
wschód… Wszędzie tam spotkać można Tuaregów… Nie uznajš granic państwowych
wytyczonych poprzez piaski i piargi pustyni – przemieszczajš się z kraju do kraju nie
stosujšc się do żadnych przepisów imigracyjnych. Najczęciej nie czujš się
obywatelami żadnego konkretnego państwa i nie posiadajš paszportów. Nigdy nikt nie
potrafił przeprowadzić wród nich spisu ludnoci. Ich liczebnoć demografowie
szacujš na około 900 000. Ci z północy z reguły żyjš w
“szczerej” pustyni podczas gdy ci z południa koczujš w obszarze suchych
stepów i sawanny…

(Ahaggar i Azjer) oraz południowe (Asben, Ifora, Itesen, Aulliminden i Kel Tademaket)
tworzš rodzaj konfederacji zrzeszajacej ludzi pustyni. A ta pustynia to nie
tylko piaszczyste wydmy z naszych wyobrażeń. Zdarzajš się jej duże połacie usiane
żwirem i kamieniami, sš też na Saharze pozbawione wody góry, które widziałem kiedy
jadšc do Tamanrasset.
Wokół
Timbuktu na piasku ronie miejscami ostra trawa i kolczaste krzewy…

Trudno sobie wyobrazić Tuarega bez wielbłšdów. Przez wieki pełniły one rolę
wierzchowców ale przede wszystkim zwierzšt jucznych. W saharyjskiej częci Afryki
były podstawowym rodkiem transportu na szlakach wiodšcych z północy na południe i
ze wschodu na zachód. Były niezastšpione aż do czasu, gdy na pustyni pojawiły się
wielkie ciężarówki…
Potrafiš
tak godzinami leżeć w palšcym słońcu…

okolicach Tamanraset widziałem Tuaregów w satach błękitnych, ale także i białych. Tu
– w Timbuktu byli błekitni i szmaragdowi. Podobno zielona szata wyróżnia
Tuaregów wywodzšcych się z Nigru…
Zawoje sš najczęciej błękitne, ale także czarne a czasami
białe… Czasem z przodu pozostaje jedynie wšska szparka na oczy. Szczelna
zasłona chroni twarz także przed pustynnym pyłem, który dokucza szczególnie w okresie
harmattanu. Na szyjach Tuaregowie noszš z reguły po kilka torebek – na tytoń,
pienišdze i inne drobiazgi…
Choć
Tuaregów kojarzymy zwykle ze wiatem arabskim to ich obyczaje różniš się w wielu
szczegółach od zwyczajów Arabów. Najbardziej rzuca się w oczy fakt, że o ile w wielu
krajach arabskich kobiety zakrywały (a tu i ówdzie wcišż zakrywajš) twarze to u
Tuaregów jest odwrotnie: to mężczyni zakrywajš twarze wykorzystujšc do tego celu
fragment swojego turbana… A kobiety chodzš zarówno na pustyni jak i w miecie z
odkrytymi twarzami…
Ależ musi być goršco
takiemu szczelnie zawiniętemu facetowi! – i ja tak niegdy mylałem… Do czasu
kiedy sam nie zawinšłem turbana na głowie w rodku spalonej słońcem
pustyni… I zrozumiałem: turban nie tylko chroni przed słońcem, ale i
przed przegrzaniem… My ubieramy zimš grubš czapkę aby stworzyć izolację, która
zapobiegnie wypromieniowaniu ciepła naszego ciała… Oni zawijajš turban, aby
otaczajšce rozżarzone powietrze nie podgrzało ciała do temperatury wyższej niż ich
własne 36 stopni…


namiotów wykonane sš z palmowej maty o kolorze zbliżonym do koloru piasku i z daleka
trudno je dostrzec. W końcu jednak je widać. Stajemy. Wielbłšdy posłusznie kładš
się na piasku… My z ulgš zsiadamy, rozcierajšc dyskretnie zdrętwiałe siedzenia. No
cóż – następnym razem będzie na pewno lepiej… A na razie idziemy w kierunku namiotu.
Wierzchowców nikt nie wišże, widac nie maja zwyczaju uciekać w pustynię
Na
powitanie mamy ofertę: -Monsieur, niech pan kupi ten miecz! Oddam niedrogo! – takie
oferty słyszałem kilkakrotnie. Na sprzedaż były też różnej wielkoci sztylety i
noże…
Tuaregowie często pokazujš
się publicznie z takš broniš. Natomiast broni palnej u nich nie widziałem, ale podobno
spowodowane jest to tym, że administracje pustynnych państw wszędzie tam gdzie sięga
ich władza zabraniajš posiadania takiej broni. Nie znaczy to jednak wcale, że
Tuaregowie jej nie posiadajš… Pustynny szlak przez Saharę – z Tamanrasset do Gao
we wschodnim Mali który funkcjonował jeszcze na poczštku lat osiemdziesištych
jest dzi nieprzejezdny nie ze względu na piaszczyste diuny ale ze względu na
grasujšce na pustyni bandy nie uznajšce zwierzchnictwa żadnego rzšdu… Ale do
wewnętrznych porachunków Tuaregowie używajš wcišż broni siecznej. Podobno nieliczne
szpitale w pustynnych oazach bardzo często udzielajš pomocy medycznej poranionym
ostrymi narzędziami mężczyznom…


