Czwarta Wielka Podróż Wojtka Dabrowskiego – Przez Pacyfik (4rtw.htm)

4rtwtytpl.jpg
  Dlaczego po raz

kolejny dookoła œwiata?   Jeżeli zamierza się podczas jednej podróży

odwiedzić kraje rozrzucone na obu półkulach to jest wysoce prawdopodobne, że przelot

dookoła œwiata będzie najkorzystniejszym finansowo i najatrakcyjniejszym programowo

rozwišzaniem dla takiego planu. Chciałem zobaczyć królestwo Tonga, potem rzadko

odwiedzane przez trampów Wyspy Melanezji oraz egzotyczny Jemen. Najciekawsza w tym

konkretnym przypadku okazała się taryfa World Navigator oferowana przez linię KLM i jej

partnerów. Wyruszyłem w Wielkš Sobotę z Warszawy do Los Angeles z przesiadkš w

Amsterdamie.  W Kaliforni zabawiłem tylko kilka godzin, czekajšc na

połšczenie. PóŸnym sobotnim wieczorem odleciałem jumbo-jetem Air New Zealand

kierujšcym się na Fidżi.  Samolot był prawie pusty – spaliœmy wycišgnięci

na rzędach wolnych siedzeń.  Kiedy obudziłem się rano był już poniedziałek.

Ponieważ w nocy przekraczaliœmy linię zmiany daty  niedzieli wielkanocnej tego

roku dla mnie nie było…  Gdy lšdowaliœmy w Nadi miałem za sobš łšcznie

25 godzin spędzonych w powietrzu –  i był to najdłuższy przeskok lotniczy w moim

życiu.  

fiji001.jpg (34452 bytes)

Plaża na Fidżi  –

Viti  Levu  – okolice  Nadi

Z Fidżi zamierzałem

polecieć na dwa dni na wyspy Kiribati.  Tym razem jednak się nie udało. Air Nauru

– jedyna linia lotnicza, która lata (raz w tygodniu) do Tarawy zmieniła właœnie

rozkład, a ja w efekcie musiałem też zmienić swoje plany…  O zmianie

dowiedziałem się dopiero na lotnisku. Co robić?  Rzut oka na monitor z rozkładem

odlotów i decyzja – lecę do Vava’u  na  Tonga i tam spędzę dwa dodatkowe

dni. Okazało się przy okazji, że wbrew pogłoskom Polacy jednak potrzebujš wizę na

Tonga. Nie miałem.  Ale jakoœ przekonałem dziewczynę wydajšcš boarding

pass-y.  I poleciałem…

A oto

mapka całej podróży:

4RTWmapa.jpg

tupou4.jpg (25372 bytes)

Tonga

to ostatnie królestwo na Pacyfiku. Rzšdzi w nim bardzo korpulentny król Taufa’ahau

Tupou IV, którego podobiznę można znaleŸć na wszystkich banknotach. Terytorium

królestwa dzieli się na trzy głowne grupy wysp. Najbardziej cywilizowana jest

oczywiœcie południowa wyspa Tongatapu – ta, na której leży stolica królestwa –

Nuku’alofa. Ale ja wylšdowałem w grupie północnej – na Vava’u…

wd008p.jpg (7301 bytes)

… i bardzo dobrze

się stało, bo Vava’u jest bardziej sympatyczne, ciekawsze krajobrazowo i zachowało

więcej z tradycyjnego stylu życia. Radzę wszystkim globtroterom zmierzajšcym na Tonga,

aby nie ograniczali zwiedzania tylko do głównej wyspy (co jest regułš). 

Archipelag Vava’u składa się z kilkudziesięciu różnej wielkoœci wysepek. Wiele

spoœród nich ma malownicze plaże. Agencje turystyczne organizujš całodzienne

wycieczki jachtami i motorówkami.

Lokalna

waluta nazywa się pa’anga (TOP). Za jednego dolara płacš około 1,5 pa’anga.

Całodzienna wycieczka katamaranem wœród wysp kosztuje 45 pa’anga od osoby (lunch

wliczony). Wynajęcie samochodu z kierowcš: 10 pa’anga na godzinę.

Ludzie sš tu ogromnie sympatyczni, choć do

cudzoziemców w pierwszym kontakcie odnoszš się z pewnš rezerwš. Ich codzienne stroje

to dziwna mieszanka nowoczesnoœci i tradycji. Zarówno kobiety jak i mężczyŸni

ubierajš (szczególnie wtedy gdy występujš oficjalnie) rodzaj zawiniętej wokół

bioder spódnicy. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że spódnica wykonana

jest z roœlinnej plecionki. Jest to sztywne i musi być bardzo niewygodne! 

Spódnica podtrzymywana jest skórzanym pasem i czasem dodatkowo zdobiona pękami

sznurków i włókien. Cóż widać bardzo sš przywišzani do tradycji. Osoby bardziej

œwiatowe noszš spódnicę w wersji mini – jest wtedy znacznie krótsza i nakłada się

jš na takš zwykłš – długš, wykonanš z materiału.    

w012p.jpg (28409 bytes)

wd004p.jpg (19467 bytes)

 

Drogi na Vava’u (poza tš jednš, która

wiedzie na lotnisko) sš kiepskie i na obrzeżach przechodzš w rozmyte szutrówki. W

takich właœnie warunkach dociera się na północne, bardzo malownicze wybrzeże

głównej wyspy archipelagu. Po przejœciu zaroœnietš œcieżkš na urwisko otwierajš

się widoki na dzikie plaże ukryte w zatoczkach i skaliste, pokryte tropikalnš

roœlinnoœciš cyple.

Mieszkałem

w stolicy archipelagu – Neiafu – w bardzo sympatycznym miejscu, które polecam

obieżyœwiatom. Instytucja nazywa się Hilltop Guesthouse i rzeczywiœcie zlokalizowana

jest na szczycie wzgórza ponad miastem. Trochę trzeba wypocić aby się tam wdrapać (to

tropik – i bez wspinaczki człek klei się od potu) ale warto, bo widok jest wspaniały.

Franco – Włoch (!), który prowadzi ten interes dał mi najlepszy pokój – były

tam  nawet siatki w oknach. Ale moskity nocš i tak mnie pocięły (bo ze względu na

duchotę nie dało się spać inaczej niż nago!..- nie ma nawet wiatraków)  

W Neiafu jest bardzo porzšdne biuro

informacji turystycznej, które pomogło mi załatwić samochód z kierowcš potrzebny do

objechania głównej wyspy. Ba, dostałem nawet przewodniczkę – uroczš dziewczynę,

która miejscowym zwyczajem nosiła kwiat frangipani zatknięty za ucho. Spędziliœmy

razem cały dzień. Narzuciłem takie tempo, że pod koniec tury miała zdaje się doœć

całej tej wycieczki. Polskie dziewczyny majš lepszš kondycję… no i w ogóle !

 

w026p.jpg (12527 bytes)

Z Fidżi na Vava’u

leciałem w jednej kabinie z nieboszczkš. (Zorientowałem się dopiero jak byliœmy już

w powietrzu – wtedy gdy zapytałem sšsiada dlaczego wyjęto siedzenia z przodu kabiny i

wstawiono w to miejsce wielkš skrzynię nakrytš ozdobnymi kapami). Ponoć zmarła w

podróży, w USA.  Była seniorkš licznego rodu. To dlatego większoœć kobiet na

Vava’u chodziła przez następne dni w czerni…

Słyszeliœcie kiedykolwiek o słodkich ziemniakach?  Obok taro i

jamu sš podstawš pożywienia na wyspach Polinezji i Melanezji. Po ugotowaniu lub

upieczeniu rzeczywiœcie sš słodkie. To te różowe bulwy w koszykach uplecionych z

palmowych liœci. Kobiety w spódniczkach z maty sprzedajš je codziennie rano na

małym bazarze w Neiafu. Za koszyk chcš 13 pa,anga. Poza tym sš arbuzy i melony, trochę

cytrusów, laski wanilii… Banany w tym roku nie obrodziły, bo był huragan. normalnie

za 1 pa’anga można dostać 8-10 szt.

wd013p.jpg (25699 bytes)

        Wieczorem

turyœci mogš wybrać się na występy folklorystyczne. Nazywa sie to “Island

Night”. Gdy zapada zmrok młodzież i dzieci tańczš na skraju plaży pod

akompaniament gitar. Tańce na Tonga sš raczej statyczne, ale mimo wszystko bardziej

“ruchliwe” niż te z Hawajów czy Fidżi, gdzie tańczy się głównie

rękami… Impreza połšczona jest z degustacjš miejscowych smakołyków przygotowanych

w ziemnym piecu. Wœród nich dominujšcš pozycję zajmuje pieczony prosiak (wiele

œwinek wałęsa się tu między wioskowymi chatami – to one sa póŸniej atrakcja

biesiady). Dalej na stole nakrytym wielkimi liœciami bananowca leżaly kawałki

oœmiornicy, różne gatunki ryb, małże gotowane w muszelkach, papaja na słodko w

połówce kokosa, owoce chlebowca i tapioka czyli maniok. Widać, było, że poddani

króla lubiš dobrze zjeœć. A popijaliœmy to wszystko mlekiem ze œwieżo otwartych

kokosów.

wd040p.jpg (20987 bytes)

wdb007p.jpg (19070 bytes)

Z Vava’u poleciałem

oczywiœcie na głównš wyspę królestwa – Tongatapu. Na tej trasie

kursuje również i prom (bilet kosztuje 42 pa’anga) ale tylko w niektóre dni tygodnia.

     Pierwsze kroki w Nuku’alofa skierowałem

naturalnie do królewskiego pałacu. Okazało się, że to nie pałac, ale pałacyk, a

właœciwie taka większa, kolonialna willa stojšca na brzegu morza i ogrodzona wysokim

płotem z siatki. Na trawie po drugiej stronie płotu młodzi poddani króla grajš w

piłkę… Pałacu nie można zwiedzać.

Następca tronu

ksišżę ‘Ulukalala Lavaka Ata wybudował sobie już teraz bardziej okazały,

współczesny pałac na wzgórku za miastem. Widać go z szosy prowadzšcej na lotnisko…

Starego króla niestety nie widziałem…

Podobno można go zobaczyć w niedzielę na nabożeństwie w koœciele, ale ja już w

sobotę musiałem lecieć dalej.  Piszš że niedziela na Tonga to naprawdę œwięty

dzień: wszystko zamiera, praca jest zabroniona – tak jak na niedalekich wyspach Fidżi…

Król jest tradycjonalistš. A ponieważ tutejsza młodzież

bardzo szybko się amerykanizuje przykazał, aby uczniowie szkół œrednich w charakterze

mundurków nosili spódniczki. No i noszš… Na zdjęciu widzicie dwóch takich

wracajšcych ze szkoły i papalangi (cudzoziemca) czyli mnie. Ja

nie noszę spódniczki, za to ciężkš torbę z kamerami…

Jak zwiedzać Tongatapu? Ci z Was, którzy majš dużo czasu

mogš korzystać z tanich, ale rzadko kursujšcych minibusów.

tonga_ja5.JPG (18768 bytes)

wdb012p.jpg (39297 bytes)

Wynajętym samochodem

można objechać wyspę w cišgu 4 godzin wliczajšc w to postoje na robienie zdjęć. To,

co na Tongatapu trzeba zobaczyć to na pewno Ha’amonga Maui – wielkš bramę wzniesionš

około roku 1200 za czasów jedenastego króla Tonga.  Trzeba podziwiać wyspiarzy,

którzy przed wiekami nie tylko wycięli i ustawili boczne filary z bloków koralowj

skały, ale także dŸwignęli łšczšcš je pięciotonowš belkę na wysokoœć kilku

metrów.

