Oman – interior – Wojciech Dšbrowski Relacja z podróży, zdjęcia i informacje (Oman4_pl.htm)

Oman_tyt4.jpg

Omanmap.jpg (15634 bytes)

 

 

m

Tak

jak dzisiaj podstawowym Ÿródłem dochodów tego państwa jest sprzedaż ropy i gazu tak

w starożytnoœci Oman czerpał swe dochody ze sprzedaży kadzidła. Południowe obszary

tego kraju sš jedynym obok Jemenu i północnej Somalii miejscem występowania

kadzidłowców.  Wystawione w workach na sprzedaż grudki kadzidła można tu kupić

na każdym bazarze płacšc około 2 riali za kilogram, ale aby zobaczyć jak rosnš kadzidłowce trzeba

wybrać się daleko na południe kraju do do odległego o około 1000 kilometrów od

stolicy Salalah. Nużšca to podróż – prawie cały czas pustynia. Autobus z

Maskatu do Salalah kosztuje około 9 tutejszych riali.

om76.jpg (20926 bytes)SALALAH
W

pozbawionym niemal zupełnie opadów Omanie rejon Salalah jest wyjštkiem – tu przez kilka

miesięcy w roku (od czerwca do wrzeœnia) goœci monsun sprawiajšc, że krajobraz z

płowo-żółtego zmienia się w zielony, że mogš tu rosnšć obok daktylowych również

i kokosowe palmy,  a także inne tropikalne drzewa.

Symbolem Salalah – drugiego co do

wielkoœci miasta Omanu i stolicy południowej prowincji Dhofar jest stojšca na dużym

rondzie w centrum miasta zegarowa wieża.

om77.jpg (15677 bytes)
W mieœcie, które szczyci sie tym,

że stšd własnie pochodzi obecny sułtan zabytków jest niewiele. Na uwagę zasługuje

wielki meczet do którego oczywiœcie innowiercy nie majš wstępu. Poza tym jest tu

niewielkie muzeum. Jednak głównš atrakcjš tego regionu pozostajš: trochę

łagodniejszy niż w pozostałych rejonach kraju klimat i długie, piekne oceaniczne

plaże. Przy takiej plaży zbudowano miedzy innymi tutejszy “Holiday Inn”.

Poznajecie

tego goœcia?  Nie?    Przecież to Wasz specjalny wysłannik do Omanu

!  Nie potrafiliœmy z przyjacielem oprzeć się pokusie kupienia sobie miejscowych

strojów (sš bardzo proste i przez to niedrogie) i wyjœcia w nich na ulice Salalah…

  Zapewniam Was, że zabawa była przednia…   Z odległoœci wszyscy

miejscowi brali nas za swoich, dopiero gdy podchodziliœmy bliżej nie bardzo wiedzieli,

jak reagować – tym bardziej, że wszystkich ich po kolei obdarzaliœmy szczodrze wylewnym

“Salaam alejkum!”.  Odpowiadali grzecznie: “Alejkum as-salaam!” i

wahali się, co dalej: bo faceci niby ubrani po naszemu, grzeczni, gadajš jak trzeba, ale

w twarzach coœ nie te rysy… Oni wytrzeszczali oczy, a my w naszych koszulinach

dostojnie sunęliœmy ulicš dalej….

om81ja.jpg (11655 bytes)

om80.jpg (36559 bytes)

    

Rankiem odnaleŸliœmy miejscowy bazar. Głównym (i żywym) towarem oferowanym na

sprzedaż okazały się kozy…  Taka koza to skarb – daje mięso i mleko, a zjada

wszystko, co popadnie – nie tylko papier, ale także niektóre gatunki tworzyw sztucznych

– więc przy okazji oczyszcza kraj z niepożšdanych œmieci…  Sam bazar to dla

turysty przedziwne teatrum, z dziwnymi typami ludzi, mężczyznami w koszulinach

noszšcymi karabiny i…  koŸlęta na drugim ramieniu… 

om78.jpg (21218 bytes)

om79.jpg (7956 bytes)      A

tutejsze kobiety zakrywajš niestety twarze czymœ, co przypomina czarnš maskę z

otworami na oczy… 

om82.jpg (38564 bytes)

Obok tego

zwierzęcego targu jest oczywiœcie plac z rzędami małych sklepików i kramów. W nich

żywnoœć, gospodarstwo domowe… Ale nas, Europejczyków najbardziej cišgnie do tych z

błyszczšcymi pudełkami pełnymi wonnych ziół i grudek kadzidła.     Ludzie sš przyjaŸnie nastawieni.  Dzieci widać

rzadko jeszcze  widujš aparaty fotograficzne, bo dosyć nieufnie pozujš do zdjęć.

