Martynika na Karaibach – Wojtek Dąbrowski (Karaib02l.htm)

Marttyt.gif

                                       

tekst i zdjęcia: Wojciech

Dąbrowski ©

– text & photos


Przez kilka

wieków rozkwitała jako główny ośrodek administracyjny francuskich

posiadłości na Karaibach…  Jej ówczesną stolicę – St Pierre nazywano

Paryżem Małych Antyli.   Dziś ma nawet odcinki wielopasmowych 

autostrad i…  sznury samochodów przeciskające się z trudem przez

wąskie uliczki miasteczek. 

Dochody z obsługi turystyki oraz z eksportu bananów, trzcinowego cukru i

rumu nie pokrywają nawet połowy budżetu wyspy. Resztę musi dokładać Francja. 

Martynika ma długość około 75 kilometrów i raczej trudno zwiedzać ją na

piechotę, tak jak Grenadyny…

Mart_map.jpg (13606 bytes)

Mart1397.jpg (18298 bytes)
Port

lotniczy Lamentin.  Na wstępie niemiłe niespodzianki: ciemnoskóry

celnik wyłuskuje mnie ze strumienia podróżnych którzy przylecieli z

Barbadosu i w majestacie prawa wywala mi skrupulatnie  z plecaka

dosłownie wszystko.  Nic podejrzanego oczywiście nie znajduje, ale

tracę sporo czasu na ponowne upchanie wszystkiego w moim worze.  Potem

w biurze informacji turystycznej komunikują, że do miasta nie ma publicznego

autobusu i że powinienem dojechać tam taksówką za 20 euro.  Wychodzę

przed budynek odpraw, gdzie rosną urokliwe drzewa podróżników (na zdjęciu

obok).  Dobrze że jest chociaż przechowalnia bagażu – w niskim

pawilonie naprzeciw terminalu.  Zostawiam tam plecak płącąc 3 euro za

dzień…

Mart1400.jpg (25268 bytes)

Wypożyczenie

najmniejszego opla-corsy na dobę kosztuje na lotnisku 49 euro.  Drogo! 

Próbuję autostopu – kierowcy odmawiają, dopiero 10 czy 11 próba jest

skuteczna – ale to nie Francuz tylko Wenezuelczyk zabiera mnie z lotniska do

odległego o 14 kilometrów miasta Fort de France – stolicy

wyspy. Jest niedzielny poranek – wąskie uliczki miasteczka są zupełnie

puste. Fort de France założono w XVII wieku jako Fort-Royal.  

Potem przechodził razem z całą Martyniką z rąk do rąk…  Miasto ma

dziś z przedmieściami 150 tysięcy mieszkańców – jak na Karaiby to bardzo

dużo.

Więcej o

historii wyspy można dowiedzieć się w regionalnym muzeum

historyczno-etnograficznym (10 boulevard General-de-Gaulle, wstęp 3 euro)

urządzonym w domu zamożnych mieszczan z końca XIX wieku. Wewnątrz

znajdziecie autentyczne wyposażenie z tamtych czasów: meble i przedmioty

codziennego użytku, stroje i bibeloty…

 

Uliczki Fort de France mają swój

nastrój – wypełniające je niskie domy ozdobione są balkonikami, koronkowymi

parapetami i żaluzjami. Szpecą je niestety współczesne szyldy. 

Najbardziej reprezentacyjnym budynkiem stolicy Martyniki wydaje się być

stary ratusz (Hotel de Ville – na zdjęciu obok) 

Mart1398.jpg (19836 bytes)

Mart1404.jpg (23211 bytes)

Ładnie

prezentuje się nadbrzeżny Boulevard Alfassa przy którym znajdziecie między

innymi biuro informacji turystycznej i miejskie kantorki kompanii

wypożyczających samochody. W niedzielę tu także jest przeraźliwie pusto. Gdy

wreszcie spotkałem kogoś, kogo mogłem zapytać o zbiorowe taksówki zwrócono

mi uwagę, ze po tych pustych ulicach nie powinienem chodzić z kamerą w ręku.

-Lepiej schowaj ją do torby i zasuń suwak!  -A zbiorowe taksówki

(oznaczane TC – taxi collectifs) w niedziele u nas nie kursują!

Zamknięte są też sklepy i większość restauracji!    

