Ghana A- raport z podróży – Wojciech Dabrowski (Africa2000Ghana_pl.htm)

Formalnoœci wyjazdowe nie trwały długo. Po drugiej stronie

przejœcia granicznego – w Aflao czekały zbiorowe taksówki. Naganiacze próbowali mi

wyrywać plecak, ale jakoœ ich poskromiłem.  U urzędujšcego na stołku cinkciarza

po krótkich targach wymieniłem dolary na miejscowš walutę…  Bo Ghana jest

jednym z tych nielicznych krajów Zachodniej Afryki, w których nie tylko mówi się innym

językiem niż francuski, ale i płaci się innš walutš niż afrykański frank (CFA).

Ghańczycy, majšcy opinię jednego z najsympatyczniejszych afrykańskich narodów majš

własnš walutę – cedi.  Za 1 dolara płacono 3850 cedi.  Za banknoty o

wysokich nominałach płacili więcej…  Z ulgš przeszedłem na angielski  i

  wœród takiego krajobrazu jak na zdjęciu obok ruszyliœmy raŸno w kierunku

stolicy…

Za przewiezienie mnie na odcinku 200

kilometrów – do Akry zażšdali 14.500 cedi.

Wzdłuż zupełnie niezłej szosy rozrzucone palmy, termitiery,

baobaby. Młody kierowca nie zauważył  jednak w porę  dziury w asfalcie –

złapaliœmy “kichę”.  Zapasowe koło okazało się niesprawne  więc

szofer  autostopem pojechał z kołem do najbliższego miasteczka zostawiajšc nas na

szosie w wilgotnej spiekocie afrykańskiego poranka.  W odległoœci kilkuset metrów

zauważyłem strzechy domostw.    Uprzedziwszy współpasażerów poszedłem do

wioski. Nie po  jedzenie   czy  picie, ale po to żeby zobaczyć, jak

żyjš Ghańczycy…  Wioska nazywała sie Torve…

Wioska w Ghanie.  Wokół

niej pola trzciny cukrowej. Wzdłuż szosy rozłożyło się kilka mizernych sklepików i

punkty usługowe funkcjonujšce w drewnianych budach: szewc, krawiec i œlusarz. Nieco

odsunięte od szosy grupy prostokštnych chat o œcianach z gliny.  Drzwi z marnie

ostruganych desek. Dach pokryty strzechš.  Bosonogie dzieciaki bawišce się w

cieniu na słomianych matach. Kobiety w kolorowych kretonowych sukienkach noszšce wodę z

ukrytej gdzieœ za zabudowaniami studni.  Stosy œmieci, ale nie przy samych chatach

tylko z tyłu… Roje much… Afryka…

Fotografowanie ludzi nie jest w

Zachodniej Afryce rzeczš łatwš. W większoœci krajów zrobienie zdjęcia bez zapytania

o zgodę może wyzwolić bardzo nieprzyjemne reakcje – do rękoczynów włšcznie.

Natomiast odpowiedziš na zapytanie o zgodę jest z reguły żšdanie zapłaty. Tu na

szczęœcie tak nie było. Widać turyœci w Torve pokazujš się rzadko…

Kuchnie domowe zazwyczaj umieszczone sš w

przewiewnych szałasach stojšcych obok gliniaków. Miejscowi chodzš boso. Tylko

nieliczne kobiety, przeważnie te starsze pracujš  w obejœciach z odkrytymi

piersiami.

1ghana034.jpg (17739 bytes)

1gha033.jpg (25874 bytes)

Wioska żyje z uprawy warzyw,

trzciny cukrowej i… produkcji bimbru. Łodygi zebranej trzciny zwożš na składowisko

za wsiš. Tam działa napędzana spalinowym motorkiem prasa wyciskajšca z łodyg sok.

Miski i wiadra napełnione

słodkš cieczš kobiety noszš na drugš stronę drogi by przelać jš do wielkich

stšgwi częœciowo zagłębionych w ziemi.  Tam napój fermentuje przez kilka dni.

Już z daleka czuć niezbyt przyjemny, kwaœny zapach. A iloœć stšgwi i ich rozmiar

wskazuje na znaczny popyt na napoje rozweselajšce…

Potem ciecz przelewa się do nieco

zardzewiałych, hermetycznie zamkniętych beczek pod którymi płonie ogień. Alkohol w

postaci pary odprowadzany jest rurkš, która nieco dalej zanurzona jest  w betonowym

zbiorniku z wodš.  Tam się skrapla i œcieka do podstawionych szklanych balonów.

