Tuaregowie z Timbuktu – raport z podróży – Wojciech Dabrowski (Africa2000Timb-Bpl.htm)

Mali mp.jpg (38164 bytes)

Mauretania, Algeria, Niger i jeszcze dalej na

wschód… Wszędzie tam spotkać można Tuaregów… Nie uznajš granic państwowych

wytyczonych poprzez piaski i piargi pustyni – przemieszczajš się z kraju do kraju nie

stosujšc się do żadnych przepisów imigracyjnych. Najczęœciej nie czujš się

obywatelami żadnego konkretnego państwa i nie posiadajš paszportów. Nigdy nikt nie

potrafił przeprowadzić wœród nich  spisu ludnoœci. Ich liczebnoœć demografowie

szacujš na około 900 000.     Ci z północy z reguły żyjš w

“szczerej” pustyni podczas gdy ci z południa koczujš w obszarze suchych

stepów i sawanny…

Plemiona północne

(Ahaggar i Azjer) oraz południowe (Asben, Ifora, Itesen, Aulliminden i Kel Tademaket)

tworzš rodzaj konfederacji zrzeszajacej ludzi pustyni.  A ta pustynia  to nie

tylko piaszczyste wydmy z naszych wyobrażeń. Zdarzajš się jej duże połacie usiane

żwirem i kamieniami, sš też na Saharze pozbawione wody góry, które widziałem kiedyœ

jadšc do Tamanrasset.

Wokół

Timbuktu na piasku roœnie miejscami ostra trawa i kolczaste krzewy…  

       

Trudno sobie wyobrazić Tuarega bez wielbłšdów. Przez wieki pełniły one rolę

wierzchowców ale przede wszystkim zwierzšt jucznych. W saharyjskiej częœci Afryki

były podstawowym œrodkiem transportu na szlakach wiodšcych z północy na południe i

ze wschodu na zachód. Były niezastšpione aż do czasu, gdy na pustyni pojawiły się

wielkie ciężarówki…

Potrafiš

tak godzinami leżeć w palšcym słońcu… 

W Algerii, w

okolicach Tamanraset widziałem Tuaregów w satach błękitnych, ale także i białych. Tu

– w Timbuktu byli błekitni i szmaragdowi.  Podobno zielona szata wyróżnia

Tuaregów wywodzšcych się z Nigru…  

Zawoje sš najczęœciej błękitne, ale także czarne a czasami

białe…   Czasem z przodu pozostaje jedynie wšska szparka na oczy. Szczelna

zasłona chroni twarz także przed pustynnym pyłem, który dokucza szczególnie w okresie

harmattanu.   Na szyjach Tuaregowie noszš z reguły po kilka torebek – na tytoń,

pienišdze i inne drobiazgi…

Choć

Tuaregów kojarzymy zwykle ze œwiatem arabskim to ich obyczaje różniš się w wielu

szczegółach od zwyczajów Arabów. Najbardziej rzuca się w oczy fakt, że o ile w wielu

krajach arabskich kobiety zakrywały (a tu i ówdzie wcišż zakrywajš) twarze to u

Tuaregów jest odwrotnie: to mężczyŸni zakrywajš twarze wykorzystujšc do tego celu

fragment swojego turbana… A kobiety chodzš zarówno na pustyni jak i w mieœcie z

odkrytymi twarzami…

Ależ musi być goršco

takiemu szczelnie zawiniętemu facetowi! – i ja tak niegdyœ myœlałem…  Do czasu

kiedy sam nie zawinšłem turbana na głowie w œrodku spalonej słońcem

pustyni…   I zrozumiałem: turban nie tylko chroni przed słońcem, ale i

przed przegrzaniem… My ubieramy zimš grubš czapkę aby stworzyć izolację, która

zapobiegnie wypromieniowaniu ciepła naszego ciała… Oni zawijajš turban, aby

otaczajšce rozżarzone powietrze nie podgrzało ciała do temperatury wyższej niż ich

własne 36 stopni…

 Dachy

namiotów wykonane sš z palmowej maty o kolorze zbliżonym do koloru piasku i z daleka

trudno je dostrzec. W końcu jednak je widać. Stajemy. Wielbłšdy posłusznie kładš

się na piasku… My z ulgš zsiadamy, rozcierajšc dyskretnie zdrętwiałe siedzenia. No

cóż – następnym razem będzie na pewno lepiej… A na razie idziemy w kierunku namiotu.

