
częć
IV –
MAYREAU
tekst i zdjęcia: Wojciech Dšbrowski Š
– text & photos
Po
zawinięciu na Conouan pocztowy stateczek przemierzajšcy wody państewka o długiej
nazwie Saint Vincent and the Grenadines kieruje dziób ku Mayreau – najmniejszej sporód
zamieszkanych wysp łańcucha Grenadyn. Encyklopedyczne dane mówiš, że Mayreau ma
tylko 1,5 mili powierzchni i około 250 mieszkańców. Pocztowy statek ze stolicy
kraju dociera na Mayreau tylko dwa-trzy razy na tydzień, ale gdy zachodzi potrzeba
przemieszczenia się na sšsiednie wyspy można skorzystać także z motorowych łodzi
mieszkańców. Kosztuje to jednak wielokrotnie drożej – zamiast 10 -15
“karaibów” – 20-30 USD za kurs… Mayreau można także odwiedzić w
ramach półdniowej lub całodziennej wycieczki z Canouanu lub Union Island.


skaliste z wyjštkiem kilku zatok w których ukryły się plaże. Zza południowego
przylšdka nie widać jeszcze Saline Bay w której znajduje się jedyna przystań.

Na całej Mayreau jest
podobno tylko 200 metrów bitej drogi – to włanie ten kawałek, który biegnšc stromo
pod górę łšczy przystań z osiedlem. Gdy trafiłem na wyspę włanie go ulepszali.
Prowadzi przez wioskę do kocioła i szkoły zajmujšcej szczyt wzgórza. To trasa
obowišzkowo przemierzana przez przybywajšcych tu turystów więc wypada o niš
zadbać… Sš także na wyspie dwa samochody – powinny mieć gdzie jedzić!
Gorzej jest z energiš elektryczna, bo Mayreau do dzi nie ma
elektrowni. Efekt jest taki, ze po zmroku każda zamożniejsza rodzina uruchamia
swój spalinowy agregat i nad osiedlem do pónej nocy niesie się jeden wielki warkot.
Ja na szczęcie znam go tylko z relacji, bo sam na Mayreau nie nocowałem…

najtańszy guesthouse na Mayreau. Dysponuje pięcioma pokojami dwuosobowymi. Za single ze
niadaniem płaci się tu 50 USD, za double – 70. Mylę, że można co z tego
utargować, ale to dla trampa wcišż będzie bardzo drogo. No cóż –
zamieszkiwanie w raju kosztuje…

znajdziecie banku ale sš tu aż trzy restauracyjki. Pokazany obok jadłospis jednej z
nich jest skromny, a ceny (mimo że podane w dolarach wschodniokaraibskich) nie
należš do najniższych… Przypominam że 1 USD to około 2,67 EC$
(prawdziwy międzynarodowy kod tej waluty to XCD)
Pamištki
dla turystów to przede wszystkim starannie oczyszczone muszle. Sš też ładne
pocztówki drukowane za morzem i sprzedawane raczej drogo – po 1 USD za sztukę.


katolicki kociółek wzniesiony na szczycie wzgórza należy do
najładniejszych budowli sakralnych na Karaibach. W obecnym kształcie pochodzi z
1921 roku gdy działał tu belgijski benedyktyn Dom Carlos Verbeke. Ale obecny
kociół powstał na miejscu wczeniejszego – z poczštku XIX wieku, który został
zniszczony przez huragan. Wielkim wydarzeniem dla wyspiarzy sš
odbywajšce się tu luby, którym towarzyszy specjalny ceremoniał, oflagowanie wioski.
Muzyka, specjalnie pieczone ciasta i dużo, dużo rumu – to główne akcenty kilkudniowych
obchodów. Coraz częciej celebrujš tu luby obcokrajowcy – nic dziwnego; miejsce jest
niezwykłe i na pewno długo i z sentymentem wspomina się póniej takie wydarzenie…
Wyposażenie
kocioła jest bardzo skromne i pewnie dlatego pozostaje on otwarty na ocież przez
cały dzień. Tabernakulum ozdobione jest okazałš muszlš.
Ten kociółek to jedyny zabytek na
Mayreau… W 1720 roku wysepkę wzięli w posiadanie Francuzi, ale w wyniku traktatu
paryskiego z 1763 roku przejęła jš Anglia. Na poczštku XIX wieku na Mayreau mieszkało
6 Europejczyków i 66 czarnych niewolników pracujšcych na poletkach bawełny. W okresie
wojen napoleońskich na Mayreau pojawiła się rodzina Saint-Hilaire wprowadzajšc swego
rodzaju feudalny ustrój: potomkowie niewolników mogli uprawiać tyle ziemi ile chcieli,
ale połowę plonów musieli oddawać rzšdzšcej twardš rękš aż do 1915 roku Miss
Jane-Rose de Saint-Hilaire. Dzi cała wyspa z wyjštkiem dwóch małych enklaw
(jedna z nich to przynależny rzšdowi teren osady) należy do spadkobierców
Saint-Hilaire – rodziny Eustace.