prawie ziemi. Aby wejć do rodka musiałem się niemal czołgać po piasku. Gospodarze
oczywicie przywykli do takiej architektury swoich domów… Wnętrze namiotu wycielone
było matami. Posadzili nas wygodnie i zaraz na poczštku poczęstowali mocnš i słodkš
herbatš przygotowanš na maleńkim piecyku z węglem drzewnym w takim czajniczku jak stoi
na tej dużej tacy. Na tejże tacy na poczštku stały małe szklaneczki z grubego szkła.
Z nich włanie pilimy aromatyczny napój…

wypłukał je używajšc do tego celu mikroskopijnej iloci wody i nalał
domownikom… Zdałem sobie wtedy sprawę z tego, że najbliższa studnia znajduje
się w odległoci kilku kilometrów. Wodę przywozi się tu na wielbłšdach i przelewa
do ceramicznych stšgwi – takich jak ta, która stoi w piasku za plecami tej kobiety.
Podobno porowata konstrukcja cianek stšgwi sprawia, że woda przechowywana wewnštrz
jest zawsze chłodna. Na temat jej czystoci i ewentualnej zawartoci ameb wolę się
nie wypowiadać. Sam zawsze gotowałem wodę – w szczególnoci tš, którš zabierałem
ze sobš w teren w plastykowym bidonie…

podłogę namiotu pojawiły się wyroby rękodzieła przeznaczne na sprzedaż: różnego
rodzaju wisiorki, kolczyki i korale z kamieni półszlachetnych i hebanu. Noże z
hebanowymi rękojeciami inkrustowanymi metalem – jak na zdjęciu obok. Skórzane pochwy
z wytłaczanymi wzorami. Wszystko perfekcyjnie wykończone i dalekie od seryjnej,
jarmarcznej tandety… Trudno się oprzeć pokusie zabrania czego takiego ze sobš…
Ale trzeba sie ostro targować: przy mnie cena miecza spadła z 25 do 15 tysięcy
“afrykanów”…

pierwszy w życiu zobaczyłem hebanowe drewno z pasmami białych włókien. Kupiłem potem
taki tuareski nóż z czarno-białš rękojeciš od Tuarega, który w Timbuktu chodził
za mnš przez dwa dni. Cena po dwóch dwóch dniach spadła do 3000 CFA…
Dzi jest ozdobš mojej kolekcji suwenirów i przypomina mi tamte
goršce dni…
Zwróćcie
uwagę, że większoć Tuaregów ma jasnš cerę i piękne, czarne, proste włosy.
Odróżnia ich to już na pierwszy rzut oka od Murzynów. Sš przecież Berberami…

trafiła mi się bardzo sympatyczna modelka. Bosonoga – noszenie jakiegokolwiek obuwia w
tym wszechobecnym piasku jest ucišżliwe. Byłem gociem jej rodziny więc
nie żšdała dodatowych pieniędzy za pozowanie… Rzadko widzi się w obozach Tuaregów
młode kobiety przybrane w inne kolory niż czarny lub granatowy. Bo to przywilej
tych kobiet, które jeszcze nie majš dzieci. A dzieci zaczyna się tu rodzić
bardzo wczenie. Potem można już tylko nosić czarne szatki… Gdy z daleka widzi się
grupkę tak wesoło ubranych dziewczšt wyglšdajš na tej surowej pustyni jak rzadkie i
piękne kwiaty…

dzieci i to całkiem licznš gromadkę…
Niestety bariera językowa nie pozwoliła mi ustalić do jakiej kasty
należeli ludzie, których odwiedziłem. Bo trzeba wiedzeć, że w społecznoci
Tuaregów wcišż panujš stosunki feudalne: jest szlachta, duchowieństwo, rzemielnicy
i wreszcie robotnicy, którzy niegdy mieli nawet upokarzajšcy status niewolników
swoich szlachetnie urodzonych panów.

autonomii… W 1990 roku wywołali zbrojne powstanie, które nie przyniosło jednak
pozytywnych rezultatów: nastšpiły aresztowania i wysiedlenia, zamknięty został
odwieczny lšdowy szlak transportowy prowadzšcy w poprzek Sahary z Algerii do
Nigru. Zmniejszył się napływ turystów. Wprawdzie w roku 1995 podpisano pokojowe
porozumienie, ale po pustyni wcišż włóczš się uzbrojone bandy, nie uznajšce żadnej
władzy…
Kobiet takich jak
ta oczywicie polityka niewiele obchodzi. Dopiero na następnych
zbliżeniach widać jak misterne zaplecione sš nad czołem jej włosy….



rękach kobiet nie powinny nikogo wprowadzić w błšd. To nie sš bogaci ludzie!
Wnętrza namiotów, które widziałem sš niemal całkowicie pozbawione sprzętów.
Skromnš odzież przechowuje się w workach, a największym bogactwem rodziny sš wielbłšdy
(u plemion żyjšcych z pasterstwa także bydło zebu). Rodziny Tuaregów żyjš z
produkcji i sprzedaży pamištek, pasterstwa a także z… przemytu.

krzakiem i ma kształt grzyba to włanie prymitywna kuchenka na węgiel drzewny na
której przygotowuje się posiłki. Zapotrzebowanie na ten węgiel sprawia, że zawód
węglarza w tej częci Afryki wcišż jest się popularny. Jadšc drogami Zachodniej
Afryki często widzi się wystawione na poboczu na sprzedaż wišzki drewna i worki z
węglem drzewnym. Masowy wyršb drzew na opał jest jednš z przyczyn deforestacji.

kociołka: był tam gotowany ryż wymieszany z jakš czerwonš potrawkš w której tylko
mogłem domylać się obecnoci ostrych przypraw.
Dzieci, zarówno chłopcy jak i dziewczynki biegajš
wokół namiotów nago. O stojšcych wokół miskach trudno było powiedzieć, że sš
czyste. Cóż – niedostatek wody…

Tuaregów jest jednš z największych atrakcji pobytu w Timbuktu. Stanowczo radzę
odżałować na niš nawet sporš kwotę. Oczywicie w zależnoci od umiejętnoci
targowania się i planowanej długoci pobytu w pustyni koszt może być różny…
W naszyn przypadku za półdniowy wypad udało się wytargować taryfę 7500 CFA od
osoby (z żšdanych poczštkowo 25 tysięcy). Za dwudniowš wyprawę z nocowaniem
żšdano 100 $…
W
relacjach innych podróżników przewija się motyw “mafii z Timbuktu”, która
kontroluje wszelkie usługi dla cudzoziemców, pobiera haracz od tych, którzy je
wiadczš i nie dopuszcza turystów do bezporednich kontaktów z Tuaregami… Turyci
relacjonujš na przykład wypowied Tuarega: – Jeżeli zabiorę was za niskš opłatš,
to nie będę mógł zapłacić haraczu i będę miał potem kłopoty z policjš, która
jest w zmowie z mafiš… Trudno ocenić ile w tym prawdy, a ile nabierania w
celu uzasadnienia wygórowanej ceny… Jak już wspominałem na stronie o Timbuktu ja też
dowiadczyłem “specjalnego” traktowania cudzoziemców: za przejazd landroverem
z Mopti do Timbuktu zapłaciłem 30 000 CFA – dwa razy tyle co miejscowi. A dowidziałem
się o tym dopiero w trakcie nocnej jazdy – od czarnych współpasażerów… A wszystko
pozornie odbyło się w majestacie prawa: dostałem nawet odręcznie wipisany na
kratkowanej kartce wyrwanej z zeszytu bilet z pieczštkš “Sindicat de
Transport”. Słowem: uważajcie na mafię… i …podziwiajcie urodę takich
kobiet.


dyżurny Tuareg z mojš białš wielbłšdzicš na której jechałem z Timbuktu do
pustynnego obozowiska Tuaregów…
Zdjšłem do tego zdjęcia okulary słoneczne, ale
chciałbym podkrelić, że sš one tutaj artykułem pierwszej potrzeby… Nie
zapomnijcie ich zapakować do podręcznej torby!

Tuaregów i ruszać w dalszš drogę… Do Dakaru jeszcze wcišż bardzo
daleko!
>>>>>>>>>>>CIĽG DALSZY – przejcie
do częci 4 relacji z Mali – jedziemy do Djenne i Bamako…