
przejcia granicznego – w Aflao czekały zbiorowe taksówki. Naganiacze próbowali mi
wyrywać plecak, ale jako ich poskromiłem. U urzędujšcego na stołku cinkciarza
po krótkich targach wymieniłem dolary na miejscowš walutę… Bo Ghana jest
jednym z tych nielicznych krajów Zachodniej Afryki, w których nie tylko mówi się innym
językiem niż francuski, ale i płaci się innš walutš niż afrykański frank (CFA).
Ghańczycy, majšcy opinię jednego z najsympatyczniejszych afrykańskich narodów majš
własnš walutę – cedi. Za 1 dolara płacono 3850 cedi. Za banknoty o
wysokich nominałach płacili więcej… Z ulgš przeszedłem na angielski i
wród takiego krajobrazu jak na zdjęciu obok ruszylimy rano w kierunku
stolicy…

kilometrów – do Akry zażšdali 14.500 cedi.
Wzdłuż zupełnie niezłej szosy rozrzucone palmy, termitiery,
baobaby. Młody kierowca nie zauważył jednak w porę dziury w asfalcie –
złapalimy “kichę”. Zapasowe koło okazało się niesprawne więc
szofer autostopem pojechał z kołem do najbliższego miasteczka zostawiajšc nas na
szosie w wilgotnej spiekocie afrykańskiego poranka. W odległoci kilkuset metrów
zauważyłem strzechy domostw. Uprzedziwszy współpasażerów poszedłem do
wioski. Nie po jedzenie czy picie, ale po to żeby zobaczyć, jak
żyjš Ghańczycy… Wioska nazywała sie Torve…

niej pola trzciny cukrowej. Wzdłuż szosy rozłożyło się kilka mizernych sklepików i
punkty usługowe funkcjonujšce w drewnianych budach: szewc, krawiec i lusarz. Nieco
odsunięte od szosy grupy prostokštnych chat o cianach z gliny. Drzwi z marnie
ostruganych desek. Dach pokryty strzechš. Bosonogie dzieciaki bawišce się w
cieniu na słomianych matach. Kobiety w kolorowych kretonowych sukienkach noszšce wodę z
ukrytej gdzie za zabudowaniami studni. Stosy mieci, ale nie przy samych chatach
tylko z tyłu… Roje much… Afryka…
Zachodniej Afryce rzeczš łatwš. W większoci krajów zrobienie zdjęcia bez zapytania
o zgodę może wyzwolić bardzo nieprzyjemne reakcje – do rękoczynów włšcznie.
Natomiast odpowiedziš na zapytanie o zgodę jest z reguły żšdanie zapłaty. Tu na
szczęcie tak nie było. Widać turyci w Torve pokazujš się rzadko…
Kuchnie domowe zazwyczaj umieszczone sš w
przewiewnych szałasach stojšcych obok gliniaków. Miejscowi chodzš boso. Tylko
nieliczne kobiety, przeważnie te starsze pracujš w obejciach z odkrytymi
piersiami.


trzciny cukrowej i… produkcji bimbru. Łodygi zebranej trzciny zwożš na składowisko
za wsiš. Tam działa napędzana spalinowym motorkiem prasa wyciskajšca z łodyg sok.
słodkš cieczš kobiety noszš na drugš stronę drogi by przelać jš do wielkich
stšgwi częciowo zagłębionych w ziemi. Tam napój fermentuje przez kilka dni.
Już z daleka czuć niezbyt przyjemny, kwany zapach. A iloć stšgwi i ich rozmiar
wskazuje na znaczny popyt na napoje rozweselajšce…