Przypomniało mi się Fidżi, gdzie ze względów religijnych w niedziele nie

pracuje nawet publiczna komunikacja…

Czasem z perełkami kolonialnej architektury sąsiadują  tu jednocześnie

i prawdziwe rudery i kwitnące drzewa. Takich kontrastów w Fort de France nie

spotyka się na szczęście zbyt wiele. 

Martynika jest droga. W

najtańszym hoteliku Fort de France (Hotel Tortuga – 3 rue de la Liberte)

trzeba zapłacić 30 euro za pokój jednoosobowy lub 45 za podwójny. Podobne

ceny ma hotel “Un Coin de Paris” przy rue Carnot.   Jeżeli

wybieracie się na Martynikę w większej grupie i na dłużej to warto popłynąć

promem do Pointe du Bout po drugiej stronie zatoki i tam w jednym z

plażowych hoteli przy marinie (np “Chez Choukroun” Hotel.chezchoukroun@wanadoo.fr

)  wynająć sobie pokój wieloosobowy płacąc 50 euro za cztery osoby…

Promy odpływają co godzinę, a w środku dnia nawet co pół godziny. Rejs trwa

tylko 15 minut, bilet powrotny kosztuje 6 euro.   

Mart1399.jpg (16004 bytes)

Mart1403.jpg
Mart1408.jpg
Centrum miasta to otwarty w kierunku zatoki park La Savane.  Pod wiatą

rozłożyły się tu stragany z pamiątkami (te najładniejsze suveniry

przywiezione są z… Haiti). Dalej wśród drzew stoi pozbawiony głowy pomnik

Józefiny Buonaparte – wybranki Napoleona.   Józefina pochodziła

właśnie z Martyniki.  W głębi placu po lewej stoi Biblioteka

Schoelchera nazwana od francuskiego abolicjonisty, który odegrał dużą rolę w

zniesieniu niewolnictwa na Antylach w 1848 roku.

Sam kolorowy

budynek biblioteki w romańsko-bizantyjskim stylu był eksponowany na wystawie

światowej w Paryżu w 1889 roku i następnie został przywieziony w częściach

na Martynikę.  

Do ciekawszych zabytków wyspy zaliczyć można

także katedrę św. Ludwika w obecnej postaci wzniesioną w 1878 roku na

miejscu wcześniejszych świątyń niszczonych przez huragany, pożary i

trzęsienia ziemi. We wnętrzu katedry uwagę zwracają piękne witraże, ciekawe

organy i metalowe balustrady.  Dwie przecznice dalej znajdziecie

neoklasycystyczny w stylu gmach sądu (Palais de Justice) pochodzący z

początku XX wieku. I na tym już chyba kończy się lista tutejszych zabytków.

Aha, jest jeszcze fort, wprawdzie zajęty przez wojsko, ale udostępniony do

zwiedzania w grupach za opłatą 3,80 euro od osoby.

Mart1402.jpg (19116 bytes)

Mart1407.jpg (10241 bytes)

Fort 

St  Louis – forteczka z czasów kolonialnych zamyka z lewej strony ładny

nadbrzeżny bulwar przebiegający obok pasma piasku i miejskiego molo z

którego kursują promy na drugą stronę zatoki – do ruchliwego wczasowiska

Pointe du Bout, gdzie jest najbliższa stolicy plaża.    Ale

najlepsze plaże tej wyspy znajdziecie daleko na południu Martyniki: na

Grande Anse de Salines i Cap Chevalier bywa tłoczno w weekendy, ale w

tygodniu dociera tam niewielu tubylców i można do woli cieszyć się słońcem i

szmaragdowym morzem. Nie zapomnijcie o ochronnym kremie – słońce jest tu

bardzo intensywne!

Mart1410.jpg (17431 bytes)

Znacznie

chłodniej jest w górach Martyniki przez które poprowadzono kilka pieszych

szlaków (w biurze informacji turystycznej można dostać foldery z opisem i

mapkami). Wnętrze wyspy, szczególnie w jej północnej części pokryte jest

bujnym tropikalnym lasem ponad który wyrastają wierzchołki dawnych

wulkanicznych stożków – na zdjęciu obok: Pitons du Carbet oglądane z

Balaty…

Podczas poprzednich pobytów nie było mi dane dotrzeć do Jardin de Balata.