  Poczęstowali mnie…  Mocny!    Produkt nazywajš po swojemu

“aquateshi” i nie tylko handlujš nim na zasadzie wymiany z sšsiednimi

wioskami, ale dostarczajš go także do pobliskich miasteczek, gdzie również  

znajduje amatorów…

Gdy nasz kierowca po dwóch

godzinach wrócił  wreszcie z naprawionym kołem  ruszyliœmy ponownie w

kierunku stolicy.   Plan mojej podróży zakładał zwiedzenie Akry, potem

wyjazd w interior do Kumasi – historycznej stolicy ludu Ashanti i powrót na wybrzeże dla

zobaczenia najlepiej zachowanych fortów, które wzniesiono na Złotym Wybrzeżu w czasach

niewolnictwa…   Kraj miałem opuœcić przez Elubo- zmierzajšc do Wybrzeża

Koœci Słoniowej.

Ghana jest

krajem nieco mniejszym od Polski.  Ma ponad 17 milionów mieszkańców. 

Najgęœciej zaludniony jest pas nadmorski, tam także trafia większoœć przybywajšcych

do Ghany turystów. Najodpowiedniejszym okresem na przyjazdy jest pora sucha trwajšca od

grudnia do marca. Na północy ten okres się wydłuża do okresu: X-IV.

Od niedawna w Warszawie działa konsulat

Ghany (Mœcisławska 4A -tel.833 10 94), co znacznie upraszcza uzyskanie wizy

turystycznej. Opłaty sš dziwne: 20 złotych płaci się za rozpoczęcie procedury a do

tego 20 USD za wizę jednokrotnš lub 50 USD za wielokrotnš…

ghana_mp.jpg (21338 bytes)

Długi most na wielkiej rzece.

To Wolta. Potem Akra.   Miasto jest bardzo rozrzucone. Nie ma tu typowego dla

wielkich stolic centrum z wieżowcami. Trudno zwiedzać je na piechotę. W najstarszej,

handlowej częœci miasta i wokół bazaru Makola ulice sš wšskie i zatłoczone

pojazdami. Ale poza tym rejonem miasto ma wiele przestrzeni i szerokie, ocienione

aleje. 

Zamieszkałem w

Bellview Hotel w pobliżu bazaru – parterowy hotelik jest czysty i bezpieczny, a za

pojedynczy pokój z wiatrakiem i prysznicem biorš 30000 cedi, co jak na ten standard i na

Zachodniš Afrykę nie jest wcale cenš wysokš. Wiatrak wirował nade mnš całš 

noc i wcale nie było zbyt chłodno.

A to ładny, postkolonialny

budynek sšdu najwyższego. Obiekt wojskowy to nie jest, ale fotografowałem z duszš na

ramieniu, bo  w Afryce to nigdy nic nie wiadomo. Jakiœ przechodzień próbował mi

nawet wmawiać, ze potrzebuję oficjalne zezwolenie władz na robienie jakichkolwiek

zdjęć na ulicach.

Ghana

jest sympatyczna ale nie znaczy to wcale, z miejscowymi taksówkarzami należy

postępować inaczej niż z ich kolegami w sšsiednich krajach. Nigdy nie zapominajcie

uzgodnić ceny przed rozpoczęciem kursu!   A jeżeli nie znacie cen zapytajcie

swojego gospodarza przed wyjœciem z guesthousu lub hotelu  – raczej nie

oszuka.  I nie wahajcie się opuœcić samochód, gdy traficie na oszusta. Jeden taki

zażšdał ode mnie trzy razy tyle ile biorš od miejscowych !!!

Ghana, dawne

brytyjskie Złote Wybrzeże jako pierwsza z afrykańskich kolonii uzyskała

niepodległoœć. Było to w 1957 roku. Wielkš rolę w doprowadzeniu kraju do

niezależnoœci odegrał Kwame Nkrumah czczony do dziœ jako ojciec narodu. Przywódcy

Ghany wcišż cieszš się w krajach afrykańskich dużym autorytetem, a wybór Kofi Anana

na sekretarza generalnego ONZ œwiadczy, że i poza Afrykš Ghana odbierana jest bardzo

pozytywnie.      W centrum Akry założono  piękny park,

którego głównš atrakcjš jest mauzoleum Nkrumaha. Byłem zaskoczony, gdy przy wejœciu

do parku od cudzoziemca zażšdano nie tylko zapłacenia 4000 cedi za wstęp ale także

2000 cedi za możliwoœć filmowania kamerš video. Miejscowi wchodzš  bezpłatnie.

