik

radzieckich, nie posiada, w odróżnieniu od sąsiadów znaczących bogactw

naturalnych. Mimo to przybył w Duszanbe nowy pałac prezydencki, hotel

Sheraton i okazała biblioteka. W dawnym gmachu muzeum narodowego przy placu

Ayni obecnie funkcjonuje koledż:

PamirSib309big.jpg

W górzystym

Tadżykistanie, kraju o połowę mniejszym od Polski mieszka według szacunków

nieco ponad 8 milionów ludzi. Z tego prawie milion mieszka w samym Duszanbe

i przyległych osiedlach. Tadżykistan, niegdyś najbiedniejsza z radzieckich

republik stara się gonić świat. Nie jest to łatwe zważywszy, ze kraj nie

posiada prawie bogactw naturalnych z wyjątkiem energii górskich rzek. Ale

aby ją przetworzyć na energię elektryczną i sprzedawać sąsiadom potrzebne są

wielkie inwestycje.

Ale telefonia

komórkowa już jest – jej sieć pokrywa większości obszaru Tadżykistanu:

PamirSib449BIG.jpg

Duszanbe to stolica niepodległego

Tadżykistanu, gdzie po latach radzieckiej dominacji i tępienia w tym okresie

wszelkich wspólnot wyznaniowych odradza się teraz islam. Na ulicach zobaczyć

można eleganckie kobiety. Zupełnie współczesne ubiory spotykają się tu z

tymi tradycyjnymi. Wydaje mi się, że tych tradycyjnych kobiecych strojów

jest nieznacznie więcej. Obie kobiety na zdjęciach poniżej są piękne, ale

ubierają się zupełnie inaczej. Na szczęście u muzułmanek nie spotyka się

zasłoniętych twarzy.

PamirSib314.jpg
PamirSib278.jpg

Według

amerykańskich szacunków aż 98% ludności dzisiejszego Tadżykistanu uważa się

za wyznawców islamu. To głównie sunnici. Dwa główne święta muzułmańskie są

tu oficjalnie świętami państwowymi. Ale meczetów w w centrum Duszanbe nie

widać. Musiałem zagłębić się w zaułki starej dzielnicy za Hotelem Avesto, by

dotrzeć do największego meczetu miasta – Haji Jacoub. Trwały w nim prace

remontowe, ale pozwolili mi wejść do środka. Gdy wy tam zawitacie będzie

pięknie:

PamirSib477big.jpg

Dowiedziałem się, że na

peryferiach Duszanbe za pieniądze płynące z Kataru budują od fundamentów

jeszcze większy meczet.

Ze starych

budynków najbardziej okazały wydał mi się gmach parlamentu. Tu niestety

trzeba bardzo uważać z fotografowaniem – lepiej zrobić to szybko i

dyskretnie, upewniwszy się, że nie patrzy na nas milicjant:

PamirSib331big.jpg

Naprzeciwko parlamentu rozłożył

się wielki park z wieloma pięknymi fontannami. Na jego skraju stoi przed

wysokim na kilka pięter triumfalnym łukiem pomnik najwybitniejszego w

dziejach Tadżyka – króla Ismaila Somoni – założyciela perskiej dynastii

Samanidów.

Język tadżycki

jest narzeczem języka perskiego. Paradoksem jest, że w sąsiednim

Afganistanie mieszka więcej Tadżyków niż w obecnym Tadżykistanie. Uciekli

kiedyś z rodzinnego kraju przed bolszewikami.

Zabytki są

ważne, ale prawdziwe życie tego miasta podpatrzyć można na bazarach.

Najciekawszym z nich wydaje się Shah Mansour Bazar. Jeśli będziecie mieszkać

w Green House to znajdziecie ten bazar na drugim końce tej samej ulicy

Dekhlavi.

Można tam

dostać wszystko: od owoców i warzyw przez importowany z Rosji nabiał, mięso,

ryby aż po garnki i tekstylia. Starsze pokolenie Tadżyków wciąż jeszcze

dobrze mówi po rosyjsku, więc jeśli coś pamiętacie ze szkoły to nie będzie

kłopotów z dogadaniem się z przekupniami. Najważniejsza jest oczywiście

znajomość liczebników. Ale nawet gdy pamięć zawiedzie można zawsze napisać

proponowana cenę na karteczce lub wystukać na ekranie telefonu komórkowego:

PamirSib280big.jpg

Przykładowe ceny: kilo jabłek lub

gruszek – 5 somoni, pomidorów – 3,50 kostka rosyjskiego masła – 2, ser żółty

35/kg, Butla 1,5l wody mineralnej – 3 somoni, koki – 6. Za jednego dolara w

licznych tu kantorach dawali 6,70 somoni. Taka lepioszka (miejscowa nazwa to

non) kosztuje tylko 2 somoni:

PamirSibTABL2830big.jpg

Brody i czapeczki – tiubitiejki

świadczą o przywiązaniu do narodowej tradycji. Ze zdjęcia poniżej można

wnioskować, że na bazarze można kupić wojskowe uniformy, buty i wyposażenie.

Nikt nie pyta o pochodzenie tego towaru:

PamirSib282big.jpg

W centralnym parku Duszanbe wśród

klombów i fontann stoi pomnik Rudakiego – urodzonego w Tadżykistanie poety i

pisarza. Jego imieniem nazwana została najbardziej reprezentacyjna,

wysadzana wysokimi drzewami aleja stolicy:

PamirSib342big.jpg

W centrum Duszanbe zadziwia duża

ilość różnorakich fontann. Ten rząd zbudowany został na skraju parku, wzdłuż

ulicy Rudaki.

 

Fontanny na

zdjęciu na prawej kolumnie usytuowane są za pomnikiem króla Ismaila

Somoniego…

 

 

Jeszcze inne fontanny wyznaczają

drogę do wystawnego gmachu Biblioteki Narodowej (zdjęcie poniżej)

PamirSib346big.jpg

Po drugiej stronie centralnego

parku zobaczycie wielki pałac prezydencki (zdjęcie obok). To nowy pałac.

Stary pałac można oglądać (ale nie fotografować) przy ulicy Rudaki.

 

39 kilometrów

na zachód od Duszanbe w XVI wieku zbudowano twierdzę Hissar (używana jest

też nazwa Hisor). To chyba najważniejszy zabytek Tadżykistanu, więc

odwiedzenie tego miejsca jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania

stolicy i okolic:

PamirSibTABL3005big.jpg

Dla

budżetowego podróżnika, którego nie stać na taksówki jest jeszcze kilka

innych sposobów dotarcia do Hissoru. Komunikacja miejska w tamtym kierunku

odjeżdża z przystanku naprzeciwko hotelu Sheraton. Pierwszy etap – do

Zarnisar Bazar. Mamy do wyboru zniorowa taksówkę (marszrutka 8) za 5 somoni,

mikrobus za 3 somoni i rzadko jeżdżący autobus nr 8 za 1 somoni.

Jechałem

autobusem – moja sąsiadka nie miała nic przeciwko temu, by zrobić jej

zdjęcie…  🙂

 

Na Zarnisar

Bazar czekają kolejne marszrutki – tym razem juz do samej miejscowości Hisor

– płaci się 3 somoni. A z Hisor do ruin kolejna zbiorowa taksówka dowozi na

2 somoni.

 

 

 

 

 

W

monumentalnej bramie (na zdjęciu powyżej) trzeba uiścić symboliczną opłatę

za wstęp – 1 somoni.  Za bramą otwiera się aleja zrekonstruowanych

budowli mieszczących obecnie sklepiki z pamiątkami i agencje:

PamirSibTABL3912big.jpg
Za drugą, mniejszą bramą widoczna

w perspektywie twierdzy otwiera się wielki dziedziniec dawnej twierdzy z

rekonstruowanym greckim amfiteatrem:

PamirSibTABL5342big.jpg
Wokół płowe góry. Po wałach

twierdzy można chodzić i fotografować do woli, ale są tam także dość

ryzykowne odcinki:

PamirSibTABL0122big.jpg
Pod murami twierdzy zbudowano

kiedyś dwie medresy – szkoły muzułmańskie. W jednej z nich mieści się

obecnie małe muzeum: 

PamirSibTABL0524big.jpg

Była niedziele. Przyjeżdżając do

Hissar w ten dzień nie wiedzieliśmy, że miejscowi nowożeńcy przyjeżdżają tu

po zawarciu związku robić przed twierdza pamiątkowe zdjęcia. Nam trafiły się

kolejno trzy młode pary – z orszakiem weselnym, muzyką trąbit i bębnów i

licznymi rodzinami:

PamirSibTABL3944big.jpg
Panna młoda zawsze okryta woalką

miała skromnie spuszczone oczy:

PamirSibTABL4337big.jpg

 

Wracaliśmy z Hissar  do

Duszanbe tą samą droga, spotykając w marszrutkach i autobusach kobiety w

tradycyjnych strojach.

 

 

 

 

 

 

A następnego dnia wynajętym

samochodem 4×4 z lokalnym kierowcą wyruszyliśmy w Góry Fańskie – na Płn

Zachód od stolicy. Trasa na przełęcz Anzob:

PamirSibTABL2832big.jpg
Panorama z Przełęczy Anzob –

widoczna nitka naszej drogi:

PamirSibTABL1040big.jpg
i
 Jezioro Iskenderun:
PamirSibTABL5115big.jpg
a
Wspaniałe panoramy wokół Jeziora

Iskenderun:

PamirSibTABL0542big.jpg
Zerodowane zbocza w dolinie

Zarafszanu:

PamirSibTABL3447big.jpg

To the lakes of Fan Mountains:

Na drodze do Siedniu Jezior

Shingu:

PamirSibTABL4044big.jpg
Szóste jezioro Shingu w Górach

Fańskich:

PamirSibTABL0649big.jpg
Siódme jezioro Shingu:
PamirSibTABL0356big.jpg

Mieszkańcy Doliny Shingu:

PamirSibTABL3929big.jpg
A potem wróciliśmy do Duszanbe, by wyruszyć na Pamir Highway.

Przepraszam-

więcej zdjęć po powrocie z kolejnej podróży….   🙂

PamirSib1213big.jpg