Dziś mogę powiedzieć ze widziałem i że Ogród Balata jest moim zdaniem

najciekawszym ogrodem botanicznym na Karaibach. Gdy w niedzielne popołudnie

wybierałem się do ogrodu zaproponowano mi najpierw taksówkę za 15 euro.

Potem udało mi się wytropić przystanek autobusu linii 25 (przy murze

cmentarza – rue Andre Aliker) który nawet w niedziele co godzinę jeździ do

Balaty, a kosztuje tylko 1,15 euro.  Wstęp do ogrodu kosztuje wprawdzie

kolejne 6.50 euro ale warto je poświęcić aby przejść starannie utrzymanymi

ścieżkami i obejrzeć wspaniałe okazy tropikalnych drzew, krzewów i kwiatów

pochodzących nie tylko z Martyniki ale ze strefy podzwrotnikowej całego

dosłownie świata.  Przy wejściu warto zaopatrzyć się (bezpłatnie) w

listę okazów z numerami tabliczek  która pozwoli nam zidentyfikować to,

co będziemy oglądali podczas spaceru przez ogród. Lista ma prawie 200

pozycji! Ścieżka wije się pętlami na różnych poziomach łagodnych wzgórz

przechodzi przez szpalery różnych odmian palm i kwitnących krzewów. Zbiega

nad brzegi stawów ozdobionych wodnymi liliami i ginie pod parasolami

drzewiastych paproci.       …     

Mart1412.jpg (28202 bytes)

Mart1413.jpg (32677 bytes)

Ogród Balata

otwarto stosunkowo niedawno – w 1986 roku. Stworzył go Jean-Philippe Thoze –

ogrodnik i specjalista od projektowania krajobrazu. Zebranie okazów, które

obecnie są tu eksponowane zabrało mu ponoć 20 lat!

O ogrodach

Balata można poczytać także w internecie, gdyż o dziwo Martynika jest

prezentowana (także po angielsku)   w wielu serwisach sieci www. I

tu kilka adresów, które mogą się Wam przydać:

Discover Martinique – http://www.martinique.org/

Tourist Martinique –

http://www.touristofficemartinique.com/

See Martinique –

http://www.see-caribbean.com/martinique/index.html

Martinique cosmopolitan – http://www.cieux.com/mrtnq.html

Mart1419.jpg (24422 bytes)

Mart1420.jpg (33924 bytes)

U wejścia do Jardin de Balata stoi wśród kwiatów typowy kreolski dom. 

Martynika słynie ze swoich tropikalnych kwiatów.  Ale nie tylko. Na

znacznych połaciach uprawnej ziemi rosną tu bananowce. W miasteczku Sainte

Marie na wschodnim wybrzeżu urządzono nawet na starej plantacji “La Musee de

la Banane”.  Ale jeszcze słynniejszy od bananów jest rum z Martyniki.

Na wyspie jest kilkanaście destylarni produkujących różne marki tego zacnego

trunku i niektóre z nich zapraszają turystów na demonstracje i degustacje.

Bodaj najbardziej znanym z takich miejsc jest St. James Distillery w

Sainte-Marie. Urządzono tu nawet specjalne Muzeum Rumu. W tej samej okolicy

warto zboczyć do Morne des Esses, które jest centrum plecionkarstwa.

Wreszcie jeżeli jesteście zainteresowani produkcją cukru z trzciny cukrowej

to warto wpaść do Maison de la Canne na peryferiach miasteczka Trois-Ilets.

Marty60480.jpg
Martynika

oglądana z redy Fort-de-France.

 

 

Ten biały punkcik na tle zbocza na

zdjęciu powyżej to bazylika Balata – wzniesiona jako zmniejszona kopia

paryskiej bazyliki Sacre-Coeur stojącej na Montmartrze.  Budowę

świątyni zakończono w 1929 roku.   Wnętrza niestety nie widziałem.

Kościół (niedziela!) był na głucho zamknięty i nie udało mi się ustalić,

kiedy go otwierają. Bazylika stoi przy drodze z Fort de France do ogrodów

Balata, w odległości około 3 kilometrów od ogrodu. Przed kościołem jest

taras widokowy z którego otwiera się widok na Fort de France i zatokę, nad

którą leży miasto.