wdb017p.jpg (25248 bytes)

Wyspa jest prawie

płaska. Na zachodnim jej wybrzeżu jest niskie klifowy brzeg gdzie fale przyboju

uderzajšc o skalisty mur tworzš naturalne fontanny tzw blowholes. Sš oczywiœcie także

i plaże. Najładniejsze na Tongatapu – jak plaża Ha’atafu (na zdjęciu) znajdziecie na

jej północno-zachodnim cyplu. Jedzie się tam przez wioski w których z wysokich drzew

zwieszajš się setki flying foxes – owocożernych  nietoperzy.

Jak trafić na Tonga?  Można tam

dolecieć raz na tydzień lotem Air New Zealand z Hawajów (po drodze boeing 767 lšduje

na Samoa) oraz regionalnymi liniami z Nadi na Fidżi (które jest najważniejszym

komunikacyjnym węzłem Pacyfiku), Samoa i Nowej Zelandii.  Nuku’alofa jest drugim

obok Auckland gatewayem dla dolotu na rzadko odwiedzanš wyspę Niue.

    Z Tonga leciałem dalej

do Auckland na Nowej Zelandii, która okazała się nie do ominięcia ze

względu na połšczenia lotnicze. Przyleciałem o 23.00. Miałem zarezerwowany nocleg w

motelu koło lotniska i następnego ranka miałem polecieć dalej. Miałem oczywiœcie

drogo opłaconš tranzytowš wizę. I wszystko szło dobrze aż do linii odprawy

celnej.  Tu funkcjonariusz na widok polskiego paszportu wywołał mnie na osobny

stół i wytrzšsnšł wszyœciutko z mojego plecaka.  Oglšdał nawet pojedyncze

tabletki z apteczki… Takiej odprawy nie przeżyłem w żadnym ze 150-ciu odwiedzonych

dotychczas krajów!  Oczywiœcie nie znalazł nic “trefnego”. Po

“zabawie” trwajšcej 1,5-godziny  on powiedział grzecznie “We

apologize for the inconvenience!” a ja postanowiłem trzymać się w przyszłoœci z

daleka od Nowej Zelandii…  A szkoda, bo to piękny kraj – byłem tam już

wczeœniej dwa razy…  Wam też radzę uważać, gdy będziecie jechać do

“Kiwilandii”. Przepisy tego kraju zabraniajš wwozu żywnoœci, na indeksie sš

nawet muszelki i kawałki koralu…         W

motelu byłem o 1.00.

O 10.00 rano wsiadłem do samolotu linii

Nowej Kaledonii “Aircalin” (polecam – bardzo dobrze karmiš, dobre wino do

posiłków bez ograniczeń!). Nocne przeżycia z celnikami sprawiły że z ulgš

opuszczałem Auckland.  Po trzech godzinach lotu wylšdowałem na malowniczej Nowej

Kaledonii, gdzie na lotnisku czekał mój niooceniony kompan na melanezyjskim odcinku

podróży – Staszek.

wdb061p.jpg (25719 bytes)

  Stolicš Nowej

Kaledonii, która ma status zamorskiego terytorium Francji jest Noumea, nazywana

Paryżem Pacyfiku ze względu na francuski charakter miasta, elegancję sklepów a także

i ceny, które sš tu bardzo wysokie…   Dla mnie najważniejszy w Noumei był

fakt istnienia wzorowo prowadzonego schroniska mlodzieżowego – jedynego zresztš na

Kaledonii. Youth hostel zlokalizowany jest w centrum miasta – na wzgórzu, z którego

otwiera się wspaniały widok (patrz zdjęcie obok) na miasto i port jachtowy.

wdb030p.jpg (21213 bytes)

Nowa Kaledonia, a

dokładniej jej główna wyspa –  zaskoczyła mnie krajobrazem. Grande Terre jest

zielona, górzysta i … bardzo słabo zaludniona. Najwyższe szczyty przekraczajš nawet