Wysoki

grobowiec ze starannie szlifowanego kamienia zdumiewa przybysza. Wielu prezydentów z

Europy czy Ameryki nie ma takiego!  Na nagrobku œwieże kwiaty. Do mauzoleum

Nhrumaha przybywajš wycieczki szkolne z całej Ghany. Obowišzkowe jest oczywiœcie

zdjęcie na tle pomnika przywódcy. Uczennice  noszš fartuszki w jednolitych

kolorach. Ale pani nauczycielka nie wiem dlaczego nie chciała się dać sfotografować.

Mało tego – zabroniła uczniom dalszego pozowania… No cóż, szczególnie na prowincji

pokutujš tu czasem poważne uprzedzenia do białych, których starsze pokolenie pamięta

jako wyzyskiwaczy…

Pieszo wędrowałem przez

miasto do monumentalnej katolickiej katedry. Ale poza rozmiarami nie może ona niczym

zaimponować. W ostatnich rzędach ławek œpiš w cišgu dnia Murzyni.  Przy

głównym ołtarzu stoi zestaw afrykańskich bębnów na których zapewne

przygrywajš  podczas nabożeństw…

Na beczce miska wypełniona węglem drzewnym… Ta œlicznotka

sprzedaje planteene. Wiecie co to jest planteene?  Odmiana dużych bananów, które

nie nadajš się do spożycia na surowo. Dopiero po upieczeniu na takim ruszcie jak ten

zyskujš walory smakowe. Do tego coca. Coca cola jest tu wyjštkowo tania – za

standardowš butelkę płaciłem 700 cedi czyli 1/5 dolara – chyba jest to œwiatowy

rekord cenowy tego popularnego napoju. Inne ceny żywnosci: Kilogram słodkiego chleba

kosztuje 2000, litrowy karton soku – 2500, konserwa mięsna – 3500, kostka margaryny –

2500, masła – 4500,

Jednym z najciekawszych dla

turysty miejsc w Akrze jest Art Centre czyli bazar ludowego rękodzieła.  Z

warsztatów rzemieœlniczych widziałem tam tylko garncarza, ale kramów w których

sprzedajš maski, filigranowe figurki z metalu, instrumenty muzyczne i tkaniny sš

dosłownie setki. Podobały mi się szczególnie maski.  Maski z Ghany różniš się

od wyrabianych w innych krajach Afryki tym, że sš inkrustowane metalem (mosišdzem lub

srebrem) i często dodatkowo malowane barwnš emališ.

Turystów na bazarze jest

niewielu, więc straganiarze walczš o nich zażarcie – potrafiš być nawet agresywni. Z

prawej strony bazarowego kompleksu jest mały urzšd pocztowy, w którym można kupić

znaczki  i pocztówki.

Co

jeszcze warto zobaczyć w mieœcie?  Na pewno Muzeum Narodowe (wstęp 2000 + ew. 5000

za filmowanie kamerš video). Sš jeszcze forty na wybrzeżu: Christianborg zajęty jest

przez władze i wcale nie jest ciekawy architektonicznie – o fotografowaniu nie ma mowy…

Zaniedbane mury fortu Usher wyrastajš wprost z ulicy, a na James Fort  wisi

tabliczka “Prison”.  Dwa ostatnie zameczki stojš obok wysypiska œmieci

  i to w okolicy niezbyt bezpiecznej – myœlę, ze nie warto się tam zapuszczać –

nie wolno fotografować także stojšcej obok nich małej latarni morskiej.   Plaża

James Town jest zanieczyszczona – naprawdę nie ma sensu tu przyjeżdżać!  

Najbliższe bezpieczne plaże (Labadi i Coco) sš w odległoœci 7-8 km. Niestety płatne!

  W Ghanie montujš

autobusy “neoplan”. I tak nazywa się stacja autobusów międzymiastowych w

stolicy.  Co wcale nie znaczy, że odjeżdżajš z niej takie właœnie nowe

autobusy.   Przekonałem sie o tym, gdy wczesnym rankiem dotarłem na

“Neoplan Station” i naganiacze upchnęli mnie do sfatygowanego minibusu.  

Najwyższy standard podróżowania oferuje państwowa kompania STC – oni majš wprawdzie

“neoplany”,  ale odjeżdżajš rzadziej i sš drożsi.  Mnie bilet do

Kumasi kosztował 9000 cedi.  Do celu tego etapu miałem ponad 250 km.   Na

miejsce dotarliœmy po 6 godzinach – ale o tym już na kolejnej stronie…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>CIĽG  DALSZY

przejœcie

do częœci 2  relacji z Ghany