Oman II- interior – Wojciech Dšbrowski Relacja z podróży, zdjęcia i informacje (Oman2_pl.htm)

Om74tyt2.jpg

Omanmap.jpg (15634 bytes)

 

 

m

Trudno mówić, że zna się jakiœ

kraj jeœli było się tylko w jego stolicy.  Toteż plan mojej podróży

przewidywał wypady w interior – do najbardziej  atrakcyjnych turystycznie  

regionów Omanu.  Trasa pierwszego prowadziła wzdłuż wybrzeża na południowy

wschód – do Sur i dalej na skraj przysłowiowej szczerej pustyni – do Wahiba

Sands…   Aby przejechać tš trasę i wieczorem wrócić do Maskatu trzeba

niestety wynajšć landcruisera z wysokim zawieszeniem  i napędem na cztery koła –

najlepiej z miejscowym kierowcš…

om34.jpg (33709 bytes)

   

Pierwszy odcinek trasy wiedzie do Qurayat – małego rybackiego portu na płd-wschód od

stolicy. Na razie prowadzi nas nowa i solidna, (choć wšska) asfaltowa droga, zbudowana

kilka lat temu przez Niemców. Mimo wczesnego ranka słońce operuje już bardzo silnie. A

w bok od szosy otwiera się krajobraz wysuszonego pustkowia które usiane jest

karłowatymi, kolczastymi drzewami. Na horyzoncie zamykajš ten pejzaż czarne, zębate

góry…

om36.jpg (15077 bytes)

Qurayat można zwiedzić w

pół godziny: jest tu meczet, zagajniki zakurzonych palm i kilka wšskich uliczek, w

których, w skšpym cieniu rzucanym przez parterowe gliniane domy chroniš się przed

spiekotš słońca   zwierzęta (głównie kozy) a także ludzie.  Na plaży

rybacy przy łodziach czyszczš sieci. Łowiš nocami i wracajš z morza wczeœnie rano.

Tuż obok ich łodzi pogršża się w morzu rura gazocišgu którym transportuje się do

Indii omański gaz…

om35.jpg (24188 bytes)

Bosonogie

dzieciaki których cała chmara towarzyszy nam podczas spaceru po miasteczku sš bardzo

ciekawskie. Nie nauczyły się jeszcze żebrać, choć na pierwszy rzut oka nie powodzi im

się wcale lepiej niż ich rówieœnikom w innych krajach arabskich. Chętnie pozujš do

zdjęć, choć trudno się z nimi porozumieć – znajš zazwyczaj  tylko pojedyncze

angielskie słowa…

om37.jpg (32081 bytes)

Dziewczynki

bawiš się w osobnych grupach, a w ich ubraniach można się dopatrzyć  elementów

tradycji.  Ich matki ubierajš się równie barwnie,  nie zakrywajš też

twarzy. Tyle tylko, że głowy noszš nakryte, a na widok aparatu fotograficznego

zasłaniajš   twarz ršbkiem chusty lub odwracajš się.  Ale turysta, który

wcišż jest tu małš sensacjš nie spotyka się z żadnym objawami niechęci…

om38.jpg (13342 bytes)

Po

opuszczeniu Qurayat pożegnaliœmy się także z asfaltem… Droga prowadzšca dalej do

Sur to szutrówka na której każdy pojazd podnosi tumany kurzu. Wielbłšdy, które

czasem można spotkać przy szosie wyglšdajš na bezpańskie. Miejscowi twierdzš, że

majš one jednak swoich właœcicieli…  Bo wielbłšd wart jest tu minimum kilkaset

dolarów.

om39.jpg (31138 bytes)

W kilku miejscach droga zbiega nad malownicze, zaciszne zatoczki

morskie, które kuszš we wszechobecnym upale lazurem i przejrzystoœciš wody. A wokół

nie widać oczywiœcie przysłowiowej żywej duszy. Warto by było spędzić tu nawet

cały dzień, przyjeżdżajšc z Maskatu z zapasem żywnoœci i wody.. Na to trzeba jednak

mieć znacznie więcej czasu…

om40.jpg (27574 bytes)

Góry sš

tuż-tuż…    Od ich stoków w kierunku morza biegnš koryta wyschniętych

rzek, tzw. wadi. Kilkakrotnie zagradzajš nam drogę.    Zjeżdżamy wtedy

stromo w dół kolebišc się na nierównoœciach szlaku, by po drugiej stronie wadi znów

z rykiem motoru wspišć się w górę…   Zwykły, osobowy samochód na pewno

tędy nie przejedzie !

om41.jpg (25815 bytes)

Po drodze do

Sur mijamy chyba tylko jedno ludzkie osiedle -wioskę Tiwi, którš łatwo rozpoznać po

starej, okršgłej wieży obronnej stojšcej na urwisku.    A że ruch na

  drodze jest prawie żaden toteż pojawienie się naszego samochodu spotyka się z

zainteresowaniem mieszkańców. Rozpytujš kierowcę skšd jesteœmy. Kiwajš

głowami słyszšc odpowiedŸ, choć zapewne niewielu spoœród nich wie, gdzie leży ta

“Bolanda” z której przybywamy…

om42.jpg (19530 bytes)