Mart1421.jpg (14554 bytes)

Marty60874.jpg

Marty60875.jpg (24418 bytes)

Zanim Fort de France

został stolicą Martyniki ośrodkiem administracyjnym wyspy i całych

Francuskich Antyli było położone na wybrzeżu u stóp wulkanu Pelee miasto

Saint Pierre.  W maju roku 1902  wulkan eksplodował grzebiąc 30

000 mieszkańców “Paryża Antyli”.   Z pogromu ocalał tylko jeden

człowiek – aresztant zamknięty za grubymi murami więzienia. Dziś w Saint

Pierre można oglądać ruiny domów zniszczonego miasta, a w dwóch miejscowych

muzeach – eksponaty i zdjęcia z tamtych czasów.   W dwa lata po

wybuchu wulkan znowu  zasnął.  Miasto odrodziło się i ma dzisiaj

6000 mieszkańców.   W 2002 roku na Martynice obchodzą setną

rocznicę wielkiego kataklizmu.  A wysoki na 1397 metrów wierzchołek

Pelee pokazywany jest na pocztówkach jako turystyczna atrakcja Martyniki…

Marty60877.jpg (25740 bytes)

W

Saint-Pierre wart jest zobaczenia ciekawy targ miejski, ale trzeba się tu

pojawić wcześnie rano. Przykładowe ceny z Martyniki: półlitrowa butelka coli

– 1,50 euro, hamburger: 2,50, cheeseburger : 3, pocztówka: 0,30.

Wracając z Saint Pierre do Fort the France warto przystanąć przy małym

muzeum Paula Gauguina w Turin, gdzie malarz mieszkał podczas swojego

5-miesięcznego pobytu na wyspie w 1887 roku. Obejrzeć tam można kopie bodaj

dwunastu obrazów które Gauguin namalował na Martynice.

Marty60881.jpg

Marty60883.jpg (14620 bytes)

Na północnym

wybrzeżu Martyniki sterczy w morze dziwaczny w swoim pokręconym kształcie

Półwysep Caravelle. Porośnięty dziś dziewiczą roślinnością był kiedyś

własnością francuskiej rodziny Dubuc.

Rodzina Dubuc wzbogaciła się na uprawie trzciny cukrowej i kakao. Cukier

przemycano do Europy. Na krańcu Półwyspu Caravelle przetrwały do dziś

romantyczne ruiny zamku Château Dubuc, młyna cukrowego i faktorii.

Urozmaicona linia brzegowa półwyspu sprawia, że jest to pusty i bardzo

piękny krajobrazowo rejon wyspy.  Ostatni odcinek drogi doprowadzającej

do ruin jest kiepski, ale przejezdny dla osobowego samochodu. Za wstęp

pobierają opłatę 2.30 euro.  

Marty60882.jpg (19849 bytes)

Z ruinami

Château Dubuc związana jest niezwykła (ale podobno prawdziwa) historia.

Dziewczynę z rodziny plantatorów Aimée Dubuc de Rivery  wysłano na

nauki do Nantes. Gdy wróciła na Martynikę porwali ja piraci i sprzedali

handlarzom niewolników. Już jako niewolnica została ofiarowana tureckiemu

sułtanowi do jego haremu. Jej uroda sprawiła ze została wybranką władcy i

matką jego syna – kolejnego sułtana Mahmuda II.

Na Martynice kończyła się moja karaibska podróż.  Późnym wieczorem

odleciałem stąd do Paryża – takim samym sędziwym DC-10 jakim leciałem w

przeciwnym kierunku – na Gwadelupę. Nad ranem za oknem samolotu, nieco

poniżej zobaczyłem lecący z Gwadelupy bliźniaczy samolot…  Na

lotnisko de Gaulle przylecieliśmy z 25-minutowym opóźnieniem. Dodajcie do

tego panujący na “degolu” bałagan i dezinformację i… nie zdążyłem na

połączenie do Kopenhagi. Air France:-My wykonaliśmy nasz kontrakt –

przywieźliśmy Pana do Paryża, nie ponosimy żadnej odpowiedzialności, a za

przewożenie pasażerów między terminalami odpowiedzialna  jest firma

“Aeroport de Paris”!…   Szczerze zatem radzę: jeżeli będziecie

planować przesiadkę na CDG lepiej zapewnić sobie dużą rezerwę czasu…

Mart1428.jpg (4230 bytes)

Divider.gif

Powrót do głównej strony o Południowych Karaibach: