Szósta Podróż Dookoła Świata – Wojtek Dąbrowski – 6th Round-the-World Voyage: Samoa – Savaii (6rtw7b.htm)


       Turyści

przybywający na Samoa najczęściej ograniczają swój pobyt do głównej,

“stołecznej” wyspy Upolu. Niesłusznie… Upolu, choć posiada liczne

turystyczne atrakcje i rozbudowaną bazę noclegową szybko ulega wpływom

amerykańskiego czy australijskiego stylu życia lansowanego przez tych

Samoańczyków, którzy czasowo wyjeżdżają z kraju na studia czy w interesach..

Wpływom tzw. cywilizacji słabiej poddaje się ludność mieszkająca na drugiej

dużej samoańskiej wyspie – Savaii. Jeśli tylko pozwoli Wam na to czas na

pewno warto się tam wybrać… 

Droga na Savaii prowadzi oczywiście przez

morze. 

Dwie główne wyspy Samoa rozdziela Cieśnina Apolima, w której leżą małe

wysepki: płaska Manono i wysoka, niegościnna Apolima. Między Mulifanua na

Upolu i Salelologa na Savaii pływają kilka razy dziennie dwa promy. Rozkład

rejsów zmienia się w zależności od zapotrzebowania na transport ludzi i

pojazdów. Cena

przejazdu wynosi 7 tala. Na Manono i Apolimę można się dostać tylko łodziami

odpływającymi nieregularnie z przystani Manono-uta.

 

Kolorowy autobus bez

szyb w oknach potrzebuje prawie godziny, aby dotrzeć ze stolicy do przeprawy

promowej w Mulifanua. Pocę się pod ciężarem plecaka pospiesznie maszerując

na nabrzeże: rozkład rejsów i kursów jest tu w dużej mierze rzeczą umowną… I

rzeczywiście, odpływamy pół godziny przed czasem… Na horyzoncie majaczy

duża, zamglona wyspa – to Savaii, większa siostra Upolu. Jeśli nie brać pod

uwagę Hawajów i Nowej Zelandii to Savaii można nazwać największą wyspą

Polinezji… Jest słabiej zaludniona od Upolu, bardziej dziewicza i rzadziej

na nią trafiają turyści.

 

 

Sympatyczny staruszek

w lava-lava ustępuje mi miejsca na ławce górnego pokładu. O, nie! Zmieścimy

się obaj! – staram się gestami przekazać podziękowanie, bo nie zna

angielskiego. To przedsmak tego, co czeka mnie na Savaii – na Upolu można

się bez trudu porozumiewać w języku Albionu, ale tu angielski zna tylko

młodsze pokolenie. Rejs trwa nieco ponad godzinę – na drugim brzegu

wysypujemy się szybko ze stateczku. Czekające autobusy, kursujące w dwóch

przeciwnych kierunkach po obwodzie wyspy za chwilę odjadą. A następne

pojawią się dopiero na przyjazd kolejnego promu…

Przez pozbawione szyb

okna do środka autobusu wdziera się powiew ciepłego wiatru, z głośników na

dachu szoferki płynie głośna muzyka… Mijamy ukwiecone wioski, gdzie przed

kolorowymi fale zwracają uwagę kamienne nagrobki. Na Samoa cmentarze są

rzadkością, każda rodzina grzebie swoich bliskich przy domu… I każda niemal

wioska ma tuż przy brzegu morza w skalnym zagłębieniu naturalny basen

kąpielowy zasilany słodką wodą z podziemnych strumieni. Ze zdumieniem

konstatuję, że miejscowe panie kąpią się bez zdejmowania wierzchniego

okrycia i bez towarzystwa mężczyzn…

W Manase, gdzie wysiadam kilka

miejscowych rodzin wybudowało wzdłuż piaszczystej plaży cały ciąg małych,

tradycyjnych fale. Wybieram pierwszy dom na początku wsi: „Regina’s Beach

Fales”. Częstują mnie samoańską kolacją: ryżem z rybą, papają i bananami

oraz kawą z krzaków, które rosną za domem. Potem bosonoga dziewczyna z

kwiatem we włosach prowadzi mnie do domku na plaży. Pod daszkiem ze strzechy

mieszczą się dwa materace nakryte czystą pościelą i dwa stoliczki. Na noc

rozpinają nad nimi moskitierę. Tu, na skraju piasku będę zasypiał przy

szumie oceanicznych fal, a rano obudzi mnie wschodzące słońce zaglądające

przez siatkę moskitiery.