 1600 m n.p.m. Najlepszym pomysłem na zwiedzanie wyspy jest wspólne wynajęcie

samochodu. W Noumei konkurencja jest duża (najtańsze propozycje wywieszone sš na

tablicy w schronisku młodzieżowym).  Litr benzyny kosztuje 96 CFP – poniżej

dolara…

wdb025p.jpg (12691 bytes)

Zaczęliœmy od

południowego wybrzeża, gdzie największš atrakcjš krajobrazowš jest klifowy brzeg

koło Bourail (można wjechać na urwisko, gdzie jest punkt widokowy) i charakterystyczna

samotna skałka nazywana Bonhomme. Stšd jechaliœmy dalej na północ, by skręcić

wkrótce w góry wypełniajšce wnętrze wyspy. Drogi, głównie asfaltowe,  (czasem

także szutrowe) sš dobrze utrzymane (w porównaniu z innymi krajami Melanezji)

wdb032p.jpg (30299 bytes)

Rdzenna ludnoœć

Nowej Kaledonii (Kanacy) na prowincji często jeszcze mieszka  w tradycyjnych

okršgłych chatach pod strzechš. Spędziliœmy noc w takiej chacie bez elektrycznoœci w

Gite Galarino na północnym wybrzeżu.     Mam wrażenie, że Kanacy

nie bardzo potrafiš odnaleŸć się w œwiecie samochodów, telewizji, video i innych

dóbr. Rosnš aspiracje i chęć korzystania z  tych atrakcji. A że bezrobocie i

brak chęci do ciężkiej pracy czyni te wspaniałoœci niedostępnymi więc często

kończy się na alkoholu i narkotykach…

wdb038p.jpg (9077 bytes)

Œrodkowa częœć

północnego wybrzeża znana jest z malowniczych form skalnych zgrupowanych  wokół

Hienghene. Oto najbardziej znana z tych skałek – siedzšca w morzu Kokoszka. W

okolicy jest jeszcze “sfinks” i całe kilometry silnie zerodowanych skalnych

œcian przypominajšcych organy. W samym Hienghene jest muzeum w kilku pawilonach

wzniesionych w norodowym stylu, można tam zobaczyć tradycyjne narzędzia, broń i

łodzie…

Z

gór, które na północy wyspy piętrzš się prawie nad samym morskim brzegiem spadajš

liczne kaskady wody. ZnaleŸliœmy tu między innymi duży wodospad Tao, majšcy około

100 metrów wysokoœci. Widać go z daleka – z drogi prowadzacej wzdłuż północnego

wybrzeża. Ale aby  dotrzeć do podnóża głównej kaskady (skšd robiłem to

zdjęcie) trzeba przez jakieœ trzy kwadranse skakać po wielkich głazach i przedzierać

się przez mokrš, splštanš dżunglę. Œlisko, niezbyt bezpiecznie i przez cały czas

wilgotno i goršco. Spłynęliœmy potem, ale było warto… Przy drodze na wysokosci

wodospadu stoi samotna chata Kanaka, który pobiera 200 CFP za “wstęp do

wodospadu” i utrzymanie znaczonej czerwonš farbš œcieżki, która niestety ginie

po kilku minutach marszu. Dalej turysta pozostaje zdany na siebie i swój “nos”.

Przewodniki nie zawierajš żadnej informacji o dojœciu do wodospadu – widać niezbyt

wielu turystów do niego dociera. W pobliżu jest jeszcze jeden podobny, lecz niższy

wodospad – Colnett (z łatwiejszym dojœciem), a bardziej na południe – koło Houailou

trzeci, który nazywa się po prostu Ba.

wdb045p.jpg (18911 bytes)

ncbeachwd.jpg (35438 bytes)