Tuż obok

wioski fotografujemy coœ bardzo niezwykłego w tym spalonym słońcem  krajobrazie –

głęboki kanion Wadi Sheba, dnem którego płynie leniwa rzeka. Jej brzegi zdobiš skrawki

zupełnie nierealnej zieleni: palmy, łški i poletka. Turyœci przemierzajšcy ten

nadbrzeżny szlak przystajš tu zazwyczaj na krótki piknik. My też pocišgamy

spieczonymi wargami wodę mineralnš zabranš przezornie z Maskatu. Cztery litry na osobę

na dzień – nie będzie wcale za dużo…

om43.jpg (40337 bytes)

Na krańcu

wioski odnotowuję otoczony niskim, kamiennym płotem muzułmański cmentarz. Poszczególne

nagrobki wyznaczone sš tylko ustawionymi na sztorc kamieniami.  Bez żadnych

napisów, czy religijnych symboli.  O tych, którzy spoczywajš pod tymi kamieniami

dawno już zapomniano…  Coœ takiego jak kult zmarłych przodków tu nie

istnieje…

om44.jpg (21491 bytes)

I znowu

wspaniałe krajobrazy, kilometry pustych plaż i malownicze skały na wybrzeżu. Gdyby to

było wybrzeże Morza Œródziemnego na pewno wyrosły by tu już dawno luksusowe hotele.

Ale to Oman: nie słyszałem aby na brzegu między Maskatem i odległym Sur ktoœ

zbudował coœ dla turystów… Może dopiero wtedy, gdy ropa się skończy…

om45.jpg (27317 bytes)

        

Gdzieœ po drodze przystajemy w miejscu, gdzie ponoć przed wiekami założono pierwsze

osiedle na oceanicznym wybrzeżu   Omanu.  Dziœ stoi tu tylko samotna ruina

grobowca nazywanego Sidi Miriam. Żadnych tablic, objaœnień ani prób rekonstrukcji. Za

kilka czy kilkanaœcie lat zapewne niewiele z tego zostanie…

om48.jpg (23280 bytes)

Jest w końcu

Sur. Już przed wiekami był portem, z którego Arabowie wyruszali na dalekie wyprawy na

swoich żaglowych dhows. Te tradycyjne łodzie buduje się tutaj także i dziœ.  

Jednym z najciekawszych obiektów miasta jest stocznia, gdzie wprawdzie dziœ zamiast

drewnianych kołków używa się gwoŸdzi i œrub, ale architektura statków pozostała ta

sama…

om47zoom.jpg (10143 bytes)
To ja – na

plaży w Sur – z wielkš “tunš” złowionš przez tamtejszych rybaków. A

chustka zawinięta na szyi nie œwiadczy wcale o przeziębionym gardle ale zabezpiecza

kark przed słońcem.

  

W Sur warto zobaczyć odrestaurowany fort (niestety zajęty przez wojsko – zwiedzanie nie

jest możliwe). Codziennie rano kursujš z Sur autobusy do Maskatu (okrężnš, asfaltowš

drogš).

om50.jpg (12211 bytes)

Do Wahiba

Sands – na skraj piaszczystej pustyni dotarliœmy dopiero pod wieczór.  Oman to

prawie jedna wielka pustynia, ale sš tam i wyschnięte góry i usiane kamiennym gruzem

żwirowiska poroœnięte kolczastymi krzewami… A w Wahiba mamy nareszcie ten

wspaniały,

czysty, dziewiczy piasek formowany przez pustynny wiatr w łagodne wzgórza…

om52.jpg (20174 bytes)

Na skraju

piaszczystej pustki, w dolinkach między wzgórzami koczujš Beduini. Sš  goœcinni.

   Ich chaty wzniesione sš z żerdzi i chrustu, pokryte wysuszonymi palmowymi

liœćmi.  W zagrodach widziałem domowe zwierzęta: kozy i króliki. Największym

problemem jest oczywiœcie dowóz wody dla ludzi i inwentarza…

om51.jpg (16591 bytes)

Zaglšdamy

przez płot. Ubrany po europejsku wyrostek zaprasza na podwórko, a potem do wnętrza

przypominajšcego szałas.    Podłogš w tych domach jest oczywiœcie

piasek. Nie ma łóżek. Na œcianach rozwieszonych kilka kilimków. Wzdłuż œcian

stojš nabijane błyszczšcymi ćwiekami skrzynie, w których domownicy trzymajš cenniejszy

dobytek.

 om49.jpg (21917 bytes)

Kobiety

Beduinów ubierajš się na czarno. Sš œmiałe w kontaktach z obcymi, nie zasłaniajš

twarzy i pozwalajš się fotografować. Na rękach i nogach malujš hennš misterne

ozdobne wzorki. Sš ładniejsze od kobiet z północe kraju. -Ale jeœli chcesz takš za

żonę, to musisz dla jej rodziny przygotować okup w postaci czterech-pięciu

wielbłšdów! – powiada nasz kierowca.

om53.jpg (13943 bytes)

Dzień

zakończył się przygodš:  nasz arabski kierowca chciał się popisać

umiejętnoœciš jazdy po piaszczystych diunach – i… wkrótce się zakopał.  

Wzięliœmy się raŸno do łopat, ale skutek był taki, że pojazd pogršżył

się

jeszcze bardziej.   Dopiero Beduin wezwany na pomoc z najbliższej zagrody pokazał,

jak się to robi…   Nic dziwnego – on całe życie spędza w tym piasku…

          

Wojciech Dšbrowski

Kliknij  na  sšsiednim  obrazku,

  aby  przejœć  do trzeciej częœci  mojej  relacji  z

  Omanu  ———->>>>>>

Oman_tyt3.jpg (19570 bytes)