Ale wystarczy znajomoœć kilku podstawowych arabskich słów, aby zjednać sobie ich

przychylnoœć…

om88.jpg (38259 bytes)

Kilka kilometrów za miastem na

zboczach gór znaleŸć można niepozorne, dziko rosnšce drzewa o poskręcanych konarach

i postrzępionych liœciach. Po nacięciu konarów wypływa z nich aromatyczna żywica,

która w starożytnoœci miała wartoœć większš od złota. Dzięki zawartoœci

olejków pali się sama wydzielajšc przy tym wonny zapach.  Na bazarach sprzedajš

tu tzw. burnery – ceramiczne naczynia do spalania wonnoœci, które turyœci często

zabierajš jako pamištki z Omanu…

om83.jpg (31107 bytes)

Zebrane na zboczach omańskich gór grudki kadzidła trafiały do

pobliskiego portu Khor Rouri i stšd handlarze zabierali je w œwiat.   Wywożone na

pokładach statków, na grzbietach osłów i wielbłšdów
kadzidło trafiało do œwištyń Jerozolimy, Egiptu i Rzymu gdzie

płonęło przed ołtarzami bóstw. Trzej mędrcy oprócz złota i mirry złożyli

narodzonemu Chrystusowi właœnie kadzidło…

<<–

A tak wyglšdajš dziœ ruiny starożytnego portu Khor Rouri.

om84.jpg (32145 bytes)

Khor Rouri leży na wschód od

Salalah, przy drodze do Mirbatu. Jadšc dalej w tym samym kierunku przed samym Mirbatem w

samym œrodku rozległego cmentarza wzniesiono biały grobowiec muzułmańskiego

œwiętego – Bin Alego.  Giaurom oczywiœcie wstęp wzbroniony, ale wykorzystałem

fakt, że nikogo nie było w pobliżu i przezornie zdejmujšc buty zajrzałem do œrodka –

odnotowujšc w surowym pomieszczeniu tylko kamienny nagrobek nakryty ozdobnymi zielonymi

kapami. Mam nadzieję, że œwięty mi to wybaczy…

om86.jpg (24769 bytes)

om87.jpg (18207 bytes)Sam Mirbat jest maleńki,

z zabytków warto odnotować tylko kilka zrujnowanych domów w stylu jemeńskim (granica

blisko!), ze wspaniale rzeŸbionymi oknami.

om85.jpg (44151 bytes)

Coœ, co mnie

zaskoczyło, to  całe tony drobnych sardynek suszšcych się wprost na ubitej ziemi

wokół miasta. Mirbat żyje z rybołówstwa. A te sardynki łowiš po to, aby

przeznaczyć je następnie na paszę dla zwierzšt.  Jak się domyœlacie pachnie to

wszystko znacznie mniej przyjemnie niż “frankincence” (to angielskie słowo

oznacza kadzidło – warto się nauczyć przed wyjazdem do Omanu)…

om89.jpg (19835 bytes)

I

tak oto dobrnęliœmy do końca opowieœci o mojej podróży przez Oman – zagadkowy kraj

sułtana Qaboosa Bin Saida.  Kraj wspaniałych krajobrazów, ciekawej kultury,

życzliwych ludzi.  Wcišż jeszcze dla trampa trudny w eksploracji…  Ale

może urok podróżowania polega właœnie na pokonywaniu tych trudnoœci ?  Czekam

na wiadomoœci od następnych polskich globtroterów, którzy odwiedzš ten niezwykły

kraj…

Wojciech Dšbrowski