Wierzchowców nikt nie wišże, widac nie maja zwyczaju uciekać w pustynię

Na

powitanie mamy ofertę: -Monsieur, niech pan kupi ten miecz! Oddam niedrogo! – takie

oferty słyszałem kilkakrotnie. Na sprzedaż były też różnej wielkoœci sztylety i

noże…

Tuaregowie często pokazujš

się publicznie z takš broniš. Natomiast broni palnej u nich nie widziałem, ale podobno

spowodowane jest to tym, że administracje pustynnych państw wszędzie tam gdzie sięga

ich władza zabraniajš posiadania takiej broni. Nie znaczy to jednak wcale, że

Tuaregowie jej nie posiadajš…  Pustynny szlak przez Saharę – z Tamanrasset do Gao

we wschodnim Mali który funkcjonował jeszcze na poczštku lat osiemdziesištych

 jest dziœ nieprzejezdny nie ze względu na piaszczyste diuny ale ze względu na

grasujšce na pustyni bandy nie uznajšce zwierzchnictwa żadnego rzšdu…  Ale do

wewnętrznych porachunków Tuaregowie używajš wcišż broni siecznej. Podobno nieliczne

szpitale w  pustynnych oazach bardzo często udzielajš pomocy medycznej poranionym

ostrymi narzędziami mężczyznom… 

Dach namiotu sięga

prawie ziemi. Aby wejœć do œrodka musiałem się niemal czołgać po piasku. Gospodarze

oczywiœcie przywykli do takiej architektury swoich domów… Wnętrze namiotu wyœcielone

było matami. Posadzili nas wygodnie i zaraz na poczštku poczęstowali mocnš i słodkš

herbatš przygotowanš na maleńkim piecyku z węglem drzewnym w takim czajniczku jak stoi

na tej dużej tacy. Na tejże tacy na poczštku stały małe szklaneczki z grubego szkła.

Z nich właœnie piliœmy aromatyczny napój… 

Potem gospodarz

wypłukał je używajšc do tego celu mikroskopijnej iloœci wody i nalał

domownikom…  Zdałem sobie wtedy sprawę z tego, że najbliższa studnia znajduje

się w odległoœci kilku kilometrów. Wodę przywozi się tu na wielbłšdach i przelewa

do ceramicznych stšgwi – takich jak ta, która stoi w piasku za plecami tej kobiety.

Podobno porowata konstrukcja œcianek stšgwi sprawia, że woda przechowywana wewnštrz

jest zawsze chłodna. Na temat jej czystoœci i ewentualnej zawartoœci ameb wolę się

nie wypowiadać. Sam zawsze gotowałem wodę – w szczególnoœci tš, którš zabierałem

ze sobš w teren w plastykowym bidonie…

Potem na macie zastępujšcej

podłogę namiotu pojawiły się wyroby rękodzieła przeznaczne na sprzedaż: różnego

rodzaju wisiorki, kolczyki i korale z kamieni półszlachetnych i hebanu. Noże z

hebanowymi rękojeœciami inkrustowanymi metalem – jak na zdjęciu obok. Skórzane pochwy

z wytłaczanymi wzorami. Wszystko perfekcyjnie wykończone i dalekie od seryjnej,

jarmarcznej tandety… Trudno się oprzeć pokusie zabrania czegoœ takiego ze sobš…

  Ale trzeba sie ostro targować: przy mnie cena miecza spadła z 25 do 15 tysięcy

“afrykanów”…

Przy okazji po raz

pierwszy w życiu zobaczyłem hebanowe drewno z pasmami białych włókien. Kupiłem potem

taki tuareski nóż z czarno-białš rękojeœciš od Tuarega, który w Timbuktu chodził

za mnš przez dwa dni.  Cena po dwóch dwóch dniach spadła do 3000 CFA…

  Dziœ jest ozdobš mojej kolekcji suwenirów  i  przypomina mi tamte

goršce dni…

Zwróćcie

uwagę, że większoœć Tuaregów ma jasnš cerę i piękne, czarne, proste włosy.

Odróżnia ich to już na pierwszy rzut oka od Murzynów. Sš przecież Berberami…

Jak widzicie

trafiła mi się bardzo sympatyczna modelka. Bosonoga – noszenie jakiegokolwiek obuwia w

tym wszechobecnym piasku jest ucišżliwe.   Byłem goœciem jej rodziny więc

nie żšdała dodatowych pieniędzy za pozowanie… Rzadko widzi się w obozach Tuaregów

młode kobiety przybrane w inne kolory niż czarny lub granatowy.  Bo to przywilej

tych kobiet, które jeszcze nie majš dzieci. A  dzieci zaczyna się tu rodzić

bardzo wczeœnie. Potem można już tylko nosić czarne szatki… Gdy z daleka widzi się

grupkę tak wesoło ubranych dziewczšt wyglšdajš na tej surowej pustyni jak rzadkie i

piękne kwiaty…

Ta kobieta ma już

dzieci i to całkiem licznš gromadkę…

Niestety bariera językowa nie pozwoliła mi ustalić do jakiej kasty

należeli ludzie, których odwiedziłem. Bo trzeba wiedzeć, że w społecznoœci

Tuaregów wcišż panujš stosunki feudalne: jest szlachta, duchowieństwo, rzemieœlnicy

i wreszcie robotnicy, którzy niegdyœ mieli nawet upokarzajšcy status niewolników

swoich szlachetnie urodzonych panów.

