Po zwiedzeniu kilkuset kilometrów malowniczego wybrzeża na północ od
Perth pożegnałem ocean kierując się do parku narodowego Karijini… Cyklon,
który kilka dni wcześniej nawiedził północno-zachodnie rejony Australii
napełnił wodą koryta wyschniętych creeks i zniszczył most na
szosie nr 1 prowadzącej do Port Hedland. Na szczęście do miasteczka
Tom Price, będącego główną bazą wypadową dla wycieczek do parku prowadziła
jeszcze inna droga. Przy samotnym Nanutarra Roadhouse (czytaj: stacji
benzynowej z najdroższym paliwem na całym szlaku) skręciliśmy na
wschód – drogą 136 do wnętrza kontynentu.

Jedna z wezbranych rzek na naszej trasie.
O, samochód!!! Zdarzało się, że na szosie nr 1 w ciągu godziny mijaliśmy tylko
1-2 pojazdy.


Karijini National Park. Gigantyczna wywrotka – takimi wywożą tu urobek z
czynnej na terenie parku odkrywkowej
kopalni. A obok nasz samochodzik, którym przejechaliśmy przez Zachodnią Australię
ponad 6000 kilometrów.


Sorry – dalej już tylko zdjęcia…

Karijini National Park.


Karijini National Park.
Karijini National Park.


Karijini National Park.
Karijini National Park.


Karijini National Park.
Karijini National Park.


Karijini National Park.