Sš oczywiœcie i

plaże. Zupełnie puste, z czystym piaskiem, ocienione palmami i innš tropikalnš

roœlinnoœciš. Raj. Pod palmami leżš kokosy, których nikt nie zbiera. (W wioskach

rozłupujš je siekierami i koprš karmiš kury).  W porze przypływu plaża jest

wšska, a podczas kšpieli trzeba uważać, aby stšpajšc po dnie nie poranić sobie

stóp o ostre, koralowe skałki wystajšce z piasku. Woda jest przejrzysta, o zasoleniu

znacznie większym niż w Bałtyku…

We

wnętrzu wyspy, szczególnie na północy spotyka się w wioskach wiele takich małych,

starych koœciółków. Stojš wœród tropikalnej roœlinnoœci: otwarte na oscież,

biedne, puste i malownicze. Trudno powiedzieć, jak często odprawia się w nich

nabożeństwa. Być może zaledwie kilka razy do roku.

Innš ciekawostkš, którš widzieliœmy

wielokrotnie przy drodze prowadzacej wzdłuż północnego wybrzeża sš “stragany

uczciwoœci”. W małych, przydrożnych straganach wyłożone sš owoce, warzywa,

muszle, gałšzki koralu zaopatrzone w cenę. Właœciciel tego “interesu”

siedzi w odległym domu, albo może nawet pojechał do pracy w miasteczku. Jeżeli

przechodniowi podoba się towar to po prostu go zabiera, wrzucajšc do puszki żšdanš

kwotę – bez nawoływania właœciciela i zbytecznych ceregieli. Ten prosty system ma

tylko jednš wadę: nie można się potargować. W obiegu na Nowej Kaledonii jak i na

całej Francuskiej Polinezji sš franki Pacyfiku (CFP). 1 USD=ok. 105 CFP

wdb053p.jpg (28787 bytes)

wdb050p.jpg (38022 bytes)

Te panie, ubrane w

powszechnie noszone tu luŸne kretonowe sukienki zwane “Mother Hubbard” zebrały

się na wsi pod cienistym drzewem i grały w loteryjkę (na pienišdze)… Niektóre z

nich przyniosły ze sobš w garnkach jakieœ przekšski, które sprzedawały w przerwach

między cišgnieniami. Małe dzieci żuły łodygi trzciny cukrowej… 

Społeczeństwo Kanaków dzieli się na klany czyli “tribu”, czasem przy drodze

widać tablice ze strzałkami “tribu X”…

wdb055p.jpg (24025 bytes)

Po objechaniu

samochodem Grande Terre (wyspa ma kształt cygara długiego na 400 km i grubego na 50)

wróciliœmy do Noumei. Warto odwiedzić muzeum w dawnym ratuszu, marche przy porcie

jachtowym i przejœć sie eleganckimi bulwarami.  Najciekawszym jednak obiektem

stolicy okazało się wzniesione na peryferiach Centrum Kulturalne Tjibaou. Pod tymi

niezwykłymi dachami w kształcie żagli mieszczš się sale ekspozycyjne, biblioteka i

pracownie. 

Nowa

Kaledonia okazała się pięknš, pustš, bezpiecznš i na pewno wartš odwiedzenia

tropikalnš wyspš. Zrobiliœmy sobie całodziennš wycieczkę samolocikiem z Noumei na

słynnš z urody Wyspę Pinii. Wyspa zapewne jest piękna, ale w słońcu, a tu cały

dzień lało…       Moje rady specjalnie dla Was:

przywieŸcie tu euro, a nie dolary i wymieniajcie je w “Societe Generale” – tam

nie pobierajš prowizji…  Z lotniska międzynarodowego do miasta jest ponad 50 km.

Nie bierzcie na tej trasie drogiej taksówki tylko czekajcie na lokalny autobusik za 400

CFP – jeŸdzi co godzinę. Jedyne schronisko młodzieżowe w Noumei ma powodzenie –

rezerwujcie miejsca z wyprzedzeniem!

                                                  

   Wojciech Dšbrowski

 

 

wdb062p.jpg (15896 bytes)

O moich

wczeœniejszych podróżach dookoła œwiata i spostrzeżeniach dotyczacych organizacji

takich dalekich podróży możecie przeczytać na osobnej stronie:  DOOKOŁA  ŒWIATA