Tuaregowie chcš

autonomii… W 1990 roku wywołali zbrojne powstanie, które nie przyniosło jednak

pozytywnych rezultatów: nastšpiły aresztowania i wysiedlenia, zamknięty został

odwieczny lšdowy szlak transportowy prowadzšcy w poprzek Sahary z Algerii do

Nigru.  Zmniejszył się napływ turystów. Wprawdzie w roku 1995 podpisano pokojowe

porozumienie, ale po pustyni wcišż włóczš się uzbrojone bandy, nie uznajšce żadnej

władzy…

Kobiet takich jak

ta oczywiœcie polityka niewiele obchodzi.    Dopiero na następnych

zbliżeniach widać jak misterne zaplecione sš nad czołem jej włosy….

1timb116p.jpg
1timb117p.jpg

Srebrne ozdoby na

rękach kobiet nie powinny nikogo wprowadzić w błšd. To nie sš bogaci ludzie!

   Wnętrza namiotów, które widziałem sš niemal całkowicie pozbawione sprzętów.

Skromnš odzież przechowuje się w workach, a największym bogactwem rodziny sš wielbłšdy

(u plemion żyjšcych z pasterstwa także bydło zebu). Rodziny Tuaregów żyjš z

produkcji i sprzedaży pamištek, pasterstwa a także z… przemytu.

To co stoi pod

krzakiem i ma kształt grzyba to właœnie prymitywna kuchenka na węgiel drzewny na

której przygotowuje się posiłki. Zapotrzebowanie na ten węgiel sprawia, że zawód

węglarza w tej częœci Afryki wcišż jest się popularny. Jadšc drogami Zachodniej

Afryki często widzi się wystawione na poboczu na sprzedaż wišzki drewna i worki z

węglem drzewnym. Masowy wyršb drzew na opał jest jednš z przyczyn deforestacji.

Z ciekawoœci zajrzałem do

kociołka: był tam gotowany ryż wymieszany z jakšœ czerwonš potrawkš w której tylko

mogłem domyœlać się obecnoœci ostrych przypraw.

Dzieci, zarówno chłopcy jak i dziewczynki biegajš

wokół namiotów nago. O stojšcych wokół miskach trudno było powiedzieć, że sš

czyste. Cóż – niedostatek wody…

Wizyta w obozowisku

Tuaregów jest jednš z największych atrakcji pobytu w Timbuktu.  Stanowczo radzę

odżałować na niš nawet sporš kwotę. Oczywiœcie w zależnoœci od umiejętnoœci

targowania się i planowanej długoœci pobytu w pustyni koszt może być różny…

  W naszyn przypadku za półdniowy wypad udało się wytargować taryfę 7500 CFA od

osoby (z żšdanych poczštkowo 25 tysięcy).  Za dwudniowš wyprawę z nocowaniem

żšdano 100 $…

W

relacjach innych podróżników przewija się motyw “mafii z Timbuktu”, która

kontroluje wszelkie usługi dla cudzoziemców, pobiera haracz od tych, którzy je

œwiadczš i nie dopuszcza turystów do bezpoœrednich kontaktów z Tuaregami… Turyœci

relacjonujš na przykład wypowiedŸ Tuarega: – Jeżeli zabiorę was za niskš opłatš,

to nie będę mógł zapłacić haraczu i będę miał potem kłopoty z policjš, która

jest w zmowie z mafiš…   Trudno ocenić ile w tym prawdy, a ile nabierania w

celu uzasadnienia wygórowanej ceny… Jak już wspominałem na stronie o Timbuktu ja też

doœwiadczyłem “specjalnego” traktowania cudzoziemców: za przejazd landroverem

z Mopti do Timbuktu zapłaciłem 30 000 CFA – dwa razy tyle co miejscowi. A dowidziałem

się o tym dopiero w trakcie nocnej jazdy – od czarnych współpasażerów… A wszystko

pozornie odbyło się w majestacie prawa: dostałem nawet odręcznie wipisany na

kratkowanej kartce wyrwanej z zeszytu bilet z pieczštkš “Sindicat de

Transport”.  Słowem: uważajcie na mafię… i …podziwiajcie urodę takich

kobiet.

To ja – Wasz

dyżurny Tuareg z mojš białš wielbłšdzicš na której jechałem z Timbuktu do

pustynnego obozowiska Tuaregów…   

Zdjšłem do tego zdjęcia okulary słoneczne, ale

chciałbym podkreœlić, że sš one tutaj artykułem pierwszej potrzeby… Nie

zapomnijcie ich zapakować do podręcznej torby!

Afr2000tyt_pl.jpg (26963 bytes)

Pora pożegnać

Tuaregów i ruszać w dalszš drogę…   Do Dakaru jeszcze wcišż bardzo

daleko!

>>>>>>>>>>>CIĽG  DALSZY – przejœcie

do częœci 4  relacji z Mali – jedziemy do Djenne i Bamako…