   Australijski geolog – Warren Joplin

zabiera mnie na wycieczkę wokół wyspy. Przez dziesiątki lat tułał się po

kontynentach, w końcu trafił na Samoa i zakochał się w tym kraju i jego

ludziach żyjących zgodnie z odwieczną tradycją Fa’a Samoa – stylem życia ich

przodków. Osiadł tu na stałe i tłumaczy cierpliwie turystom ciekawą

geologiczną historię wyspy. – Odmienność krajobrazu Savaii wynika z jej

wulkanicznej przeszłości. Niemal cała wyspa pokryta jest grubą skorupą lawy,

na której leży tylko cienka warstwa ziemi. Ostatni wybuch wulkanu Matavanu

miał na szczęście miejsce dawno – w 1911 roku! Pola lawy zaznaczone są na

mapce obok żółtym kolorem.

 

Odwiedzamy pole lawy koło

wioski Saleaula, gdzie niesamowite wrażenie robi widok kościółka, do którego

wnętrza wlały się kiedyś jęzory lawy i zastygły przed ołtarzem. Po latach,

które minęły od ostatniej wulkanicznej katastrofy ludzie nauczyli się żyć na

czarnych, ostrych skałach, w ich zagłębieniach na przysłowiowych garściach

gruntu sadzą warzywa i kwiaty. Kwiaty na polu lawy! Nie chce się wierzyć oczom, gdy w wiosce Nofoa oglądam prawdziwy ogród założony na lawie.

Sami popatrzcie na zdjęcie obok…

Na

południowym wybrzeżu niewiele jest plaż. Ocean rozbija się tu o wysokie na

kilka metrów skaliste wybrzeże. W ciągu wieków uformował na nim kamienne

mosty i groty. Ale największą przyrodniczą atrakcją Savaii są naturalne

fontanny Alofaaga Blowholes. Ich działanie uzależnione jest od fal i siły

wiatru. Trafiłem na dobry dzień – z południa solidnie wiało…

 

Smagły chłopak przydźwigał na

skalisty brzeg koszyk ze skorupami orzechów kokosowych. –Teraz przygotuj

aparat! Z ciekawością patrzę jak biegnie do skalnej szczeliny na brzegu i

wrzuca do niej skorupy. W chwilę później, gdy do brzegu dotrze wysoka fala

wystrzelą one na wysokość 30 metrów, a za nimi wzbije się w niebo gejzer

oceanicznej wody skrapiając nas słonym pyłem.

Widziałem

wcześniej takie blowholes w Australii, Afryce i na innych wyspach

Pacyfiku…  Ale żadne z tamtych widowisk nie może się równać z tym, co

zobaczyłem na Samoa. Jeż dla samej Alofaagi warto zajrzeć do tego

sympatycznego zakamarka Oceanii. Na pewno nie będziecie żałować…

 

Co jeszcze warto zobaczyć na wyspie Savaii?

Wodospad Olemoe od którego można wybrać

się pieszo do ułożonej z kamieni, zarośniętej piramidy Pulemelei

Odcinek wysokiego na ponad 100 merów

klifowego brzegu wokół tzw. Lovers’ Leap (na zdjęciu obok)

Wodospady Mu Pagoa na samym brzegu oceanu

(na zdjęciu poniżej)

Falealupo Canopy Walkway – chodnik

zawieszony między koronami gigantycznych drzew – za 50 tala można nawet

przenocować na platformie w koronie drzewa.