zardzewiałych, hermetycznie zamkniętych beczek pod którymi płonie ogień. Alkohol w
postaci pary odprowadzany jest rurkš, która nieco dalej zanurzona jest w betonowym
zbiorniku z wodš. Tam się skrapla i cieka do podstawionych szklanych balonów.
Poczęstowali mnie… Mocny! Produkt nazywajš po swojemu
“aquateshi” i nie tylko handlujš nim na zasadzie wymiany z sšsiednimi
wioskami, ale dostarczajš go także do pobliskich miasteczek, gdzie również
znajduje amatorów…
godzinach wrócił wreszcie z naprawionym kołem ruszylimy ponownie w
kierunku stolicy. Plan mojej podróży zakładał zwiedzenie Akry, potem
wyjazd w interior do Kumasi – historycznej stolicy ludu Ashanti i powrót na wybrzeże dla
zobaczenia najlepiej zachowanych fortów, które wzniesiono na Złotym Wybrzeżu w czasach
niewolnictwa… Kraj miałem opucić przez Elubo- zmierzajšc do Wybrzeża
Koci Słoniowej.
Ghana jest
krajem nieco mniejszym od Polski. Ma ponad 17 milionów mieszkańców.
Najgęciej zaludniony jest pas nadmorski, tam także trafia większoć przybywajšcych
do Ghany turystów. Najodpowiedniejszym okresem na przyjazdy jest pora sucha trwajšca od
grudnia do marca. Na północy ten okres się wydłuża do okresu: X-IV.
Od niedawna w Warszawie działa konsulat
Ghany (Mcisławska 4A -tel.833 10 94), co znacznie upraszcza uzyskanie wizy
turystycznej. Opłaty sš dziwne: 20 złotych płaci się za rozpoczęcie procedury a do
tego 20 USD za wizę jednokrotnš lub 50 USD za wielokrotnš…


To Wolta. Potem Akra. Miasto jest bardzo rozrzucone. Nie ma tu typowego dla
wielkich stolic centrum z wieżowcami. Trudno zwiedzać je na piechotę. W najstarszej,
handlowej częci miasta i wokół bazaru Makola ulice sš wšskie i zatłoczone
pojazdami. Ale poza tym rejonem miasto ma wiele przestrzeni i szerokie, ocienione
aleje.
Zamieszkałem w
Bellview Hotel w pobliżu bazaru – parterowy hotelik jest czysty i bezpieczny, a za
pojedynczy pokój z wiatrakiem i prysznicem biorš 30000 cedi, co jak na ten standard i na
Zachodniš Afrykę nie jest wcale cenš wysokš. Wiatrak wirował nade mnš całš
noc i wcale nie było zbyt chłodno.

budynek sšdu najwyższego. Obiekt wojskowy to nie jest, ale fotografowałem z duszš na
ramieniu, bo w Afryce to nigdy nic nie wiadomo. Jaki przechodzień próbował mi
nawet wmawiać, ze potrzebuję oficjalne zezwolenie władz na robienie jakichkolwiek
zdjęć na ulicach.
Ghana
jest sympatyczna ale nie znaczy to wcale, z miejscowymi taksówkarzami należy
postępować inaczej niż z ich kolegami w sšsiednich krajach. Nigdy nie zapominajcie
uzgodnić ceny przed rozpoczęciem kursu! A jeżeli nie znacie cen zapytajcie
swojego gospodarza przed wyjciem z guesthousu lub hotelu – raczej nie
oszuka. I nie wahajcie się opucić samochód, gdy traficie na oszusta. Jeden taki
zażšdał ode mnie trzy razy tyle ile biorš od miejscowych !!!

Ghana, dawne
brytyjskie Złote Wybrzeże jako pierwsza z afrykańskich kolonii uzyskała
niepodległoć. Było to w 1957 roku. Wielkš rolę w doprowadzeniu kraju do
niezależnoci odegrał Kwame Nkrumah czczony do dzi jako ojciec narodu. Przywódcy
Ghany wcišż cieszš się w krajach afrykańskich dużym autorytetem, a wybór Kofi Anana
na sekretarza generalnego ONZ wiadczy, że i poza Afrykš Ghana odbierana jest bardzo
pozytywnie. W centrum Akry założono piękny park,
którego głównš atrakcjš jest mauzoleum Nkrumaha. Byłem zaskoczony, gdy przy wejciu
do parku od cudzoziemca zażšdano nie tylko zapłacenia 4000 cedi za wstęp ale także
2000 cedi za możliwoć filmowania kamerš video. Miejscowi wchodzš bezpłatnie.
Wysoki
grobowiec ze starannie szlifowanego kamienia zdumiewa przybysza. Wielu prezydentów z
Europy czy Ameryki nie ma takiego! Na nagrobku wieże kwiaty. Do mauzoleum
Nhrumaha przybywajš wycieczki szkolne z całej Ghany. Obowišzkowe jest oczywicie
zdjęcie na tle pomnika przywódcy. Uczennice noszš fartuszki w jednolitych
kolorach. Ale pani nauczycielka nie wiem dlaczego nie chciała się dać sfotografować.
Mało tego – zabroniła uczniom dalszego pozowania… No cóż, szczególnie na prowincji
pokutujš tu czasem poważne uprzedzenia do białych, których starsze pokolenie pamięta
jako wyzyskiwaczy…