Ze wzgórza na którym stoi kociółek i szkoła
można objšć wzrokiem prawie całš wysepkę. Widać stšd między innymi słone
jeziorko położone w jej południowej częci. To co niezwykłego na Grenadynach…
Podobno gdy w porze suchej woda w jeziorze wysycha można tam znaleć ładne okazy
solnych kryształów.

Big Blue – Wielki Błękit. 25-krotne zbliżenie
umożliwione przez kamerę video pozwala na odnalezienie w błękicie morza nawet
niewielkich jednostek.

zbliżeniu Tobago Cays fotografowane z Mayreau …

jeden z najbardziej malowniczych zakštków na wyspie. Znajduje się on w północnej
częci wyspy – podobno 15 minut marszu od osiedla terenowš drogš wiodšcš przez las i
busz. Miejscowi wola raczej dopływać tam łodziami. Północny cypel wyspy
połšczony jest z resztš takim oto przesmykiem.

Na przewężeniu
lšdu o szerokoci zaledwie kilkunastu metrów rosnš malownicze palmy. Wród palm jest
także ukryty odosobniony drogi orodek Salt Whistle Bay Resort z 27-ma luksusowymi
pokojami.

jednoczenie malowniczym i ustronnym kotwicowiskiem dla jachtów. Podobno przy
wejciu do zatoki trzeba bardzo uważać na rafy…

wybrzeży Myreau zaczęły pojawiać się duże pasażerskie statki – mniejszy “Van
Gogh” i wielki “European Vision” – ten ostatni macie na zdjęciu obok…
Czy zdajecie sobie sprawę ile czasu zabiera
przewiezienie motorówkami na lšd 700 pasażerów (zakładajšc, że tylko połowa tego
pływajšcego hotelu zechce zejć na lšd)? I jak wyglšda niewielka, cicha
wysepka zalana nagle przez taki tłum?

Co
robiš pasażerowie wielkiego “pasażera” po wylšdowaniu na Mayreau? Niewielka
częć wynajętymi motorówkami płynie zwiedzać Tobago Cays i inne wyspy z
sšsiedztwa.
Inni zaczynajš od krótkiego spaceru
do osady i kociółka a potem zalegajš na plaży nad zatokš Saline Bay (na zdjęciu).
To dla nich w jej niewidocznej częci na piasku rozłożonych jest kilkaset niebieskich
leżaków.

tym czasie typowy karaibski “steel drums’ band” – orkiestra stalowych bębnów.
Grajš popularne i miłe dla ucha utwory w rytmie calypso a także wiatowe standardy.
Bębny wykonane sš ze połówek starych, ale poniklowanych i wypucowanych stalowych
beczek różnej wielkoci. Dno takiej beczki jest wklęsłe i uderzajšc młoteczkami w
różne punkty tej wklęsłej częci artysta wydobywa tony o różnej wysokoci.
Trudno w to zrazu uwierzyć ale to ping-ping-ping wydobywane z beczki składa się na
przyjemnš, a przede wszystkim niepowtarzalnš, charakterystycznš tylko dla Karaibów
muzykę.

W tych dniach
gdy u brzegów Mayreau pojawiajš się pasażerskie statki przy przystani miejscowe
kobiety rozwieszajš na sprzedaż koszulki, czapki i ręczniki. Za T-shirta z pamištkowym
nadrukiem żšdały 10 USD. W końcu kupiłem dwa za 15…

wypisany na kawałku płyty cennik usług przewozowych dla turystów. Od tych cen można
zazwyczaj co utargować… Zwracam uwagę, że to ceny za przewóz jednej osoby,
ale za kurs tam i z powrotem. Podane w dolarach amerykańskich, które sš tu przyjmowane
równie chętnie jak miejscowe EC$ -dolary wschodniokaraibskie.

Słońce prażyło
niemiłosiernie, gdy ze spakowanym plecakiem przyszedłem na nabrzeże. Horyzont był
niestety pusty. Czekałem pół godziny, godzinę… Czyżby kolejny statek miał awarie i
nie wypłynšł? Następny rozkładowy rejs dopiero za trzy dni! Ze względu na
szybko opróżniajšcy się portfel o wodnej taksówce wolałem nie myleć…
Przypłynie czy nie przypłynie? W końcu w błękicie pojawił się mały punkcik…
Powoli rósł w oczach. W końcu mogłem rozpoznać sędziwš “Ritę”. Brodaty
kapitan zainkasował 15 karaibskich dolarów, zaskrzypiała podnoszona pochylnia
wyładowcza i popłynęlimy ku Union Island…