Peapea Cave – 70-metrowy korytarz

pozostawiony przez wypływającą lawę.

 

 

 

Zakwaterowanie na Savaii: Najciekawszą opcją dla szukającego egzotyki Europejczyka jest zamieszkanie w

jednej z chatek na brzegu oceanu – nocleg w takim beach fale wraz z

całodziennym wyżywieniem kosztuje 50 tala. Największy wybór beach fales jest

w wiosce Manase na północnym wybrzeżu. Dla bardziej wymagających jest

zlokalizowany względnie blisko przystani promowej Safua Hotel – gdzie goście

mieszkają w małych bungalowach ukrytych w ogrodzie – za fale z indywidualną

łazienką i moskitierą płaci się tu 60 tala. Bardziej europejski jest

Stevenson’s Manase Hotel z pokojami od 70 tala (z wentylatorem) do 170 (z

klimatyzacją).

Informacje o prawie wszystkich hotelach

Samoa można znaleźć w serwisie http://www.samoa-hotel.ws

  Komunikacja lokalna: Połączenia między większymi

miejscowościami zapewniają kolorowe, tanie autobusy odjeżdżające w Apii z

bazaru Fugalei i targu rybnego – za najdalszą trasę – do Lalomanu płaci się

4 tala. Często odjazd następuje dopiero wtedy, gdy zbierze się dostateczna

ilość pasażerów. Na Savaii autobusów jest mniej, ich punktem odjazdowym jest

przystań promowa Salelologa. Za przejazd taksówką płaci się ryczałtem

– w obrębie stolicy 2-3 tala, do Vailimy Stevensona – 6, do Bahai Temple –

14, na odległą Lalomanu Beach – 65. Dla zagranicznego turysty alternatywą

dla taksówki jest wynajęcie za 140 tala dziennie terenowego suzuki lub

skutera (50 tala). Dodatkowe koszty to ubezpieczenie (20 tala) i paliwo.

Dolot:

Najrozsądniejszą opcją wydaje się umieszczenie Samoa jako przystanku w

podróży dookoła świata. Ceny biletów na takie trasy rozpoczynają się na

poziomie 1500 USD. W każdym innym przypadku trzeba polecieć najpierw do USA

(Los Angeles lub Honolulu), Australii lub Nowej Zelandii. Stamtąd

najkorzystniej podróżować wykupując bilet odcinkowy Visit South Pacific Pass.

Międzynarodowy port lotniczy Faleolo

odległy jest od stolicy o 35 km – za taksówkę nie powinniście zapłacić

więcej niż 35 tala (ceny wywoławcze są oczywiście wyższe). Publiczny autobus

kursuje nieregularnie i tylko w ciągu dnia ale kosztuje tylko 2 tala. Z

najlepszych hoteli na lotnisko kursuje minibus (6 tala, konieczna

wcześniejsza rezerwacja). W samej Apii jest jeszcze małe lotnisko Fagali’i

obsługujące tylko loty na Samoa Amerykańskie i nieliczne połączenia krajowe. Opłata lotniskowa nigdy tu nie jest

wliczona do ceny biletu i wynosi 40 tala – w okienku banku na lotnisku

opłaca się ją kupując znaczek naklejany na boarding pass. Zwolnieni od

opłaty są podróżni, którzy przebywają na Samoa krócej niż 24 godziny –

nawet, gdy opuszczą lotnisko.

Wodospady Mu Pagoa na Savaii

 

 

Samoańska rodzinka w swojej typowej

chacie zbudowanej na palach i bez ścian

I na zakończenie kilka przydatnych adresów internetowych dla podróżników

planujących wyjazd do tego kraju uśmiechniętych i gościnnych ludzi:

 

http://www.visitsamoa.ws/

http://www.lonelyplanet.com/destinations/pacific/samoa/

http://www.janeresture.com/samoahome/index.htm

http://www.southpacific.org/text/upolu.html

http://www.wsamoa.ws/