miasto do monumentalnej katolickiej katedry. Ale poza rozmiarami nie może ona niczym
zaimponować. W ostatnich rzędach ławek piš w cišgu dnia Murzyni. Przy
głównym ołtarzu stoi zestaw afrykańskich bębnów na których zapewne
przygrywajš podczas nabożeństw…
Na beczce miska wypełniona węglem drzewnym… Ta licznotka
sprzedaje planteene. Wiecie co to jest planteene? Odmiana dużych bananów, które
nie nadajš się do spożycia na surowo. Dopiero po upieczeniu na takim ruszcie jak ten
zyskujš walory smakowe. Do tego coca. Coca cola jest tu wyjštkowo tania – za
standardowš butelkę płaciłem 700 cedi czyli 1/5 dolara – chyba jest to wiatowy
rekord cenowy tego popularnego napoju. Inne ceny żywnosci: Kilogram słodkiego chleba
kosztuje 2000, litrowy karton soku – 2500, konserwa mięsna – 3500, kostka margaryny –
2500, masła – 4500,


turysty miejsc w Akrze jest Art Centre czyli bazar ludowego rękodzieła. Z
warsztatów rzemielniczych widziałem tam tylko garncarza, ale kramów w których
sprzedajš maski, filigranowe figurki z metalu, instrumenty muzyczne i tkaniny sš
dosłownie setki. Podobały mi się szczególnie maski. Maski z Ghany różniš się
od wyrabianych w innych krajach Afryki tym, że sš inkrustowane metalem (mosišdzem lub
srebrem) i często dodatkowo malowane barwnš emališ.
niewielu, więc straganiarze walczš o nich zażarcie – potrafiš być nawet agresywni. Z
prawej strony bazarowego kompleksu jest mały urzšd pocztowy, w którym można kupić
znaczki i pocztówki.
Co
jeszcze warto zobaczyć w miecie? Na pewno Muzeum Narodowe (wstęp 2000 + ew. 5000
za filmowanie kamerš video). Sš jeszcze forty na wybrzeżu: Christianborg zajęty jest
przez władze i wcale nie jest ciekawy architektonicznie – o fotografowaniu nie ma mowy…
Zaniedbane mury fortu Usher wyrastajš wprost z ulicy, a na James Fort wisi
tabliczka “Prison”. Dwa ostatnie zameczki stojš obok wysypiska mieci
i to w okolicy niezbyt bezpiecznej – mylę, ze nie warto się tam zapuszczać –
nie wolno fotografować także stojšcej obok nich małej latarni morskiej. Plaża
James Town jest zanieczyszczona – naprawdę nie ma sensu tu przyjeżdżać!
Najbliższe bezpieczne plaże (Labadi i Coco) sš w odległoci 7-8 km. Niestety płatne!


autobusy “neoplan”. I tak nazywa się stacja autobusów międzymiastowych w
stolicy. Co wcale nie znaczy, że odjeżdżajš z niej takie włanie nowe
autobusy. Przekonałem sie o tym, gdy wczesnym rankiem dotarłem na
“Neoplan Station” i naganiacze upchnęli mnie do sfatygowanego minibusu.
Najwyższy standard podróżowania oferuje państwowa kompania STC – oni majš wprawdzie
“neoplany”, ale odjeżdżajš rzadziej i sš drożsi. Mnie bilet do
Kumasi kosztował 9000 cedi. Do celu tego etapu miałem ponad 250 km. Na
miejsce dotarlimy po 6 godzinach – ale o tym już na kolejnej stronie…
>>>>>>>>>>>>>>>>>>CIĽG DALSZY –
